Naleśniki biszkoptowe – propozycja na bezmięsny obiad

Na piątkowy obiad zaplanowałyśmy z córkami naleśniki z twarogiem. Miałam ochotę na takie jak robiła moja mama, ze słodkim twarogiem z rodzynkami, zapiekane na patelni i posypane cukrem pudrem. Przeglądając kilka dni wcześniej różne książki kucharskie, w poszukiwaniu przepisów bezmięsnych na Wielki Post, znalazłam przepis na naleśniki biszkoptowe. Szykując obiad w piątek zaryzykowałam i użyłam tego przepisu. Wyszły przepyszne, chrupiące, leciutkie i słodki twaróg bardzo dobrze do nich pasował. Dzieciom smakowały takie jakie wyszły, więc nie doczekały zapiekania.

Przepis pochodzi z książki „Obiady u Kowalskich” Jadwiga Kłosowka.

Naleśniki biszkoptowe – ok. 20 naleśników, mi wyszło 14naście. Czas przyrządzania ok. 30 minut. Wartość kaloryczna 2 naleśników: 190 kcal.

2 szklanki mąki – użyłam pszenną Szadkowską, 4 jajka, szczypta soli, 2-3 łyżki wody, 1 łyżka stopionego masła lub oliwy (ja dałam olej), ok. 2 szklanek mleka

Do mąki dodać żółtka i resztę składników, dokładnie rozcierając lub miksując płyn. Dodać w końcu sztywno ubitą pianę z 4 białek, lekko wymieszać i smażyć naleśniki jak poprzednio, tylko nieco grubsze.

Naleśniki biszkoptowe są pulchne. Przeznacza się je na ogół do farszów słodkich: z owoców, twarożku lub orzechów.

 

 

 

Reklamy

Zabawka, przytulanka lis

Na początku stycznia znajoma poprosiła mnie o uszycie lisa dla małego chłopca z jej rodziny, niestety dopadła mnie jakaś niemoc twórcza i nie mogłam się za niego zabrać. Oglądałam różne liski w sieci, pościągałam sobie wykroje ale nadal nie miałam koncepcji. W końcu chwyciłam byka za rogi i rozrysowałam sobie głowę liska trochę tak jak szyje się tildowe zwierzątka.

To takie zwierzaczki sprzed kilku lat.

Wracając do lisa, uszyłam kilka prototypów głowy, wycięłam oryginał i…. popsuła mi się maszyna do szycia. Akurat teraz musiała. Całe szczęście okazała się to niegroźna usterka i w ciągu kilku dni maszyna była sprawna a ja zmotywowana do dalszej pracy.  Jak była już gotowa głowa, reszta poszła gładko. Lis ma ponad 40 cm wysokości i miałam mu ochotę uszyć jeszcze kurę do kompletu ale nie miałam już na to czasu. W końcu urodziny są raz w roku.


I jak się Wam podoba?

%d blogerów lubi to: