Dlaczego warto uczyć w domu

Czytałam wczoraj na stronie Polonia Christiana ciekawy artykuł na temat ED. O to fragment, który polecam pod rozwagę osobom zastanawiającym się nad tą formą nauki dla swoich dzieci.

Dzięki nauczaniu domowemu możemy:

1.  Zweryfikować zawartość materiałów naukowych dziecka.

2. Przekazać dzieciom prawdy Wiary oraz związany z nią system wartości, którym będzie się kierować przez całe życie.

3. Pokazać, że nauka nie musi być nudna, a może być zabawna i ekscytująca.

4. Dopasować sposób nauczania do potrzeb dziecka.

5. Poświęcić więcej uwagi na problemowe zagadnienia, oraz umożliwić zgłębienie interesujących go tematów.

6. Stworzyć plan dziecka dopasowany do zajęć rodziny, co nie jest możliwe przy powszechnym nauczaniu.

7. Ochronić swoje dziecko przed negatywnymi wpływami występujących patologii, jakie mogą ich napotkać w publicznej szkole.

8. Poświęcić więcej czasu na rozwój indywidualnych talentów dzieci (muzyczne, artystyczne, matematyczne etc.).

9. Poruszać „delikatne problemy” kiedy dziecko będzie na to gotowe, a nie kiedy system edukacji tak uważa.

10. Pokazać sposób zastosowania zdobytej wiedzy w życiu codziennym, np. przy drobnych naprawach, konstruowaniu karmników, poprzez zwiedzanie miejsc związanych z literackimi bohaterami powieści, etc.  

11. Efektywniej wykorzystać czas nauki z dzieckiem, gdyż nauka przebiega indywidualnie lub w kilku osobowych grupach.

12. Umożliwić dziecku swobodne zadawanie pytań, na które zawsze uzyska odpowiedź, nawet w przykładowej sytuacji: „nie znam odpowiedzi na twoje pytanie, ale poszukajmy jej razem”.

13. Pogłębić indywidualną relację z dzieckiem oraz czuwać nad jego prawidłowym rozwojem.”

Całość artykułu TU.

Reklamy

Zagadki – kto zgadnie, kto wie?

Na dobry początek dnia kilka zagadek. Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach. Jutro podam rozwiązanie.

1.
Z nieba na ziemię pada,
rośnie pierzynka biała.
W mieście kłopot nie lada,
na wsi radość niemała.

2.
Co to za okienko
w dużej szybie szklanej
przez ludzi zrobione,
przez mróz zamykane?

3.
Ktoś tu pisał na śniegu,
zostawił dziwne znaki –
jakieś strzałki, kreseczki.
Zgadnijcie, kto to taki?

4.
Śpią zielone pióreczka
pod białą pierzyną.
Będą znowu rosły,
kiedy mrozy miną.

5.
Jestem gwiazdeczka biała, niewielka.
Chuchnij! Zostanie wody kropelka.

Miłej zabawy!

Prosta i szybka masa papierowa krok po kroku

Moje dzieci bardzo lubią lepienie z plasteliny i innych mas. Przerobiłyśmy już masę solną, ciastolinę i przyszedł czas na masę papierową. Szukałam w sieci prostego przepisu na nią ale nie bardzo mogłam znaleźć. Brudzenie trzech garnków i gotowanie papki papierowej nie bardzo mi się uśmiechało. W końcu jednego dnia spontanicznie wzięłyśmy się do pracy i jak się okazało wcale nie było to takie trudne.

Co jest potrzebne:

– trochę makulatury – wzięłyśmy Nowości – gazeta codzienna, miękki papier

– mąka, woda

– miska do namoczenia papieru, sitko, garnek, blender

1. Podrzeć gazetę na mniejsze części i wkładać ją do miski z ciepłą wodą. Następnie „memłałyśmy” ją tak żeby cała nasiąkła i rozdrabniałyśmy na mniejsze kawałki. Musi powstać taka grubsza papka papierowa.

2. Jeśli maci blender/shaker to przełożyć papkę do niego dolać wody i zmiksować, powstanie taka gęsta papka. Jeśli nie macie to można palcami gazetę rozdzielać do uzyskania porządanej konsystencji albo spróbować zmiksować ją mikserem.

3. Przelać papkę na sitko i odsączyć. Im mniej wody w masie tym lepiej. Jak będzie jej za duzo masa będzie spływać.

4. Do garnka wsypać 3/4 szklanki mąki, tyle samo lub mniej wody. Wymieszać, zagotować. Chodzi o to aby mąka się rozkleiła, powstanie coś na podobnego do sosu.

5. Do sosu dołożyć masę z sitka, wymieszać. Przełożyć ponownie na sitko i zostawić na chwilę aby odciekło.

Przygotowanie maasy

W czasie gdy masa się odsącza przygotowujemy przedmioty które będziemy obklejać.

Do zrobienia miseczki potrzebna jest np. plastikowa miseczka, czytałam też o porcelanowej/porcelitowej. Prawdopodobnie łatwiej schodzi z niej masa po zaschnięciu. Można obklejać wewnątrz, jak i na zewnątrz. Ja z obawy, że nie wydobędę masy z środka obklejałam plastikową miseczkę, wywróconą do góry dnem. Masa bez problemu z niej zeszła i w ostatnim etapie schnięcia była zaskakująco plastyczna – gumowa. W miseczkę jak była mokra, wgniatałam kulki z masy solnej.

Do zrobienia wazonika wzięłyśmy plastikową butelkę po śmietanie – odcięłyśmy tylko górną część. Masa ładnie się przyklejała i nie zjeżdżała.

Można również zrobić konstrukcję z drucików owiniętych papierem, obklejać nadmuchany balon i po zaschnięciu spuścić z niego powietrze, lepić figurki. Przy figurkach trzeba wziąść pod uwagę, że po wyschnięciu taka masa się kurczy i figurka wyjdzie tak o 1/3 mniejsza.

Czas schnięcia: lepiłyśmy wczesnym popołudniem, postawiłyśmy nasze „dzieła” obok grzejnika na tackach i rano mogłyśmy już malować. Malowałyśmy farbkami plakatowymi.

Po wyschnięciu masa ładnie zachowuje kształt i córka po obklejeniu wazonika robiła  w nim dla ozdoby dołeczki palcem. Niektórzy przed malowaniem jeszcze szlifują powierzchnię aby była gładka. Masy są różne: z mąką ziemniaczaną, mąką pszenną, klejem do tapet, lub bez dodatków. Wydaje mi się, że każda masa zachowuje się podobnie. Może po wyschnięciu różnice są zauważalne, trudno mi powiedzieć. Nasza masa po wyschnięciu jest sztywna, nie kruszy się i miseczka po malowaniu nie zmieniła kształtu, ani się nie rozpadła.

Wazonik

Miska

Potrzeba snu, relaksu i słońca

Wczoraj był piękny, wiosenny dzień. Było tak ciepło i słonecznie. Przed domem wybiły się już pierwsze roślinki, a nawet zauważyłam , że rozrosły się poziomki. Pierwsze prace w ogródku za nami. Dziś niestety pogoda już nie była taka ładna i zostałyśmy w domu. Kilka różnych myśli chodzi mi po głowie. Kilka tematów na wpis, ale jestem strasznie śpiąca, do tego jeszcze maleństwo potrzebuje, żeby je przytulić. Sami rozumiecie. Środek nocy, cisza w domu i można by ją wykorzystać twórczo, ale już nie dziś.  Dziś zrobiłyśmy masę papierową i teraz dzieła naszych rąk i rączek schną, zjadłyśmy pyszny obiadek (choć unikam gotowców te pierogi były naprawdę pyszne. Jutro Wam zdradzę kto takie pyszności robi),  przeczytałam ciekawy fragment książki Kena Robinsona TU i pewnie jeszcze ze sto innych spraw miałam dziś na głowie.

” (…) Dzieci zaczynające szkołę w tym roku będą przechodzić na emeryturę w roku 2070. Nikt nie ma pojęcia, jak świat będzie wyglądał za dziesięć lat, nie mówiąc już o 2070. Zmianę napędzają dwa główne czynniki – technologia i demografia.
Technologia – w szczególności technologia cyfrowa –rozwija się w tempie, jakiego większość ludzi nie jest w stanie właściwie uchwycić. Przyczynia się także do tego, co niektórzy eksperci nazywają największą luką pokoleniową od czasów rock and rolla. Ludzie powyżej trzydziestego roku życia urodzili się przed początkiem cyfrowej rewolucji.
Nauczyliśmy się używać technologii cyfrowej – laptopów, aparatów, palmtopów, Internetu – jako dorośli i było to jak nauka obcego języka. Większość z nas radzi sobie dobrze, niektórzy są nawet ekspertami. Wysyłamy e-maile, obsługujemy PowerPointa, surfujemy po Internecie i czujemy,że odkrywamy nowe horyzonty. Jednak w porównaniu z większością ludzi poniżej trzydziestki i z pewnością poniżej dwudziestki, jesteśmy kiepskimi amatorami. Ludzie w tym
wieku urodzili się po początku rewolucji cyfrowej. Nauczyli się języka cyfrowego jak swojego własnego.
Kiedy mój syn James odrabiał zadanie domowe, miał w komputerze otwartych pięć albo sześć okien, czat migał bez przerwy, komórka dzwoniła co chwilę, ściągał muzykę i
oglądał telewizję przez ramię. Nie wiem, czy odrabiał jakiekolwiek zadanie, ale z tego, co widziałem, zawiadywał imperium, więc tak naprawdę mnie to nie obchodziło.
Jednak młodsze dzieci, które dorastają wśród jeszcze bardziej wyszukanych technologii, już wyprzedzają nastolatków z jego pokolenia. A ta rewolucja się nie skończyła. Tak naprawdę, ledwie się zaczęła. (…)” (fragment fragmentu)

Żeby nie było Wam smutno zostawiam Was z moim zającem, a w zasadzie z już z zającem mojej córci. Przyjemniaczek nie ma jeszcze ubranka, ale z czasem zostanie ubrany. Jest plan, żeby do świąt powstało całe zajęcze stadko zająców Tilda.

Zając Tilda

Kilka sposobów na problemy z ortografią

Kilka dni temu na grupie powstał interesujący wątek na temat ortografii. Jakie dzieci mają problemy i w jaki sposób można im pomóc? Ogólnie wniosek jest jeden: Ile dzieci tyle pomysłów, to co dobre dla jednego nie zawsze sprawdza się w przypadku drugiego.

Na temat ortografii pisałam już kiedyś TU, ale temat wart jest pogłębienia.

Pomysły mam są różne. Efekty czasem stałe, ale czasem chwilowe. Pomysły zebrałam, wypunktowałam i mam nadzieję, że komuś to pomoże w pokonaniu trudności. Niestety, rada aby dziecko dużo czytało nie zawsze się sprawdza i mole książkowe nie zawsze piszą poprawnie.

1. Codziennie jedno dyktando do wypełnienia, ale ze słownikiem + Ortografitti + piosenki z pakietu Nauka mimo woli.

2. Znajoma pewnej sympatycznej torunianki mieszkająca w USA i ucząca swoją 12-letnią córkę polskiego wymyśliła metodę ćwiczenia pisania, który dziewczynce przypadł do gustu. Zajrzyj tutaj: http://kozaikozak.blogspot.com/2013/02/lekcja-dwudziesta-druga-ciag-dalszy.html

3. Przyjazne jest również Ortografiti – wydawca Operon. Ćwiczenia są różnorodne – nie tylko tłuczenie ortografii. Ale są tam ćwiczenia korelacji, funkcji wzrokowych, słuchowych, logicznego myślenia, kierunków itd. Obok tekstów Jakieś obrazki, wyklejanki, szyfry- bardzo ciekawe. Dziecko ćwiczyło jedną stronę dziennie, co zajmowało od 5 do 10 minut.

4. Warta rozważenia jest też Ortofrajda czylikolorowa ortografia. Wymaga dużej systematyczności i kontroli rodzica, ale pozwala na autokorektę, a to najważniejsza umiejętność.

Szczerze mówiąc, ten pomysł też bardzo mi się podoba.

5. „ABC Mądrego Rodzica: Skuteczna nauka ortografii” Jolanty Gajdy Pozycja warta polecenia.

6. „Życie Szkoły – Przygoda z ortografią” – e-wydanie – Wydanie specjalne.

Jest to, niekonwencjonalna pomoc w nauce poprawnego pisania, w formie gotowych scenariuszy inscenizacji, z ortografią w tle. Znakomita pomoc dydaktyczna przy wprowadzaniu oraz utrwalaniu zasad pisowni w klasach I-III szkoły podstawowej, jak również podczas zajęć w świetlicy szkolnej czy w przedszkolu.

7.  Jeden tata pisał, że sprawdziła się płyta Język polski – ortografia – Nauka mimo woli.

8. Układanie wierszyków z wyrazów które napisane są źle. Wychodzą naprawdę zabawne kombinacje.

9. Pomysłem pewnej terapeutki było, aby „‚Słowa, których nie obejmowały zasady czyli wszystkie wyjątki miałam za zadanie narysować. W specjalnym zeszycie. Dziś stworzyłabym pewnie katalog z fiszkami stojący na biurku, na każdej fiszce wyraz z obrazkiem, który łączy trudny do zapamiętania element pisowni ze znaczeniem wyrazu. U mnie metoda obrazkowa była najskuteczniejsza. Do dziś pamiętam takiego pięknego psa – charta – przeskakującego przez literę „c” w słowie „chart”. I dlatego wiem, jak się je pisze.”

10. Pisanie, pisanie i jeszcze raz pisanie. Przepisywanie po kilka razy słów w których był błąd. Pisanie listów, kartek do rodziny i znajomych.

11. Używanie synonimów.

12. Powiedzonka typu:

-„uje” nie kreskuje,

– „ówka” kreskówka.

– Biały Powszechny Dom Towarowy Gdzie Każdy Windą Jeździć Chce – po każdej wielkiej literze występuje „rz” w wyrazach,

– BDGHJKPTW – po nich piszemy „rz”,

– BTDKGHJW – Prosiła Babka Tadka Daj Kawałek Gnatka cHciała Jeszcze Więcej – po tych spółgłoskach”rz”,

13. Ja jako dziecko miałam powieszone na ścianie w pokoju kolorowe plakaty z trudnymi słówkami.

14. Teraz na rynku są bardzo ładne kolorowe słowniki ortograficzne dla dzieci. Niech dzieci bawią się nimi, oglądają, nawet jak nie potrafią jeszcze płynnie czytać. Zapamiętają jak wyraz wygląda.

15. W pakiecie „Wesoła Szkoła” jest dodana płyta z grami i zabawami. Na niej jest również kilka gier na właściwą pisownię.

Jak widać pomysłów jest mnóstwo, włącznie z takim najbardziej oczywistym, że bez znajomości zasad ortografii da się żyć bo robi to za nas komputer. Co racja to racja :-). Niestety przy nauce dzieci, nie tędy droga. Myślcie pozytywnie, nie zrażajcie się , a każdy z was znajdzie swój sposób.

Szczerze Wam powiem, że o ile z ortografią sobie radzę, to interpunkcja jest naprawdę moją słabą stroną. Macie jakieś sprawdzone sposoby na rozwiązanie tego problemu?

%d blogerów lubi to: