Prezent „Na …” – pudełko z przydasiami

Jakiś czas temu w grupie na Facebooku ” Grupa Inspiracyjna. Coś z niczego czyli pomysłowe i praktyczne rzeczy.” przewijały się pomysły na prezenty z różnych okazji. Szukałam inspiracji do zrobienia prezentu wikaremu z naszej parafii, który dostał przeniesienie w inne miejsce. Młody ksiądz starał się czynić dużo dobra mimo niełatwych czasów i nie mogłam tak po prostu pomachać mu na pożegnanie.

Kilka inspiracji:

  1. Prezent złożony z wielu małych rzeczy. Najczęściej był to prezent dla nowożeńców, w ładnej skrzyneczce, ozdobionej imionami i datą ślubu. Główna zasada to włożenie rzeczy/przedmiotów z przeznaczeniem i karteczką z opisem np. Na przyszłość – smoczek, Na ból głowy – Apap, Na rozmnożenie – kupony totolotka itd.
  2. Zbiór pozytywnych myśli/mądrych cytatów w postaci pozwijanych pojedynczych papierków włożonych w ozdobione pudełko z jakąś śmieszną/poważną myślą przewodnią.
  3. Coś praktycznego co dana osoba potrzebuje.

Postanowiłam połączyć te pomysły – nie chodzi mi teraz o chwalenie się co ja też zrobiłam, jaka jestem wspaniała a raczej o podsunięcie pomysłu dla kogoś bliskiego waszemu sercu. Sama gryzłam się z myślami czy to będzie ok, ale ryzyk fizyk. Jak potrafiłam tak postanowiłam podziękować za jego pracę tym bardziej, że z jego strony spotkało mnie samo dobro.

Powstał pomalowany farbami akrylowymi karton z przedmiotami/rzeczami z przeznaczeniem czyli „Na…” , kartka z życzeniami, ciepły duży koc (na zdjęciu jest karteczka „Na mroźne noce” przykleiłam ją do opakowania koca).

Lista była taka:

Na mroźne noce – koc, dodany do pudełka, które zawierało:

Na pamiątkę – obrazki rysowane przez moje dzieci

Na wszelki wypadek – lista numerów alarmowych

Na odprężenie – płyta z muzyką

Na lepszą widoczność – opaski odblaskowe

Na wspomnienie lata – płatki z zapachem róży

Na osłodę – wafelek

Na rozgrzewkę – herbata

Na czarną godzinę – puszka z paprykarzem – co bardzo rozśmieszyło moją ośmioletnią córkę

Na miłe chwile lub długie rozmowy – dwie filiżanki ze spodkami, z włożonymi do nich słodyczami.

Na złote myśli – karteczki samoprzylepne w kolorze świeżej trawy

Na chwile zwątpienia – pudełko z 179 pozytywnymi myślami, na pudełku były przyklejone napisy – Gdy ci smutno, gdy ci źle, weź karteczkę pokrzep się. Karteczek nie zwijałam tylko składałam. Niestety brak czasu wymógł takie rozwiązanie. Myśli, zdania, sentencje głównie chrześcijańskie bazujące na Biblii oraz dziele „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis. Są wśród nich też takie popularne, mega pozytywne i coś z miłych chwil z jego życia duszpasterskiego. Na liście jest 181 cytatów, dwa mi się nie spodobały i ich nie włożyłam. Zbierałam te wpisy przez dwa miesiące, 12 stron do wydrukowania.  Do pobrania Klik TU

Zdjęcie niestety niespecjalne, mój telefon coś ostatnio szwankuje.

 

Reklamy

Świadectwo z czerwonym paskiem – wyścig szczurów czy nagroda?

Kilka chwil temu przeczytałam na stronie Budząca się szkoła artykuł pod tytułem ” Świadectwo z czerwonym paskiem” jest bardzo interesujący i polecam go waszej uwadze. Zacytuje wam co ważniejsze części:

„Na czym polega problem ze świadectwami z czerwonym paskiem i walką o jak najwyższą średnią? Wiele osób nie widzi niczego złego wyścigu szczurów i w wywoływaniu wrażenia, że ten jest najwięcej wart, kto zebrał najwięcej szóstek i piątek.”

„Często zdarza się, że absolwenci, którzy ukończyli szkołę z bardzo dobrymi wynikami i mogą się pochwalić świetnym świadectwem maturalnym, nie wiedzą, w którą stronę chcieliby w życiu iść, który kierunek wybrać. Nie wiedzą, co dalej robić, bo w szkole nie odkryli swoich silnych stron. Dla mnie to porażka szkoły, bo sukcesu w życiu nie odnoszą ci, którzy w szkole mieli najwyższe oceny ze wszystkich przedmiotów, ale ci, którzy w szkole rozwinęli swoje zainteresowania i pasje! W życiu, jak mówi profesor neurobiologii Gerald Hüther, sukcesu nie odnoszą pilni „wypełniacze obowiązków” (niem. Pflichterfüller), którzy uwierzyli, że drogą do sukcesu jest robienie tego, czego oczekują od nich inni, ale ci, których napędza motywacja wewnętrzna i którzy zgłębiają interesujące ich dziedziny nie dlatego, że ktoś im kazał, ale dlatego, że tego chcą, że ich to interesuje.
Tak więc chodzi tu o zupełnie różne podejścia do nauki. Szkoła, w której największym sukcesem jest wysoka średnia ocen ze wszystkich przedmiotów stawia na motywację zewnętrzną i na sterowanie młodymi ludźmi za pomocą kar i nagród (oceny); szkoła, która za cel stawia sobie stworzenie środowiska umożliwiającego rozwój potencjału każdego ucznia, dostrzega wszystkie bez wyjątku talenty.”

„Problem w tym, że tradycyjny, pruski system edukacji każe im dostrzegać bardzo wąski zakres talentów. Wiele uzdolnień nie może się w szkole ujawnić, a więc nie może być również rozwijana. Szkoły kształcą dziś – podobnie jak w XIX wieku tak , jakby wszyscy mieli zostać profesorami uniwersyteckimi. A co z osobami, które będą kiedyś pisać piosenki, zakładać ogrody, pomagać ludziom starym i chorym, co z talentami tych, którzy zostaną fryzjerkami, mechanikami samochodowymi czy kreatorami mody? Czy ich talenty nie zasługują na to, by mogły być rozwijane w szkołach? Czy można kształcić wszystkich, w taki sam sposób i wymagać od wszystkich tego samego w takim samym czasie?”

„Sukces odniosą w życiu tylko ci, którzy w siebie uwierzą. Dlatego powinniśmy przestać zachęcać młodych ludzi do zbierania samych szóstek i piątek, a skupić się na tym, by w szkole mogli odkryć i rozwijać swoje pasje i talenty. Wtedy i jako nauczyciele i jako rodzice będziemy mogli odejść od roli nadzorców, którzy wciąż muszą pokazywać marchewki lub kijki.
Rozumie to coraz więcej nauczycieli, a efekty innego podejścia widoczne są bardzo szybko. Głównie dotyczy to motywacji.”

Pani Marzena Żylińska swój artykuł okrasza wieloma przykładami z życia wziętymi. Przeczytajcie, wyciągnijcie wnioski, może zmieni on wasze podejście w przyszłym roku szkolnym, a może utwierdzi was w tym, że dobrze myślicie.

Poducha za instrument

W zeszłym roku, jakoś chyba w grudniu w naszej parafii powstała schola. Śpiewają w niej głównie dziewczynki, kilka z nich ma piękne czyste glosy. Dzieciaki mają zapał do śpiewania ale brakowało im instrumentów. Ogłoszona została ich zbiórka, ale niestety skutek był mizerny. Bardzo lubię szyć dla dzieci ale nie znoszę szyć do szuflady. Moje pociechy bardzo by się cieszyły gdybym szyła tylko dla nich, ale pokój by pękał w szwach a to nie oto chodzi. Od czasu do czasu coś dostaną spod maminych rąk i wtedy uśmiech nie schodzi z ich buzi. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Przedstawiłam pani Katarzynie prowadzącej scholę pomysł, że można by uszyć poduchy, przytulaki i wymienić je na instrumenty lub środki na nie. Przy okazji dzieci nauczą się czegoś mądrego. Pomysł jej się spodobał a ja przystąpiłam do organizacji. Materiały miałam zachomikowane, blaty filcowe jeszcze też, zapas nici leżał w szafce, dwie maszyny już nerwowo stukały igłami, głowa pełna pomysłów też się znalazła i to niejedna. Problemem była kulka silikonowa do wypełnienia uszytków. Firma S line pomogła nam go rozwiązać. Za co jesteśmy jej bardzo wdzięczne. Kurier przywiózł wielki worek pięknie białych, super milusich puszków. Kulka okazała się niezwykle sprężysta i leciutka. Mam już doświadczenie z niejednym wypełnieniem i szczerze mówiąc to było najlepsze.

Poduchy typowo chłopięce rozeszły się dosyć szybko w wielu egzemplarzach. Do lokomotywy weszło całkiem sporo wypełnienia  bo i rozmiar jest jej spory.

Helikopter był dosyć trudny do uszycia, wymagał szycia ręcznego ale bardzo mi się podoba mimo niedociągnięć.

Czerwona rakieta zrobiła furorę.

Klasyczne poduchy ze zwierzątkami też znalazły swoich amatorów, jedynie biedny konik nadal szuka swojego domu.

Sowy były pomysłem mojej córki. Jedna z nich jeszcze siedzi na gałęzi i czeka na swoją małą właścicielkę, ale na dniach odfrunie do domku.

Część instrumentów w tę niedzielę została oddana już dzieciakom, kolejne trzeba odebrać z poczty, albo odebrać od darczyńców.

Na chwilę obecną dzieciaki już mają:

Zestaw perkusyjny, 9 elementów, firmy Stagg wraz z plecaczkiem do ich przenoszenia.

Dzwonki chromatyczne 27 tonowe, z filcowym etui, z kieszonką na pałeczki.

Marakas i bębenek z pałeczką.

Dziękujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do uzbierania naszego instrumentarium.

 

Edit 3.07.2017 r.

Dotarł kolejny instrument. Gdybyście potrzebowali kiedyś dzwonki, gorąco polecam tę firmę. Są bardzo starannie wykonane, pełna precyzja i profesjonalizm. Pięknie brzmią, ciepło, miękko, jestem zauroczona.

 

…I nigdy nie chodziłem do szkoły

pokazywaczPremiera książki na polskim rynku:  17 marzec 2016 roku

Tytuł oryginału: …Und ich war nie in der Schule

Wydawnictwo: Element

Opis ze strony wydawcy – źródło:

Książka “…I nigdy nie chodziłem do szkoły” André Sterna opowiada o szczęśliwym dzieciństwie, przepełnionym zaufaniem, wolnym od rywalizacji i ocen. To opowieść o dziecku, dla którego entuzjazm i zachwyt stanowiły naturalne i niewyczerpalne źródło inspiracji oraz motywacji do działania.

Stern dzieli się swoją historią – doświadczeniem człowieka, który nigdy nie uczęszczał do szkoły. Jego opowieść to niesamowita, pełna plastycznych opisów i interesujących anegdotek podróż do przeszłości. To również prawdziwe świadectwo dziecięcego entuzjazmu, który w odpowiednich warunkach, może stać się podstawą wszechstronnego rozwoju.

“…I nigdy nie chodziłem do szkoły” przeczy wcześniejszym poglądom, które życie z dala od szkoły utożsamiały z dzikimi, aspołecznymi analfabetami. Stern dowodzi, że zachwyt dziecka, niczym nieskrępowana możliwość podejmowania różnych aktywności oraz brak ograniczeń czasowych i presji stanowią sedno poznania świata.

Książka ta nie stanowi pochwały konkretnej metody, poradnika dla nonkonformistów, czy też krytyki szkoły. Jest świadectwem, źródłem inspiracji, zaproszeniem do różnorodności oraz wezwaniem do zachwytu.

 

To, o czym mówię, to nie metoda, tylko postawa życiowa. Postawa zaufania. Ukułem sobie takie pojęcie: ekologia dzieciństwa. To zaproszenie do stawiania pytań, ale zamiast pytać, czego ja mogę nauczyć dziecko, trzeba pytać, czego mogę nauczyć się od dziecka. Dzieci nie uznają hierarchii wartości, rasizmu, seksizmu, są otwarte na innych ludzi, nie patrzą na religię, stan posiadania, kolor skóry, nie trzeba ich uczyć tolerancji, bo nie wiedzą, co to jej brak. Otwartość, brak stereotypów – oto droga do lepszego świata. Dzieci są otwarte, szukają różnorodności, intuicyjnie czują, że to je wzbogaca, współpracują z innymi, umieją wykorzystywać wiedzę innych, by razem stworzyć to, czego w pojedynkę nie dadzą rady

André Stern

Edukacja domowa – trochę literatury

Artykuły w sieci, artykułami w sieci ale warto czasami sięgnąć po coś konkretnego.

Najpierw coś czego nie czytałam ale chętnie bym po te pozycje sięgnęła. Poleca je pastor Paweł Bartosik na swoim blogu. Opisy książek i ich okładki skopiowałam od niego – Pawle mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.  Autor wpisu planował napisać pracę doktorską nt. edukacji domowej.

 

Nauczanie domowe

Wydawnictwo:
Akademia Bydgoska im. Kazimierza Wielkiego , Październik 2004
Liczba stron:
368
Wymiary:
165 x 235 mm
Redaktor:
Krzysztof Jakubiak, Adam Winiarz
Autorzy zajęli się problemem nauczania domowego polskich dzieci od XVIII do XX wieku. W polskiej historiografii jest to pierwsza książka ukazująca zagadnienie nauczania domowego w szerokim kontekście społeczno-politycznym. Autorzy poszczególnych rozpraw i artykułów rzeczowo i w ciekawy sposób przedstawili swoje rozważania na tematy związane z edukacją domową. Ich sądy są wyważone i budzą zaufanie. Sformułowane zostały bowiem na podstawie analizy bogatych źródeł i literatury przedmiotu.W celu przybliżenia atmosfery panującej w ówczesnym nauczaniu domowym przytoczyli oni w swoich pracach stosowne cytaty z wielu pamiętników i wspomnień.

zrodladodziejowwi

Źródła do dziejów nauczania domowego dzieci polskich w XIX i początku XX wieku z bibliografią adnotowaną pamiętników i wyborem literatury to publikacja dopełniająca wydaną już książkę pt.: Nauczanie domowe dzieci polskich od XVIII do XX wieku. Zawiera ona bogaty wybór źródeł, pamiętników i literatury pedagogicznej, dotyczącej zarówno teoretycznych, jak i praktycznych aspektów nauczania domowego. W polskiej literaturze pedagogicznej jest to pierwsza tak pełna prezentacja materiału źródłowego, odnoszącego się do tej problematyki. Opracowanie to ma duże walory poznawcze. Przy doborze tekstów oryginalnych kierowano się przekonaniem, że powinny one jak najlepiej służyć poznaniu dziejów nauczania domowego, bowiem współcześnie ta forma nauczania staje się ponownie przedmiotem coraz szerszego zainteresowania społecznego w wielu krajach.

Kolejne pozycje, które można znaleźć na rynku:

edukacja-domowa-w-polsce-frontcover

Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Edukacja domowa w Polsce
Wydanie: Warszawa 2009

Niech za opis tej książki posłuży jej spis treści:

spis

 

Następna:

matka

spis treści tej pozycji:

IMG_20160211_161826

 

Coś dla mężczyzn i o mężczyznach:

IMG_20160211_161621

Spis treści tej pozycji:

IMG_20160211_161946

 

IMG_20160211_162117

Wszystkie pozycje państwa Zakrzewskich dostępne są pod adresem www.edukacjadomowawpolsce.pl

Ciekawą pozycją jest:

stebnicki

Od dawna oczekiwana na polskim rynku wydawniczym praca poświęcona homeschoolingowi/edukacji domowej. Jej autor, Wiesław Stebnicki, pedagog z USA, nie tylko przedstawia swoją przygodę ze szkołą domową, ale co ważniejsze, wyjaśnia dlaczego edukacja  w wydaniu tradycyjnym, to jest w formie edukacji państwowej, prowadzi  nasze dzieci na manowce, hamując ich talenty, zniechęcając do nauki, a co najgorsze, czyniąc z nich istoty zniewolone przez system, którego głównym celem jest uczynienie z ludzi posłusznych, spolegliwych lemurów.  Autor uświadamia nam też, jak ważnym narzędziem odbierającym człowiekowi samodzielność, niezależność i wolność jest szkoła  w wydaniu państwowym.

 

Chyba pierwsza pozycja na rynku, która wyszła na temat edukacji domowej to:

edukacja-domowa-marek-budajczak

Książka Marka Budajczaka jest pierwszą na polskim rynku publikacją niezwykle rzeczowo i kompetentnie przybliżającą problematykę edukacji domowej. W momencie jej pisania tego typu nauczanie było możliwe w Polsce od dwunastu lat. Ustawa z 7.09.1991 roku dopuściła – w formalno-prawnym znaczeniu – uczenie się dzieci poza instytucjonalnym środowiskiem szkoły, czyli najczęściej w domu, w warunkach zorganizowanych przez rodziców. Książka ta stanowi kamień milowy na drodze rozwoju omawianego zjawiska w naszym kraju. Jej wartość w związku z tym jest nie do przecenienia.

Bardzo konkretny raport na temat edukacji:

Piskorski-red.-Szkoła-domowa-Okładka-przód-717x1024

„Szkoła domowa polega na nauczaniu poza instytucją szkoły, najczęściej w warunkach domowych. Nauczycielami są rodzice lub nauczyciele kształcenia domowego. Władze oświatowe ograniczają się do kontroli poziomu edukacji poprzez przeprowadzanie okresowych egzaminów tak uczonych dzieci.”  Raport dostępny jest TU.

 

Zeszyt Warszawskich Studiów Pastoralnych Nr 15/2012:

Screenshot_20160212_111346

Dział – Pedagogika Pastoralna – artykuł Marzeny Zakrzewskiej pt. ” Edukacja w rodzinie” strona 197. Czytaj artykuł  TU lub cały numer TU lub pobierz cały numer TU.

———————

A teraz trochę artykułów z czasopism, zestawienie przygotowane przez  Pedagogiczną Bibliotekę Wojewódzką im. Hugona Kołłątaja w Krakowie
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny.

  1. Co z edukacją domową w XXI wieku? / Julian P. Sawiński. – Bibliogr. // Nowa Szkoła. – 2008,
    nr 10, s. 26-29  Sygn. C. 33
    Zmiany we współczesnej polskiej szkole. Uczenie się poza szkołą.

  1. Domowi / Ewa Miłoszewska // Głos Nauczycielski. – 2007, nr 51/52, s. 12-13, Sygn. C. 856
    Uczenie i nauczanie w domu – argumenty za i przeciw.

  1. Edukacja domowa własnych dzieci / Paweł Bartosik // Edukacja i Dialog. – 2009, [nr] 2, s. 18-27, Sygn. C. 1757
    Podstawy prawne, wskazówki dla rodziców

  1. Nauczanie przez rodziców – próba oceny / Krzysztof Zajdel // Dyrektor Szkoły. – 2008, nr 12, s. 11-[13], Sygn. C. 1828
    Nauczanie dzieci w domu. Plusy i minusy nauczania przez rodziców. Edukacja domowa, indywidualny tok nauki.

  1. Powrót  guwernantek / Piotr Skura // Głos Nauczycielski. – 2008, nr 34, s. 1, 4, Sygn. C. 856
    Edukacja w domu jako alternatywna forma edukacji.

  1. Przymus szkolny / Piotr Kowalczuk // Przegląd Oświatowy. – 2008, nr 10, s. 13-14,Sygn. C. 1787
    Obowiązek szkolny ucznia. Edukacja domowa w USA

  1. Śladem państwa Edisonów : coraz więcej rodziców nie posyła swoich dzieci do szkoły, tylko uczy je samodzielnie w domu / Monika Stelmach // Polityka. – 2008, nr 19, s. 103-105, Sygn. C. 38
    Edukacja domowa w Polsce.

  1. Tato i mama – moi nauczyciele / Jan A. Fazlagić // Edukacja i Dialog. – 2008, nr [2] 195, s. 34-35,Sygn. C. 1757 Nauczanie w domu

  1. Uczeni inaczej / Krzysztof Burnetko // Polityka. – 2008, nr 48, s. 24-[25], Sygn. C. 38
    Zalety i wady edukacji domowej, nauczania domowego

  1. W internetowym azylu / Fran Yeoman // Forum. – 2008, nr 24, s. 31-33, Samodzielna nauka w domu z wykorzystaniem Internetu i komputera. Edukacja domowa.

  1. Warto poważnie się zastanowić… / Dorota Wieczorek ; rozm. przepr. Agnieszka Mączyńska-Dilis // Gazeta Szkolna : aktualności. – 2006, nr 9/10, s. 10, Sygn. C. 2449
    Edukacja domowa w Polsce.

  1. Zjazd pionierów edukacji domowej / Dorota Konowrocka // Gazeta Szkolna : aktualności. – 2006, nr 19/20, s. 12, Sygn. C. 2449
    Dlaczego edukacja domowa jest lepsza dla dzieci niż system szkolnictwa publicznego
    – w jaki sposób najlepiej można przekazywać dzieciom wiedzę. Wymiana doświadczeń.

—————

Zapraszam również do zestawienia linków do audycji, artykułów w sieci na temat edukacji domowej na mojej podstronie o edukacji domowej w Polsce.

 

——

Modlitwa optymisty

Świetna lista, wydrukujcie i powieście w widocznym miejscu tym osobom, które ciągle narzekają.  Trochę pozytywnego myślenia.

Źródło:  strona użytkownika Psycholog w Lublinie

modlitwa optymisty