Lalki szmacianki cz.1

Tak jak obiecałam na Facebook-u w końcu zamieszczam wpis na temat zrobionych przeze mnie lalek.

Iskrą do ich robienia była i jest historia Elizki. I to dzięki tej małej dziewczynce przełamałam moją niechęć, obawy do szycia na maszynie. Nigdy nie szyłam na maszynie i wizja okiełznania tych haczyków, pokrętełek, stopek była na tyle zniechęcająca, że stała ona w kącie i się kurzyła. Podchodziałm do niej jak przysłowiowy „pies do jeża”. Małymi krokami i powstała pierwsza lalka.

Pierwsza lalka.

Pierwsza lalka powstała według szablonu na stronie Elizy. Jest prosty i szczerze Wam powiem, że nawet dziecko sobie poradzi z odrysowaniem i zszyciem poszzcególnych części. Ja nieco zmodyfikowałam kształt głowy i zszywałam lalkę na maszynie do szycia. Sama kwiestia „wydobycia” twarzy lalki to chyba największe wyzwanie. czasami to co mamy w głowie trudno stworzyć w rzeczywistości. Efekt oceńcie sami.

Druga lalka

Druga lalka powstała inspirowana lalką, którą dostałam kiedyś jako mała dziewczynka. Wisi na drzwiach do pokoju do dziś. Była powierniczką małych sekretów. Nie wygląda zupełnie tak jak „jej starsza siostra” – inny materiał, wygląd, oryginał ma zamek na plecach wzdłuż a moja w poprzek. Wypełniona jest głowa, ręce, nogi a tułów jest pusty –  stanowi kieszeń. Ze względu na to, że ta lalka jest dosyć płaska trudno mi było wymyślić co zrobić z włosami. Ostatecznie lalka dostała kapelusz i bardzo jej w nim do twarzy.

W następnym wpisie pokaże Wam lalkę robioną metodą waldorfską. Zrobienie głowy zajęło mi bardzo dużo czasu ale to już w następnym wpisie.

Reklamy

Prezent gotowy – broszki i srebrne jesienne róże

Broszki wyschły ale niestety masa popękała. Podejrzewam, że przez to, że były robione na kartonie. Motylki robione bez podkładu nie popękały, no cóż. Trochę kleju i brokatu i zakamuflowałam niedoskonałości, a przy okazji broszki nabrały innego charakteru.

Róże wyschły i ściągnęłam z nich drucik którym były zakręcone. Ładnie się trzymają, farba je posklejała. Łodyżkę obwinęłam zieloną muliną, dzieci zrobiły obrazki i prezent już jest u adresatek.

Srebrna róża z jesiennych liści

Od kilku lat robię róże z kolorowych jesiennych liści. Co roku mam  na nie troszkę inny pomysł. W tym roku po zrobieniu, pomalowałam je srebrnym sprayem. Wyglądają bardzo ładnie w zestawieniu z zielonymi gałązkami jałowca i dla kontrastu jesiennymi liściami. Dodatkową zaletą utrwalenia ich farbną jest to, że się nie zasuszają i nie skręcają, nie tracą połysku. Zazwyczaj po kilku dnmiach takie róże tracą swój urok, kurczą się i matowieją. Żeby cały czas wyglądały ładnie i świeżo, wystarczy po zrobieniu, zanurzyć je na chwilkę , ale dosłownie krótką chwilkę w wosku. Nie może być on gorący bo różyczka się nam zepsuje. Najlepiej taki w temperaturze pokojowej. Po zanurzeniu trzeba ją odstawić i nie dotykać, aby wosk wysechł. Niektórzy stosują lakier do włosów, ale ja jescze tak nie próbowałam. Metoda z woskiem jest też dobra aby zachować niezwinięte jesienne liście.

Tu jest kurs jak zrobić różę: KLIK (niestety miałam awarię komputera i nie wiem skąd był pobierany), a to mój bukiet:

1

2

Dzieciaki robiły je razem ze mną. Wymyślały po swojemu sposób łączenia liści i ta podłużna róża na drugim zdjęciu jest zrobiona przez naszą trzy latkę. Kiedyś zbierałam liście, przynosiłam je do domu i robiłam róże, ale powiem Wam, że fajniej jest je robić na dworze, siedząć pod drzewem. Materiał macie wtedy pod ręką i możecie wybrać listki które akurat Wam wpadną w oko, a nożyczki i sznurek czy miedziany cienki drucik zawsze się zmieści do kieszeni czy torebki. Przed nami ostatnie ładne dni, trzeba to wykorzystać, więc zapewne jutro zrobimy jeszcze jeden bukiet. Dołączycie się do nas?

Biżuteria dla małych i dużych – broszka.

Czasami mam głowę pełną pomysłów i sama nie wiem co pierwsze zrobić z dzieciakami a czasem taki dzień, że najchętniej naciągnęła bym na głowę koc i przespała cały dzień. Niestety nie ma takiej możliwości, jak zostaje się mamą to już na cały etat. Tej roli nie możemy spełniać w 1/4, 1/2 czy 3/4. Cały etat i już. Jeśli macie kilkoro dzieci to zadanie jest bardziej skomplikowane a z drugiej strony czasami łatwiejsze. Wykorzystując przypływ weny twórczej i to, że dzień był w miarę harmonijny zrobiłyśmy broszki. Na początku jako prezent dla babci i prababci. Dziewczynki rzadko się z nimi widują z racji dzielących nas kilometrów, ale bardzo chętnie robią dla nich prezenty. Czasem jest to rysunek, czasem laurka a dziś broszki.

Co potrzebujemy do wykonania broszki? Używałyśmy:

  • kartonik
  • agrafka – my używałyśmy zwykłej, a może być specjalna do broszek
  • cyrkiel, ołówek
  • guziczki, koraliki, jakieś małe elementy do odciskania
  • masa plastyczna

Masa plastyczna – my użyłyśmy coś jak ciastolina, pisze na tym „dough, masa plastyczna”. W dotyku faktycznie jak ciastolinia „Play Dough”. Ładnie wysycha i twardnieje jak się coś z niej zrobi i zostawi nie przykryte. Może być to modelina, może masa solna (znajdziecie na blogu, kiedyś podawałam sprawdzony przepis).

Najpierw należy wyciąć kształt jaki potrzebujemy, zrobić na środku dwie symetrycznie dziurki aby przedziać agrafkę. Przedziewajcie agrafkę w kolejności: ostrze, mała pętelka, przez papier i przeciągamy na drugą stronę. Na zdjęciu moja próbna tarcza.

Sprawdźcie czy można przypiąć kartonik do bluzki i od strony widza widać tylko kreseczkę od agrafki. Uffff.

1 krok

Drugi krok to oblepienie naszej tarczy masą plastyczną. Żeby ładnie się prezentowała późniejsza broszka, masa musi być dobrze wyrobiona, miękka. Robimy dosyć dużą kulkę, kładziemy na środku i rozgniatamy symetrycznie w każdą stronę jak pizzermen pizzę. Ważne jest aby masa wyszła po za tarczę. Można tarczę przekręcić agrafką do góry i lekko nacisnąć, to ładnie się nam wklei w masę. Myślicie pewnie, po co? Chodzi o to, aby założyć ją z drugiej strony tarczy, żeby nie było widać papierowego rantu.

2 krok

Podstawę mamy gotową. Teraz zostaje część najprzyjemniejsza, wolna twórczość. Można wciskać małe koraliki, odgniatać wzorki, robić składanki wielokolorowe i napisy.

3 krokNajważniejsze żeby nie poprawiać, nie wyjmować elementów bo zostaną brzydkie ślady. Z takim sposobem na zrobienie broszki poradzi sobie nawet 3 letnie dziecko. Pilnujcie tylko aby koraliki trafiły na broszkę a nie do nosa czy ucha. Te nasze maluchy na prawdę potrafią wymyślić różne rzeczy, ale o tym zapewne nie muszę Wam przypominać.

Wrzucajcie na moją tablicę na fb wasze prace, chętnie zobaczę co udało się Wam zrobić. Macie doświadczenie z masą papierową, taką z dartych gazet? Jeśli tak, to podzielcie się przepisem i doświadczeniami, chodzi za mną to od kilku lat ale nie mam odwagi się za to zabrać.

Jak uszyć lalkę szmaciankę, lalkę z gałganków.

Każdy z nas zapewne ma w domu jakiś niepotrzebny kawałek materiału, nitki i igłę. Każdy z nas ma chwilę wolnego czasu. Zawsze słyszałam, że prezent zrobiony samodzielnie, jest o wiele więcej wart niż najdroższy kupiony na pokaz. Sama lubię zrobić coś dla swoich bliskich. Czasem wychodzą z tego śmieszne sytuacje, a czasem po wielu latach okazuje się, że gliniana świnka z grosikiem w pleckach nadal stoi na stoliku nocnym i miło się kojarzy. Zamiast kupować dzieciom kolejną lalkę np.Barbie zróbmy ją sami, a przy okazji możemy pomóc Elizie.

Eliza jest to dziewczynka cierpiąca na bardzo rzadką chorobę, na którą lekarstwo jest bardzo, bardzo drogie. Można pomóc jej rodzicom uzbierać na lek wysyłając do nich lalkę szmaciankę lub kupując już istniejącą. Inicjatywa bardzo fajna, lalki też milusie. Przejrzałam aukcje dokładnie i powiem Wam, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do kolejnych świąt jest dużo czasu ale może warto dzieciakom w rodzinie kupić taką lalę zamiast kolejnej plastikowej, takiej samej jak dziesięć innych siedzących na półce. Może właśnie ta, zrobiona z sercem będzie wyjątkową powierniczką sekretów i bolączek małych dziewczynek. Pomyślcie.

Kilka informacji na temat Elizy:

Kurs szycia lalek znajdziecie TU

Aukcje dla Elizy TU

Informacje o Elizie TU

Szycie lalek z gałganków jest fajnym pomysłem na zajęcia z dziećmi czy to w szkole na lekcji czy w ramach jakiegoś kółka, czy zajęć plastycznych. Jest w Polsce wiele Kół Gospodyń Wiejskich, może panie również się przyłączą? Rozsiewajcie wici o Elizie. Przekazujcie informacje. Mała laleczka z materiału to tak niewiele i dużo zarazem.

Jesienne inspiracje – prace ręczne

Witajcie, dawno nie pisałam ale ból zęba mnie pokonał. Całe szczęście już sytuacja opanowana i mogę nadrobić zaległości. Chciałam zamieścić wpis na temat tego co można zrobić z darów jesieni. Coś tam z dzieciakami udało nam się stworzyć, ale to co my zrobiłyśmy jest naprawdę niczym w porównaniu z tym co znalazłam w sieci. Chylę czoła przed coscik prowadzącą blog: edusio – druczki do nauczki. Zebrała linki do różnych blogów z jesiennymi pracami i naprawdę odwaliła kawał dobrej roboty. Skarbnica wiedzy. Przedstawiam Wam: 50 pomysłów na jesienne zabawy dla dzieci

To nasze propozycje:

Pies

Pies

Krowa

Krowa

A to propozycja z blogu: kokokokids.ru

%d blogerów lubi to: