Gdybym tak wiedział!

„…Ale co ci jest? Chory jesteś? Oberżysta posiniał. Oparł się ciężko o stół, by nie upaść. Szeptał sam do siebie słowa bez związku. Otoczyli go pozostali podróżni:
– Co mówisz?
– To był on! To był on! Gdybym tak wiedział!
Poczciwy oberżysta z drogi do Emaus, patron tych wszystkich, którzy mówią:

GDYBYM TAK WIEDZIAŁ!

Gdybym tak wiedział, tamtego dnia, gdy byłem młody i moje serce płonęło słuchając Słowa,gdybym wiedział, że to on do mnie mówił, porzuciłbym wszystkie te głupstwa, które mnie przytłaczały, by lepiej go słuchać.
Gdybym tak wiedział, gdy całe życie stało przede mną otworem, gdybym wiedział, że to on dawał mi to życie, jedyne, bym pracował dla królestwa niebieskiego, gdybym tak wiedział, o ileż lepiej pokierowałbym nim!
Gdybym tak wiedział, gdy przygniatało mnie cierpienie, że to on mnie stawiał przed tym doświadczeniem, by dać szansę mojej wierności, gdybym wiedział, ileż miłości włożyłbym w niesienie tego krzyża!
Gdybym tak wiedział, tyle razy w moim życiu, jeszcze przed chwilą, że to był on, ten mężczyzna, ta kobieta, którzy potrzebowali mnie, mojego czasu, mojej uwagi, mojej przyjaźni…
Gdybym wiedział…
– Gdybym wiedział, że to był on! – Powtarzał oberżysta z drogi do Emaus.
Ale wewnętrzny głos szeptał na dnie jego serca:
– Jeszcze nie jest za późno! Jeszcze tysiąc razy w twoim tyciu, nawet za chwilę… TO BĘDZIE ON! Staraj się tym razem go nic przegapić! ”

Jean Aubrun „Zapomnieni z Ewangelii”, tłumaczenie Agnieszka Chevillotte, fragment rozdziału „Oberżysta z Emaus”. 

Reklamy

Kalendarz wielkopostny

Dawno nie pisałam ale nie dzieje się w zasadzie nic na tyle porywającego aby to zapisać. Miałam trochę pracy przy maszynie. Stanęłam przed wyzwaniem uszycia pająka z bajki Woolly and Tig. Efekty mojej pracy pokażę na drugim blogu czyli Wesołym atelier.

Rozpoczął się okres Wielkiego Postu. Dla mnie osobiście to taki okres ciszy i walki z tym co należy poprawić – ale nie w innych tylko w sobie.
Aby dzieciom było łatwiej odliczać dni do końca postu i nadchodzących świąt, wydrukowałam im kalendarz wielkopostny. Pochodzi ze strony Catholic Icing. Do tego rozmawiamy na temat wydarzeń tamtego czasu i staramy się brać aktywny udział w życiu Kościoła.
Kalendarz    Czytaj więcej

Hello Kitty, Monster High i inne zagrożenia

W dzisiejszych czasach sklepy z zabawkami wyrastają jak grzyby po deszczu. Półki uginają się od lalek, kucyków, misiów, puzzli, zwykłych zjadaczy kurzu, edukacyjnych zabawek, piłek, klocków i nie wiadomo jeszcze czego. Mody na pewne zabawki przychodzą i odchodzą.

Kilka dni temu zgadałam się  z pewną mamą dwójki dzieci na temat Hello Kitty i Monster High. Ona nie widzi nic w nich  złego. Pozwala dzieciom oglądać bajki, kupuje ubrania, dzieciaki kolekcjonują karteczki itd. Inna mama z kolei twierdzi, że dzieci inaczej patrzą na te bajki niż my, także mają inne emocje i myśli. Kolejny sezon to nowa bajka i o tych „starych” zapomną.

Ja mam co do nich mieszane uczucia. Kotek może i robi wrażenie słodkiego i niewinnego ale np. nie ma ust, lalki mają np. nienaturalne kolory, postacie bajkowe mają otwierające się szwy i odpadające części ciała. Oba typy zabawek łączy podejrzana, dziwna geneza ich powstania min. ze względu na to, że nie powstały w naszym kraju cięzko dojść skąd się tak naprawdę „wzięły”.

Postanowiłam porozmawiać na ten temat ze znajomymi i poszukać informacji w sieci. Zdania są różne. Przytoczę Wam te argumenty, które są przeciwko kupowaniu dzieciom tych zabawek i dają naprawdę dużo do myślenia.

——————————————-

Wypowiedź nauczyciela wychowania przedszkolnego:

„Zabawki pełnią funkcję wspomagająca i stymulującą rozwój dziecka, stwarzają również okazję do rozumienia ról dorosłych. Dlatego rolą dorosłych jest wybór tych przedmiotów z ogromną uwagą i odpowiedzialnością. W placówkach typu szkoły, przedszkola z dużą pieczołowitością dba się o estetykę zabawek, ich funkcję dydaktyczną oraz jakość. Niedopuszczalnym byłoby przyzwolenie na to by dzieci mogły bawić się zabawkami wzbudzającymi ogólną odrazę ,będącymi wzorami brzydoty i wywołującymi swoim wyglądem strach ,lęki oraz zachwianie poczucia bezpieczeństwa.

W takim razie czy słuszną ideą jest pomysł zakupów lalek z serii Monster High? Samo słowo „monster” oznacza w języku angielskim „potwora, poczwarę”. Filmy – „bajki” z udziałem postaci Monster High dla części dzieci stają się już „rzeczywistością” oswojoną a inne reagują stanami lękowymi ,koszmarnymi snami. Można spotkać się z opiniami, że dzieci oglądające te filmy stają się bardziej agresywne(dzieci uczą się przez naśladowanie, odwzorowują więc zachowania swoich „bohaterek”).

Niech konkluzją będzie pytanie: czy brzydota, zło, agresja, lęk to wymarzone przez Ciebie Drogi Rodzicu wzorce ,które chciałbyś „zaszczepić” swojemu dziecku? Jeśli nie ,proponuję zamiast kupowania lalek Monster High inne ,mądre zabawki, które uczą tego co dobre, piękne ,szlachetne . Nadal są dostępne lalki, które niczym nie przypominają świata upiorów. Istnieje cała gama zabawek, pomocnych w kształtowaniu cennych cech ,m. in. takich jak dobroć ,odpowiedzialność, poczucie piękna ,myślenie logiczne, dobra pamięć. Jest wiele wspaniałych gier planszowych, które nie dość ,że kształtują inteligencje matematyczne, językowe i wiele innych, to granie w nie sprawia ,że spędza się wspólnie z dziećmi czas, stwarza okazję do umacniania więzi rodzinnych, spędzania radosnych chwil razem, w poczuciu bezpieczeństwa i bliskości.

Innym drogocennym (ale niekoniecznie drogim) prezentem dla dzieci są zawsze aktualne baśnie, opowiadania, które czytane razem, ubogacają świat dzieci i dorosłych, sprawiają ,że nasze dzieci mają w sobie spokój ,poczucie bezpieczeństwa, wzrasta ich wiedza, kształtuje się dobroć, oraz wrażliwość na takie wartości jak przyjaźń i miłość.

Warto zastanowić się kupując zabawki swoim dzieciom. Polecam roztropne rozeznanie by nie paść ofiarą chwilowej mody ,której skutki mogą okazać się bardzo groźne .”

——————-

Wypowiedź dr Andżeliki Albińskiej, psycholog pracującej w jednym z warszawskich przedszkoli :

„Ponieważ dzieci w dużej mierze stają się tym, z czym obcują i w co się bawią, postanowiłam się zjawisku potwornych lalek przyjrzeć – opowiada dr Albińska. Ponieważ nie ma jeszcze badań, które mówiłyby o wpływie lalek monster na dzieci, dr Albińska posłużyła się innymi popularnymi lalkami – typu Barbie. – Lalka typu Barbie jest nienaturalnie chuda, ma zaburzone proporcje ciała. Nawet bardzo szczupła kobieta, gdyby wyglądała tak jak Barbie, nie mogłaby chodzić – mówi dr Albińska. – Wiadomo, że coraz więcej małych dzieci wykazuje zaburzenia odżywiania, czy wręcz ma obsesję odchudzania. Nie można wykluczyć, że jest to powodowane również wpływem lalek na dziecięcą psychikę. Bo przecież dzieci chcą upodobniać się do ulubionej postaci: świadomie lub nieświadomie. Ciała Monster High wyglądają jak anorektyczki w ostatniej fazie choroby, z gigantycznymi głowami, dużym biustem i mocną lordozą lędźwiowego odcinka kręgosłupa. W przypadku fascynacji przyjaciółką-potworem dziecko może przyjąć również jej cechy i zachowania.

– Lalki monster rywalizują w dość prymitywny sposób: będę fajna, gdy nałożę mocny makijaż. Będą mnie lubić, gdy założę modny ciuch lub zdobędę chłopaka. Jeśli dziecko przyjmie taki tok rozumowania: ktoś mnie polubi za coś, grozi mu kryzys tożsamości, braku własnej wartości – twierdzi Albińska. Niepokojące jest też, że małe dzieci, śledząc poczynania swoich bohaterek, poznają szkołę i jej funkcjonowanie w mocno wypaczony sposób: życie ucznia w Straszyceum to głównie dbanie o wygląd, uganianie się za płcią przeciwną, walka o wpływy. A chociaż w scenariuszu na lalkowe życie, stworzonym na potrzeby filmów czy książek, postaci dojrzewają i „pozytywnie się zmieniają”, czyli np. przestają rywalizować, to owe „pedagogizmy” sprawiają wrażenie na siłę dorobionej przykrywki wartości zgoła odwrotnych.”

—————————————–

Ksiądz Marek Bałwas „Hello kitty i inne zagrożenia”

—————————————-

Ciekawa jest też wypowiedź księdza Marcina Wiśniewskiego, egzorcysty pracującego w diecezji kaliskiej,  o zagrożeniach duchowych związanych z niektórymi zabawkami i bajkami dla dzieci.

————————————

Zdania rodziców z forum: 

„Ja z Hello Kitty podaję argument, który mnie również przekonuje. Bo nie wiem, czy akurat tak do końca sama jestem przekonana do demonicznego aspektu tych lalek. Ale prawda jest, że istnieje cały przemysł erotyczny oparty o tę markę. I pytanie brzmi: czy chcę, by moje dziecko tak się przywiązało do marki (a wiadomo, ze dzieci przywiązują się szybko), by później korzystało z tych gadżetów.

Z Monster High podobnie – można pokazać zdjęcia, albo nawet przyjrzeć się dokładnie młodzieży ulicy i zobaczyć, jak wyglądają dzieci-wampy. I pytanie brzmi: czy ja chcę, by moje dziecko za kilak lat tak wyglądało? Bo jeśli dam mu taki wzorzec, to zwiększam prawdopodobieństwo, ze tak się właśnie stanie.”

„Ja też bym pokazała tej koleżance efekt, który może niechcący uzyskać, akceptując u corki zabawę lalkami MH: chęć upodobnienia się córki do ulubionych lalek, których strój i makijaż podobny jest do stroju i makijażu prostytutek. Czy byłaby w stanie wyobrazić sobie swoją córkę w takiej stylizacji?”

„Ksiądz Bałwas który ma wiedzę na ten temat i doświadczenie, którym dzielą się księża, do których przychodzą nastolatkowie np z myślami samobójczymi napisał mi tak o monster high, hello kity itp. ” trzeba ratować dzieci przed zalewem tego diabelstwa. Wielu bagatelizuje i się śmieje…ale ten się śmieje kto się śmieje ostatni, jak im szatan zniszczy dzieci to się nie pozbierają…Błogosławcie codziennie dzieci módlcie się z nimi razem oddawajcie je w opiekę Jezusa i Maryi błogosławię+. Z doświadczenia co mówią znajomi, jaki to wpływ miało na ich dzieci, co się działo z nimi jak próbowali to wyrzucić … NIE MOŻNA TEGO BAGATELIZOWAĆ szatan tylko czeka na to-o to właśnie mu chodzi-że to niby nie szkodliwe. A czy normalne jest to, że dziecko w wieku 10 lat po zabawie tym diabelstwem i obejrzeniu kilku filmów idzie do księdza i prosi żeby mu pomógł, bo słyszy myśli, że ma sobie coś zrobić?????i wiele innych…można by książki pisać-i to dzieje się naprawdę dookoła nas….
i czy nie lepiej korzystać z doświadczenia tych, którzy na co dzień mają takie przypadki i ostrzegają, bo wiedzą czym to grozi???? czy lepiej kupować to dzieciom i patrzeć…na razie nic się nie dzieje, to ok, A owoce tego będą , tylko nieco później. Właśnie nie jednakowo działa to na każde dziecko, ale DZIAŁA, w dziecku najpierw zasiewa-kupując im to diabelstwo, potem stopniowo rośnie-bo dziecko przyzwyczaja się do brzydoty-brzydota przestaje być brzydotą i w końcu….zaowocuje… i nie chciałabym być wtedy na miejscu rodziców tych dzieci. Bo będzie wielkie zdziwienie…”

———————————-

Każdy rodzic ma inne podejście do wychowania, inny cel, priorytety, wartości. Gdy jesteśmy z kimś emocjonalnie związani ciężko nam obojętnie przejść obok wyżej omówionego tematu. Poprostu zasiać wątpliwość,  nie naciskać i zostawić sprawę. Chcielibyśmy ochronić najbliższych, a zasadniczo niewinne dziecko przed czychającym zagrożeniem, złem, które może je dosięgnąć. Niestety naszym obowiązkiem -jako wierzącą osobę/jako dobrego człowieka/jako kogoś kto wie „czym to pachnie”/jako osobę wierzącą – jest przestrzeganie a nie przekonywanie na siłę.

Od kilku lat obserwuję co się dzieje z dzieckiem, które niewinnie czytało Harrego Pottera, potem zafascynowało się Salą Samobójców, mangą i pokrewnymi tematami. Na moich oczach z niewinnej nastolatki, dziewczyna przerodziła się w kobietę noszącą przesmiewczo różaniec na szyi, unikającą osób w rodzinie, które nazywają rzecz po imieniu – w tym własnego Ojca. Niestety teraz gdy jest już osobą pełnoletnią, zasadniczo nie można nic zrobić aby sytuację zmienić. Dlatego gdy wiemy, że jakaś zabawka jest potencjalnie niebezpieczna dla duchowości naszych dzieci, nie idźmy za modą i chrońmy tych, którzy sa dla nas najważniejsi. Dzieci potrafią naprawdę dużo zrozumieć. Gdy w dyskusji przytoczymy „porządne” argumenty, a gdy dodatkowo jesteśmy osobami wierzącymi i możemy podeprzeć się autorytetem Boga, z pewnością nas zrozumieją, mimo tego, że zapewne na początku nie będzie się im to podobać. Lepiej czasem burzliwiej podyskutować z dziećmi niż za kilka lat pluć sobie w brodę, że ulegliśmy i teraz nie możemy sobie z czymś poradzić.

6 stycznia, królowie, magowie czy też magicy.

Miałam wstawić zdjęcie gotowej szopki. Czas leci ostatnio jak zwariowany i właśnie znalazłam chwilkę aby to zrobić.

Szopka

Szopka

Po sianko i słomę poszłyśmy do zaprzyjaźnionego gospodarstwa, postacie wydrukowałyśmy i wycięłyśmy z kartonu a owieczki są z plasteliny i zapałek. Te dwa niewyraźne fioletowe „cosiki” to pasterze. Jeden siedzi a drugi śpi zawinięty.  Starsza córka starała się ich zrobić samodzielnie i troszkę nie wyszli. W żłobie leży zabawka – maluszek z brzucha lalki. W zeszłym roku kupiliśmy córce lalkę w ciąży i w tym roku laleczka się przydała. Nie spodziewałam się, że oczekiwanie na włożenie dzieciątka do żłóbka przyniesie córce tyle emocji i radości.

Środek szopki

Środek szopki

A tak komponowała się całość, wraz z Drzewkiem Jessego które jednak zrobiłyśmy.

Całość

Jutro wstawimy przed szopkę Trzech Króli. Dziś niestety nie zdążyłyśmy ich zrobić. Całe mieszkanie pachnie kadzidłem a na drzwiach umieściliśmy tradycyjnie napis który, ku zaskoczeni dzieci wcale nie oznacza Kacper Melchior i Baltazar. Jakby ktoś chciał posłuchać skąd tak zasadniczo dzisiejsze święto zapraszam TU. Jest to kazanie na Uroczystość Objawienia Pańskiego wygłoszone na „Weekendzie pełnym Łaski” w Górze św. Anny (6 stycznia 2013) „O trzynastu magach”.

Kalendarz adwentowy i garść sentencji

W tym roku postanowiłam odejść od kalendarza adwentowego ze sklepu i zrobić nasz autorski kalendarz. Czas zerwać z nic nie wnoszącym codziennym jedzeniem czekoladek i faktycznie zastanowić się nad sobą w czasie adwentu, odświeżyć sobie to co się przykurzyło i odkryć to, co nie odkryte.

Zrobiłyśmy z rolek po taśmie pakowej i papierze toaletowym szkielet szopki bożonarodzeniowej. Pierwotnie każda rolka miała być zamknięta, jako takie pudełeczko ale pomysł trochę się zmienił. Najpierw przykleiłyśmy dna, potem pomalowałyśmy rolki i skleiłyśmy je ze sobą klejem na gorąco. Miałam niezłą zagwostkę czym wypełnić kalendarz.  Dzięki HSLinum i jej podzieleniu się doświadczeniem z ich poprzednich lat, problem się częściwo rozwiązał – skorzystałam z czytań do Drzewa Jessego. Nie bez znaczenia były wczorajsze wieczorne pogaduchy z pewną mamą. Do tego wszystkiego dodałam od siebie pewne elementy i kalendarz gotowy.

W każdym okienku jest na kartoniku napisana liczba i podczepiony pod to paseczek z czytaniem i dodatkowo zadaniem do wykonania lub mądrą myślą:

* Po przeczytaniu danego fragmentu, na krążku papieru wielkości rolki, dzieci narysują symbol, który jest słownie podany. Następnie obrazek przyczepimy w miejsce skąd był brany paseczek z czytaniem i tym samym zasłonimy „dziurę” rolki. Wyjątek stanowi 6 grudnia, gdzie jest kolorowanka i polecenie aby znaleźć informacje na temat Św. Mikołaja, ale nie tego pajaca w czerownym kubraczku tylko biskupa. Dzieci w tym dniu dostaną słodkości.

* Zadania to: stworzenie postaci do szopki i zwierzątek, pójście do gospodarstwa po siano i słomę do jej wykończenia i zrobienie żłóbka dla Jezuska.

* Myśli do przeczytania zaczerpnęłam z książki którą dostałam kiedyś na święta „Anielskie przesłania” A. Kriele.

„Każdy dzień jest drogocennym klejnotem. Przeżywaj go z dumą, wdzięcznością i radością. Spraw, żeby dookoła roztaczało się jego wyjątkowe piękno.”

„Bez względu na to, czy siedzisz, stoisz czy lezysz – nie garb się, nie chowaj głowy w ramionach, nie krzyżuj rąk, nie spuszczaj wzroku jak niewolnik czekający na chłostę. Pomyśl o Bogu, który stworzył cię na swój obraz, zauważ, jak piękna jest twoja postać.”

„Tylko mając oczy otwarte, myśląc i obserwując, dostrzegasz, co się dzieje.”

„Pomagaj z serca, nie oczekując nagrody za okazaną pomoc.”

„Stać się tym, na kogo zostałeś stworzony, oznacza ostatecznie: stać się kompletnym, stać się integralną jednością i nieustannie się zmieniać.”

„Spełnienie się życzeń jest zarazem ich testem, sprawdzianem. Stawia duszę wobec pytania: czy naprawdę tego chciałem? Czy chciałem, by się to spełniło w taki sposób?”

„Mów sobie każdego ranka: „Jak wspaniale, że zyję! Cieszę się z tego i dziękuje za to”.”

„Na koniec każdego dnia zrób bilans: przez ile minut sam decydowałeś dzisiaj o swoim nastroju?”

„Zgodnie z przysłowiem „darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby”, a to znaczy, że podarunki należy przyjmować z wdzięcznością”

„Zastanów się, czy zdarza ci się otoczyć kogoś ramieniem i powiedzieć: „Pomogę ci to zrobić, żebyś uwierzył, że też potrafisz”.”

„Zrób porządek w swoim życiu, w swoich relacjach z innymi i swoich szufladach. Bałagan oznacza brak zainteresowania. Porządek jest formą miłości.”

„Zmierzaj w przyszłość zdecydowanym krokiem!”

„Naturalne zdolności, podobnie jak rośliny, wymagają starannej pielęgnacji.”

„Dzięki aktywności można wszystkiemu podołać.”

„Ludziom, których kochasz, powtarzaj że ich kochasz. Miłość żywi się dobrymi słowami.”

„Szukać prawdy, kochać piękno, chcieć dobra, czynić to, co najlepsze – oto zadani i cel człowieka.”

„Chrystus jest: Drogą, która prowadzi nas do Ojca. Prawdą, która nas wyzwala. Życiem, które napełnia nas radością.”

Kalendarz

Kalendarz

Kalendarz

Kalendarz

Na razie nasz kalendarz nie wygląda zachęcająco, ale mam nadzieję, że będzie ładną szopką. Grunt to praca nad sobą i ze sobą przez cały adwent, tworzenie czegoś razem i konsekwencja w realizowaniu planów i zamierzeń. W święta postaram się zamieścić zdjęcia, abyście mogli zobaczyć efekt końcowy.

„Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy”

Miałam dziś zamieścić trochę inny wpis, ale niestety nie zdążyłam obrobić zdjęć. Wpis będzie jutro a na otarcie łez chwila refleksji nad własnym życiem i miłością szeroko pojętą.

„Miłość nieprzyjaciół wielkim wyzwaniem

Miłość nieprzyjaciół
Jezus powiedział do swoich uczniów: Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!

Opowiadanie pt. „77 razy”

Vanko ukończył Akademię Wojskową jeszcze w nie podzielonej Jugosławii. A teraz miał wyruszyć na front, aby walczyć z Serbami w obronie Chorwacji. Narzeczona żegnając sie z nim dała mu medalion z wizerunkiem Matki Bożej i poprosiła: – Noś go, niech on Cię chroni. Myślami bądź zawsze przy mnie. Cokolwiek się stanie bądź mi wierny. Jestem twoja na zawsze!

Na skutek zmiennych losów wojny, pewnego dnia w czasie ataku młody oficer dostał się w ręce Serbów. Ci mieli tajne polecenie, aby nikogo nie brać do niewoli. Oficer powoływał się na prawo wojenne, biorące w obronę bezbronnych jeńców. Odwoływał się do litości przeciwnika. Daremnie.

W końcu powiedział do serbskiego oficera: – Liczę na pana żołnierski honor. Niech pan wyśle ten medalion pod wskazany adres.

Traf chciał, że kilka dni później ten sam oficer, który dowodził plutonem egzekucyjnym, został ranny i dostał się do chorwackiej niewoli. Umieszczono go w szpitalu, gdzie pracowała jako pielęgniarka narzeczona Vanka.

Na dyżurze lekarz przypomniał Milenie: – Co cztery godziny najwyżej 10 kropli leku. Odmierzysz więcej, może umrzeć. Dziewczyna ze współczuciem i poświeceniem pielęgnowała rannego. Ucieszyła sie, gdy mógł już trochę mówić. Na jego prośbę sięgnęła do portfela i wyjęła medalion.

Od razu go poznała. – Skąd go masz?

– Od Chorwata, którego musiałem rozstrzelać.

Dziewczyna zbladła. Zadrżały jej ręce… Ranny, którym się opiekowała zabił jej ukochanego. Leżał teraz przed nią bezbronny. Od niej zależało jego życie. Odruchowo budziła się w niej nienawiść. Tylko 10 kropli… powiedział lekarz. Zabić go. Pomścić narzeczonego. Już podjęła decyzje. Zabije mordercę. Spojrzała nagle na ścianę. Zobaczyła wiszący krzyż. Chrystus patrzył na nią. Tak, patrzy!

W sercu Mileny toczyła się wewnętrzna walka. Ranny powoli zaczął tracić przytomność. Przypomniała sobie słowa z kościoła: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.Ranny wije sie z bólu. Milena powoli, dokładnie odmierza krople… 5, 9, 10, ani więcej, ani mniej…

Refleksja
Stary Testament mówi krótko: oko za oko, za ząb. Jezus naucza inaczej, bo mówi o miłości naszych nieprzyjaciół. Taktyka Jezusa jest prosta: „zniszczenie” w zarodku nienawiści do drugiego człowieka. Metoda zaś wymagająca: odpłacić drugiemu za to co złe – dobrem.

Stąd chrześcijaństwo często jest dziś niemodne, wręcz groteskowe, uważane za naiwne, często żałosne i godne wyśmiania oraz pogardy.

Pozostaje jednak wciąż pytanie: jeśli nie miłość nieprzyjaciół, to co innego? Czyż permanentna wojna każdego z każdym do utraty tchu i sił jest jedynym rozwiązaniem? Czy prawo niszczenia wszystkiego i wszystkich wokół nas wprowadzi rzeczywisty pokój wśród ludzi? Tylko gest otwartej dłoni, a nie podana pięść daje szanse na lepsze jutro. Obyśmy go wszyscy doczekali…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry
1. Czy uważasz, że zgodę można zdobyć tylko siłą?
2. Czy miłość nieprzyjaciół jest sprawą łatwą?
3. Czy zdarzyło Ci się odrzucić gest pojednania? Jeśli tak, to dlaczego?

I tak na koniec…
„Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy” (Antoine Marie Roger de Saint-Exupéry).”

Źródło: Mariusz Han SJ

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/na-dobranoc-i-dzien-dobry/art,13,na-dobranoc-i-dzien-dobry-lk-6-27-38.html