Matczyne piękno, ciepło miłości

Ach… tyle myśli, tyle planów na wpisy, a niestety nie wszystko idzie gładko. Moje połączenie z internetem jest koszmarne. Internet „chodzi” jak mu się podoba.

Miały być kwiatki z rolek po papierze, a będzie wpis: Matczyne piękno, ciepło  miłości.

Część z Was, kobiet, czytających ten blog ma już dzieci, część niedługo będzie je mieć, a pewnie część bardzo o tym marzy.  Dzisiejszy świat skupia się na dzieciach. Zapewne nie każdemu się to określenie spodoba, no trudno.  Szczególnie wrzesień/październik są miesiącami szczególnej uwagi o ich dobro. Rodzice stają przed zadaniami szykowania wyprawki do szkoły, kupowania podręczników, odprowadzania, przyprowadzania ze szkoły. I wy drogie mamy macie swoje zadania specjalne, martwicie się o to, co pociechy będą jadły przez cały dzień, o to jak pójdzie im klasówka, o to czy czasem ten guzik od spodni jednak nie odpadł i o wiele innych bardzo ważnych spraw. Wytarłyście już pewnie nie jedną dziecięcą łzę po pierwszych niepowodzeniach, i ukradkiem płynącą swoją, może ze zmartwienia, a może z radości. Codziennie serce wasze jest pełne niepokoju o tych którzy są najbliżsi. Nawet jak dzieci mają już naście lat cały czas widzicie w nich te małe szkraby, które co dopiero powiedziały pierwsze słowo i wypadł im pierwszy ząb. Niby wiemy gdzieś w sobie, że są samodzielne, odważne, mają swoje sprawy, tajemnice. Mimo tego, że spędziły 9 miesięcy pod naszym sercem nie możemy odgadnąć co myślą, przewidzieć ich przyszłości. Żyjemy tu i teraz. Naszym zadaniem jest wychować je na dobrych ludzi, kreatywnych, z własnym zdaniem, solidnym kręgosłupem moralnym, ale też ludzi którzy będą potrafili zobaczyć piękno będące wokół nich, cieszących się chwilą, nie przechodzących obojętnie obok krzywdy słabszych od siebie. Tak łatwo napisać, a tak trudno zrobić.

Nie jedna z Was/Nas ma chwile zwątpienia. Po głowie kołaczą się pytania:  Czy dam radę? Czy na pewno jestem dobrą mamą? Ile jeszcze udźwignę?  Czy ten sposób życia jest dla nas dobry? W chwili kryzysu gdy dzieci dokazują, głowa pęka od nadmiaru hałasu, problemów, wizji spraw do załatwienia, odpowiedzi na te pytania przedstawiają się w czarnych barwach ale w rzeczywistości tak nie jest.

W takich momentach zatrzymajcie się na chwilę i przypomnijcie sobie to uczucie gdy pierwszy raz trzymałyście swoje dziecko w ramionach, pierwszy dotyk, pierwsze spojrzenie, pierwsze słowa, które do niego wypowiedziałyście.  I uwierzcie, że będzie dobrze, że dacie radę. Nie jesteście same. Po burzy przychodzi słońce, a po złym dniu lepszy.

Sama mam trójkę maluchów i nie zawsze jest różowo, ale wystarczy jakaś śmieszna minka, czule szepnięte kocham cię mamo, to małe coś co mnie po prostu rozbroi i uśmiech wraca na moją twarz i jest lepiej.

Spójrzcie jakie jesteście piękne i ile miłości jest w Was:

Kilka miesięcy temu przykuł moją uwagę ten obraz:

Madre Natura

Madre Natura

Namalowała go Holly Sierra, artystka pochodząca z Stowe, Vermont (USA), która mówi o sobie:

„I love detail and patterning and most of my art is decorative and fanciful in nature. For the most part an original painting can take me weeks or months to finish, so I rarely sell my originals.

I am most inspired by the ways of the ancient world- The Olde Ways! I am enchanted by the Elementals and the Wildlings. I love the misty forests and mossy hedgerows of the British Isles….Weathered barns, old farms and the earthy colored wool of bleating sheep and worn wooden spinning wheels. I adore honeybees, hives and am especially fond of old fashioned skeps made of bound grass. I love the Green Man’s ivy covered countenance and narrow Medieval streets paved with worn cobblestone.” więcej przeczytacie TU.

Jej obrazy są bardzo ładne, kolorowe, żywe, nasycone, przekazujące pewną tajemnicę, zagadkę istnienia. Za każdym razem gdy się na nie patrzy zauważa się jakiś drobny detal, którego do tej pory się nie widziało. Bardzo chętnie bym powiesiła kilka jej obrazów w moim mieszkaniu.

Następnym dziełem, które chcę Wam pokazać, to ta mozaika:

Mozaika

Bardzo mi się spodobała. Znalazłam ją na facebookowej stronie pewnej pani. Okazało się, że jest to mozaika inspirowana obrazem austriackiego malarza i grafika Gustava Klimt. Oryginalny obraz nosi tytuł „Trzy okresy życia kobiety”.

The Three Ages Of Woman

The Three Ages Of Woman

Obraz ten został namalowany w 1905 roku. Trzy okresy życia kobiety to symboliczna wizja etapów w życiu każdej kobiety. Obraz ten pozbawiony jest cechującej Gustawa Klimta zmysłowości i erotyzmu. Dominuje ornamentyka będąca źródłem bizantyjskiego stylu. Niestety nie umiem powiedzieć jakie kolory są prawidłowe. Na różnych stronach rożnie to wygląda. Postaram się dowiedzieć.

Nie wiem kto jest autorem tej rzeźby, ale oddaje ona mój wewnętrzny pogląd na rodzinę. Emanuje z niej spokój, ciepło, troska. Sądząc po nakryciu głowy kobiety i wyglądzie mężczyzny być może jest to Święta Rodzina – Józef, Maryja i dzieciątko Jezus.

Rodzina

Rodzina

Na koniec obraz namalowany w 1909 roku przez Vlastimila Hofmana, określanego jako jeden z najwybitniejszych malarzy XX wieku, pt. „Madonna”

Madonna

Madonna

Matczyne piękno, piękno matczynej miłości….

Ze specjalną dedykacją dla mam ED. Wy wiecie o co chodzi. Dzięki, że jesteście.

 

————————————————————————-                     Dopisane 25.02. 2014 r.

The Three Ages Of Woman, G. Klimt

 

„Jest to jeden ze smutniejszych tonacji obrazu…partia środkowa -tło dla kobiet nie jest złote a raczej ugier złoty zmieszany z oranżem-elementy jasne.tło do tych form okrągłych to na ugrze przecierka czernią-nierównomierne zgaszenie .te przecierki są także po obu stronach -po lewej nakrapiane rozbielonym bardzo ugrem -a po prawej stronie więcej jaśniejszych plam-na odgraniczające kobiety od gładkiej czerni.-beznadziei losu???laserunki na postaciach intensywny kobalt -teraz mówi się błękit królewski.” – informacje od artysty plastyka i malarza w jednym.

 

Reklamy

Informacje Kolecja
Pełnoetatowa mama, uśmiechnięta optymistka, uwielbiająca prace w ogrodzie czy też ogródku, szycie, haftowanie i takie tam babskie sprawy. Z zachwytem obserwująca jak szybko zmienia się dziecko, fascynatka edukacji domowej.

One Response to Matczyne piękno, ciepło miłości

  1. soap says:

    I love it when individuals come together and
    share views. Great site, keep it up!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: