Puzzle do nauki czytania – zrób to sam

Dzisiaj był pracowity dzień. Oprócz takich typowo domowych obowiązków, znalazłam dziś czas na zreperowanie mężowi spodni. Część pracy wykonałam ręcznie, część moja niezawodna maszyna do szycia. Łatając dziurę sama do siebie się uśmiechałam gdy przypomniałam sobie pierwsze próby szycia i używania dodatkowych akcesorii do maszyny. Aby łatwiej się haftowało zakłada się taką przeźroczystą płytkę zakrywającą ząbki transportera. Materiał wtedy możemy przesuwać łatwo w każdą stronę i haftować takie zawijasy jakie nam tylko przyjdą do głowy. No i właśnie z nią miałam zagwozdkę. Źle przedziewałam nić i niestety przytrzaskiwała się i nie mogła się przesuwać. Prawie rok temu pierwszy raz usiadłam do maszyny i nikt mi nie pokazywał jak szyć. Instrukcja, maszyna i do dzieła. Pierwsza – w ramach ćwiczeń – powstała łapka do garnków, potem lalka dla Elizy, a potem już jakoś tak poszło. Co przez ten czas udało mi się uszyć możecie obejrzeć w galerii TU.  Jeśli coś się Wam spodobało albo i nie, proszę zamieszczajcie komentarz w galerii lub pod tym wpisem. Każda uwaga jest dla mnie cenna. Będę wiedziała nad czym mam jeszcze popracować, a co odpuścić zupełnie.
Miałam wstawić wpis o tym jak zrobić kwiatki z rolek po papierze toaletowym, no ale cóż musicie poczekać. Mam nadzieję, że tylko do jutra. Najmłodsza artystka się poddała przy oklejaniu listków papierem, na dodatek musimy wybrać się po gałązki do naszych kwiatków, a potem odpowiednio je przygotować.

Nie wiem czy wasze dzieci też tak mają, ale moje wieczorem są bardzo rozbrykane. Najlepsze wygłupy i harce są wieczorem. Czytanie książeczek, kolorowanie, nie było dziś dosyć interesującym zajęciem. Zaproponowałam im zabawę w dwóch wariantach. Młodsza córka miała powiedzieć wyraz a starsza: rzeczownik, czasownik i przymiotnik rozpoczynający się na literę np. ‚p’ , ‚g’ itd. Wymieniły tak kilka wyrazów. Okazało się, że moja czterolatka potrafi już rozróżnić na jaką literę zaczyna się dany wyraz. Postanowiłyśmy, że od jutra uczymy się czytać i pisać. Dalszą zabawę dziewczęta kontynuowały w łóżkach. I w taki sposób reszta wieczoru upłynęła mi słuchając wywiadu z muzykami z jednego z ulubionych zespołów, dodatkowo szukając w sieci czegoś z lokomotywą na prezent urodzinowy dla przyjaciółki syna. Po zobaczeniu tych puzzli wpadłam na pomysł. A propos pomysłów, w tym internetowym sklepie jest mnóstwo fajnych układanek.
Rozmawiałam z córką, że zaczynamy naukę pisania i czytania więc przerobiłam troszkę te puzzle na moje potrzeby. Wydrukowałam zdjęcie – niestety, jak na razie, nie mam kolorowej drukarki – i trochę je podkolorowałam. Potem dodałam cyferki i literki. I tak: po pierwsze łatwiej będzie ułożyć drogę do jedzonka, a po drugie prowadząc zwierzątka od razu córka zapamięta jak dany wyraz się pisze. Wybaczcie jakość zdjęć, ale robiłam je na szybko w nie najlepszym świetle.

DSC08934

DSC08935n

Takie puzzle można modyfikować np. wstawić zdjęcia członków rodziny po drodze ich imiona i na drugim końcu miesiące w których się urodzili. Każdy pomysł jest dobry. Wystarczy opracować sobie szablon i zmieniać go według potrzeb. Gdy macie kolorową drukarkę i maszynkę do laminowania to takie puzzle mogą posłużyć wam o wiele dłużej. Postaram się taki szablon przygotować i wrzucić tu albo na chomika, żebyście część roboty mieli już z głowy. Fajnym pomysłem są też takie małe tabliczki do pisania kredą, które widziałam na blogu „Moje dzieci kreatywnie„. Może kiedyś się pokuszę o ich wykonanie, kto wie…

Reklamy

Co można zrobić z darów jesieni?

Co można zrobić z darów jesieni?

Hmmm co mamy do dyspozycji: jarzębinę, kalinę, żołędzie, czapeczki od żołędzi, kasztany, łupinki od kasztanów, jesienne kolorowe liście, szyszki.

Najbardziej oczywistym pomysłem są ludziki, postacie, zwierzątka z kasztanów i żołędzi. Nasze zeszłoroczne zwierzątka znajdziecie TU.

Potem róże z jesiennych liści – można zostawić je w naturalnych kolorach albo pomalować jnp. na złoto czy srebrno.  Jak zrobić taką różę możecie przeczytać TU.

Sieć jest pełna pomysłów. Mi bardzo podoba się ten grzybek:

Grzybek

Gdybym nie wiedziała z czego jest zrobiony to łatwo można się nabrać, że to prawdziwy grzyb.   Znalazłam go na blogu edusio.pl , w poście „50  pomysłów na jesiennie zabawy dla dzieci„.  Co prawda polecałam go już w zeszłym roku, ale jest wart przypomnienia. Znajdziecie tam pomysły pogrupowane na: drzewa, grzyby, liście, zwierzęta, gry dla dzieci, zabawy montessoriańskie, dynie i inne.

Kolejnym pomysłem jest ramka, czy też jesienny obrazek na przykład taki:

Ramka

Znalazłam go na Facebooku na profilu OtoKoto – nauka przez zabawę.

A to ciekawostka, różne utwory literackie o jesieni.

Hello Kitty, Monster High i inne zagrożenia

W dzisiejszych czasach sklepy z zabawkami wyrastają jak grzyby po deszczu. Półki uginają się od lalek, kucyków, misiów, puzzli, zwykłych zjadaczy kurzu, edukacyjnych zabawek, piłek, klocków i nie wiadomo jeszcze czego. Mody na pewne zabawki przychodzą i odchodzą.

Kilka dni temu zgadałam się  z pewną mamą dwójki dzieci na temat Hello Kitty i Monster High. Ona nie widzi nic w nich  złego. Pozwala dzieciom oglądać bajki, kupuje ubrania, dzieciaki kolekcjonują karteczki itd. Inna mama z kolei twierdzi, że dzieci inaczej patrzą na te bajki niż my, także mają inne emocje i myśli. Kolejny sezon to nowa bajka i o tych „starych” zapomną.

Ja mam co do nich mieszane uczucia. Kotek może i robi wrażenie słodkiego i niewinnego ale np. nie ma ust, lalki mają np. nienaturalne kolory, postacie bajkowe mają otwierające się szwy i odpadające części ciała. Oba typy zabawek łączy podejrzana, dziwna geneza ich powstania min. ze względu na to, że nie powstały w naszym kraju cięzko dojść skąd się tak naprawdę „wzięły”.

Postanowiłam porozmawiać na ten temat ze znajomymi i poszukać informacji w sieci. Zdania są różne. Przytoczę Wam te argumenty, które są przeciwko kupowaniu dzieciom tych zabawek i dają naprawdę dużo do myślenia.

——————————————-

Wypowiedź nauczyciela wychowania przedszkolnego:

„Zabawki pełnią funkcję wspomagająca i stymulującą rozwój dziecka, stwarzają również okazję do rozumienia ról dorosłych. Dlatego rolą dorosłych jest wybór tych przedmiotów z ogromną uwagą i odpowiedzialnością. W placówkach typu szkoły, przedszkola z dużą pieczołowitością dba się o estetykę zabawek, ich funkcję dydaktyczną oraz jakość. Niedopuszczalnym byłoby przyzwolenie na to by dzieci mogły bawić się zabawkami wzbudzającymi ogólną odrazę ,będącymi wzorami brzydoty i wywołującymi swoim wyglądem strach ,lęki oraz zachwianie poczucia bezpieczeństwa.

W takim razie czy słuszną ideą jest pomysł zakupów lalek z serii Monster High? Samo słowo „monster” oznacza w języku angielskim „potwora, poczwarę”. Filmy – „bajki” z udziałem postaci Monster High dla części dzieci stają się już „rzeczywistością” oswojoną a inne reagują stanami lękowymi ,koszmarnymi snami. Można spotkać się z opiniami, że dzieci oglądające te filmy stają się bardziej agresywne(dzieci uczą się przez naśladowanie, odwzorowują więc zachowania swoich „bohaterek”).

Niech konkluzją będzie pytanie: czy brzydota, zło, agresja, lęk to wymarzone przez Ciebie Drogi Rodzicu wzorce ,które chciałbyś „zaszczepić” swojemu dziecku? Jeśli nie ,proponuję zamiast kupowania lalek Monster High inne ,mądre zabawki, które uczą tego co dobre, piękne ,szlachetne . Nadal są dostępne lalki, które niczym nie przypominają świata upiorów. Istnieje cała gama zabawek, pomocnych w kształtowaniu cennych cech ,m. in. takich jak dobroć ,odpowiedzialność, poczucie piękna ,myślenie logiczne, dobra pamięć. Jest wiele wspaniałych gier planszowych, które nie dość ,że kształtują inteligencje matematyczne, językowe i wiele innych, to granie w nie sprawia ,że spędza się wspólnie z dziećmi czas, stwarza okazję do umacniania więzi rodzinnych, spędzania radosnych chwil razem, w poczuciu bezpieczeństwa i bliskości.

Innym drogocennym (ale niekoniecznie drogim) prezentem dla dzieci są zawsze aktualne baśnie, opowiadania, które czytane razem, ubogacają świat dzieci i dorosłych, sprawiają ,że nasze dzieci mają w sobie spokój ,poczucie bezpieczeństwa, wzrasta ich wiedza, kształtuje się dobroć, oraz wrażliwość na takie wartości jak przyjaźń i miłość.

Warto zastanowić się kupując zabawki swoim dzieciom. Polecam roztropne rozeznanie by nie paść ofiarą chwilowej mody ,której skutki mogą okazać się bardzo groźne .”

——————-

Wypowiedź dr Andżeliki Albińskiej, psycholog pracującej w jednym z warszawskich przedszkoli :

„Ponieważ dzieci w dużej mierze stają się tym, z czym obcują i w co się bawią, postanowiłam się zjawisku potwornych lalek przyjrzeć – opowiada dr Albińska. Ponieważ nie ma jeszcze badań, które mówiłyby o wpływie lalek monster na dzieci, dr Albińska posłużyła się innymi popularnymi lalkami – typu Barbie. – Lalka typu Barbie jest nienaturalnie chuda, ma zaburzone proporcje ciała. Nawet bardzo szczupła kobieta, gdyby wyglądała tak jak Barbie, nie mogłaby chodzić – mówi dr Albińska. – Wiadomo, że coraz więcej małych dzieci wykazuje zaburzenia odżywiania, czy wręcz ma obsesję odchudzania. Nie można wykluczyć, że jest to powodowane również wpływem lalek na dziecięcą psychikę. Bo przecież dzieci chcą upodobniać się do ulubionej postaci: świadomie lub nieświadomie. Ciała Monster High wyglądają jak anorektyczki w ostatniej fazie choroby, z gigantycznymi głowami, dużym biustem i mocną lordozą lędźwiowego odcinka kręgosłupa. W przypadku fascynacji przyjaciółką-potworem dziecko może przyjąć również jej cechy i zachowania.

– Lalki monster rywalizują w dość prymitywny sposób: będę fajna, gdy nałożę mocny makijaż. Będą mnie lubić, gdy założę modny ciuch lub zdobędę chłopaka. Jeśli dziecko przyjmie taki tok rozumowania: ktoś mnie polubi za coś, grozi mu kryzys tożsamości, braku własnej wartości – twierdzi Albińska. Niepokojące jest też, że małe dzieci, śledząc poczynania swoich bohaterek, poznają szkołę i jej funkcjonowanie w mocno wypaczony sposób: życie ucznia w Straszyceum to głównie dbanie o wygląd, uganianie się za płcią przeciwną, walka o wpływy. A chociaż w scenariuszu na lalkowe życie, stworzonym na potrzeby filmów czy książek, postaci dojrzewają i „pozytywnie się zmieniają”, czyli np. przestają rywalizować, to owe „pedagogizmy” sprawiają wrażenie na siłę dorobionej przykrywki wartości zgoła odwrotnych.”

—————————————–

Ksiądz Marek Bałwas „Hello kitty i inne zagrożenia”

—————————————-

Ciekawa jest też wypowiedź księdza Marcina Wiśniewskiego, egzorcysty pracującego w diecezji kaliskiej,  o zagrożeniach duchowych związanych z niektórymi zabawkami i bajkami dla dzieci.

————————————

Zdania rodziców z forum: 

„Ja z Hello Kitty podaję argument, który mnie również przekonuje. Bo nie wiem, czy akurat tak do końca sama jestem przekonana do demonicznego aspektu tych lalek. Ale prawda jest, że istnieje cały przemysł erotyczny oparty o tę markę. I pytanie brzmi: czy chcę, by moje dziecko tak się przywiązało do marki (a wiadomo, ze dzieci przywiązują się szybko), by później korzystało z tych gadżetów.

Z Monster High podobnie – można pokazać zdjęcia, albo nawet przyjrzeć się dokładnie młodzieży ulicy i zobaczyć, jak wyglądają dzieci-wampy. I pytanie brzmi: czy ja chcę, by moje dziecko za kilak lat tak wyglądało? Bo jeśli dam mu taki wzorzec, to zwiększam prawdopodobieństwo, ze tak się właśnie stanie.”

„Ja też bym pokazała tej koleżance efekt, który może niechcący uzyskać, akceptując u corki zabawę lalkami MH: chęć upodobnienia się córki do ulubionych lalek, których strój i makijaż podobny jest do stroju i makijażu prostytutek. Czy byłaby w stanie wyobrazić sobie swoją córkę w takiej stylizacji?”

„Ksiądz Bałwas który ma wiedzę na ten temat i doświadczenie, którym dzielą się księża, do których przychodzą nastolatkowie np z myślami samobójczymi napisał mi tak o monster high, hello kity itp. ” trzeba ratować dzieci przed zalewem tego diabelstwa. Wielu bagatelizuje i się śmieje…ale ten się śmieje kto się śmieje ostatni, jak im szatan zniszczy dzieci to się nie pozbierają…Błogosławcie codziennie dzieci módlcie się z nimi razem oddawajcie je w opiekę Jezusa i Maryi błogosławię+. Z doświadczenia co mówią znajomi, jaki to wpływ miało na ich dzieci, co się działo z nimi jak próbowali to wyrzucić … NIE MOŻNA TEGO BAGATELIZOWAĆ szatan tylko czeka na to-o to właśnie mu chodzi-że to niby nie szkodliwe. A czy normalne jest to, że dziecko w wieku 10 lat po zabawie tym diabelstwem i obejrzeniu kilku filmów idzie do księdza i prosi żeby mu pomógł, bo słyszy myśli, że ma sobie coś zrobić?????i wiele innych…można by książki pisać-i to dzieje się naprawdę dookoła nas….
i czy nie lepiej korzystać z doświadczenia tych, którzy na co dzień mają takie przypadki i ostrzegają, bo wiedzą czym to grozi???? czy lepiej kupować to dzieciom i patrzeć…na razie nic się nie dzieje, to ok, A owoce tego będą , tylko nieco później. Właśnie nie jednakowo działa to na każde dziecko, ale DZIAŁA, w dziecku najpierw zasiewa-kupując im to diabelstwo, potem stopniowo rośnie-bo dziecko przyzwyczaja się do brzydoty-brzydota przestaje być brzydotą i w końcu….zaowocuje… i nie chciałabym być wtedy na miejscu rodziców tych dzieci. Bo będzie wielkie zdziwienie…”

———————————-

Każdy rodzic ma inne podejście do wychowania, inny cel, priorytety, wartości. Gdy jesteśmy z kimś emocjonalnie związani ciężko nam obojętnie przejść obok wyżej omówionego tematu. Poprostu zasiać wątpliwość,  nie naciskać i zostawić sprawę. Chcielibyśmy ochronić najbliższych, a zasadniczo niewinne dziecko przed czychającym zagrożeniem, złem, które może je dosięgnąć. Niestety naszym obowiązkiem -jako wierzącą osobę/jako dobrego człowieka/jako kogoś kto wie „czym to pachnie”/jako osobę wierzącą – jest przestrzeganie a nie przekonywanie na siłę.

Od kilku lat obserwuję co się dzieje z dzieckiem, które niewinnie czytało Harrego Pottera, potem zafascynowało się Salą Samobójców, mangą i pokrewnymi tematami. Na moich oczach z niewinnej nastolatki, dziewczyna przerodziła się w kobietę noszącą przesmiewczo różaniec na szyi, unikającą osób w rodzinie, które nazywają rzecz po imieniu – w tym własnego Ojca. Niestety teraz gdy jest już osobą pełnoletnią, zasadniczo nie można nic zrobić aby sytuację zmienić. Dlatego gdy wiemy, że jakaś zabawka jest potencjalnie niebezpieczna dla duchowości naszych dzieci, nie idźmy za modą i chrońmy tych, którzy sa dla nas najważniejsi. Dzieci potrafią naprawdę dużo zrozumieć. Gdy w dyskusji przytoczymy „porządne” argumenty, a gdy dodatkowo jesteśmy osobami wierzącymi i możemy podeprzeć się autorytetem Boga, z pewnością nas zrozumieją, mimo tego, że zapewne na początku nie będzie się im to podobać. Lepiej czasem burzliwiej podyskutować z dziećmi niż za kilka lat pluć sobie w brodę, że ulegliśmy i teraz nie możemy sobie z czymś poradzić.

Zaproszenie na spotkanie – konferencję

Zapraszam Was na spotkanie z doświadczonymi rodzicami.
PlakatED

Organizatorzy spotkania udostępnili również wydarzenie na Facebooku. Możecie dołączyć się TU.

Zabawa słowami, co to jest ED?

Taka zabawa słowami, wierszydło pisane dla zabawy na konkurs, który nie wystartował.

 

Kiedy rano z łóżka wstaje, mego domu nie poznaje.

Tam gdzie wczoraj rosło zboże, mak czerwienił się w kolorze,
Chaber, podbiał i trzykrotka rosły obok młynu płotka,
Dziś marynarz morzem płynie i do portu wnet zawinie.
Myję zęby – Nie do wiary! Znów są jakieś u nas czary.
W zlewie ryba jakaś pływa i głębiny raf odkrywa.
Pod prysznicem ośmiornica moim mydłem się zachwyca.

Wczoraj na śniadanie były płatki a dziś jakieś są zagadki.
Kolorowy talerz stoi i w owoce się przystroił.
Skąd ten owoc? Czy z daleka? Na odpowiedź mama czeka.
Biorę atlas, neta,książki – czy to nauki są początki?

A na obiad jakaś ryba, z oceanu już przypływa.
Ile mil płynęła tutaj, czy to rodzaj halibuta?
Moment, moment, co to mila?
Umilona każda chwila.
Mila morska czy lądowa, ile kilometrów chowa? 
Oj daleko, oj wysoko, milion metrów – tak na oko.
 
Czy to matma czy fizyka?
Na biologię do Z.O.O znikam.
Z babcią chemię przerabiamy,  NaHCO3  do ciasta damy,
Po angielsku poklikamy z przyjaciółką dawną mamy.
A wieczorem do poduszki dziadek szepcze los Kościuszki.

Głowa ciężka, sen już morzy, do snu pora się ułożyć.
U nas cały świat to szkoła, wszystko do nauki woła.
Nie ma murów, dzwonków, kredy.
Jednak ja wiem co, gdzie, kiedy.
 
Sen na jawie, czy to bajka?
Czy historia z Hameln grajka?
Czy to prawda, sprawdźcie sami,
Spędźcie czas z homeschoolersami.

Nie wiem jak to „powiedzieć”

Od kilku dni układam sobie w głowie ten post i żadna forma mi się nie podoba, nie pasuje mi. Nie zawsze tak jest, że dziecko rodzi się zdrowe, ale nie zawsze tak jest, że dziecko rodzi się chore. Nie zawsze tak jest, że już w ciąży słyszymy straszny wyrok. Nie zawsze tak jest, że chorobę można wyleczyć, ale też nie zawsze tak jest, że wyleczyć się nie da.

W Polsce kilkanaścioro dzieci choruje na chorobę Niemanna-Picka, Eliza jest jednym z nich. Do tej pory nikt z tym schorzeniem nie dożywał dorosłości (Eliza straciła już starszego brata).

Od niedawna dostępne jest lekarstwo (Zavesca), pozwalające powstrzymać rozwój choroby. Koszt terapii to około 12 000 złotych tygodniowo (przeszło 600 000 złotych rocznie). Rodzice Elizy z całych swoich sił szukają funduszy.

Pisałam kiedyś Wam o niej TU – rodzicie wpadli na pomysł szycia i sprzedawania lalek i wten sposób gromadzenia funduszy na lek.

Chyba to było w zeszłym tygodniu, albo 2 tygodne temu – nie pamiętam. Ten czas leci ostatnio jak szalony, przyleciał do mnie pocztą przepiękny Anioł, a zasadniczo Anielica. Nie jest to taka zwykła lalka, bo po pierwsze wygrana w konkursie, a po drugie te lalki – Anioły – pomagają uzbierać fundusze na leczenie Filipa. Filip cierpi na tę samą chorobę co Elizka. Jego świat wywrócił się do góry nogami gdy miał 9 lat. Wtedy zaczął odczuwać pierwsze symptomy choroby, a jego rodzicie dowiedzieli się co dolega ich dziecku.

Pierwsze siedem aniołów uszyła babcia Filipa i pomysł chwycił, teraz zastępy aniołów, szyją i ubierają anioły.

Mój wygląda tak i ma 61 cm. Jest bardzo starannie uszyty, mocno wypchany, zginają się mu nogi w kolanach, strój ma dopracowany w najmniejszym szczególe. :

Anioł

Zajrzyjcie na Facebook tam mam odnośnik do Filipowego Aniołowa gdzie jest cała galeria Aniołów, które można kupić.

%d blogerów lubi to: