Świadectwo z czerwonym paskiem – wyścig szczurów czy nagroda?

Kilka chwil temu przeczytałam na stronie Budząca się szkoła artykuł pod tytułem ” Świadectwo z czerwonym paskiem” jest bardzo interesujący i polecam go waszej uwadze. Zacytuje wam co ważniejsze części:

„Na czym polega problem ze świadectwami z czerwonym paskiem i walką o jak najwyższą średnią? Wiele osób nie widzi niczego złego wyścigu szczurów i w wywoływaniu wrażenia, że ten jest najwięcej wart, kto zebrał najwięcej szóstek i piątek.”

„Często zdarza się, że absolwenci, którzy ukończyli szkołę z bardzo dobrymi wynikami i mogą się pochwalić świetnym świadectwem maturalnym, nie wiedzą, w którą stronę chcieliby w życiu iść, który kierunek wybrać. Nie wiedzą, co dalej robić, bo w szkole nie odkryli swoich silnych stron. Dla mnie to porażka szkoły, bo sukcesu w życiu nie odnoszą ci, którzy w szkole mieli najwyższe oceny ze wszystkich przedmiotów, ale ci, którzy w szkole rozwinęli swoje zainteresowania i pasje! W życiu, jak mówi profesor neurobiologii Gerald Hüther, sukcesu nie odnoszą pilni „wypełniacze obowiązków” (niem. Pflichterfüller), którzy uwierzyli, że drogą do sukcesu jest robienie tego, czego oczekują od nich inni, ale ci, których napędza motywacja wewnętrzna i którzy zgłębiają interesujące ich dziedziny nie dlatego, że ktoś im kazał, ale dlatego, że tego chcą, że ich to interesuje.
Tak więc chodzi tu o zupełnie różne podejścia do nauki. Szkoła, w której największym sukcesem jest wysoka średnia ocen ze wszystkich przedmiotów stawia na motywację zewnętrzną i na sterowanie młodymi ludźmi za pomocą kar i nagród (oceny); szkoła, która za cel stawia sobie stworzenie środowiska umożliwiającego rozwój potencjału każdego ucznia, dostrzega wszystkie bez wyjątku talenty.”

„Problem w tym, że tradycyjny, pruski system edukacji każe im dostrzegać bardzo wąski zakres talentów. Wiele uzdolnień nie może się w szkole ujawnić, a więc nie może być również rozwijana. Szkoły kształcą dziś – podobnie jak w XIX wieku tak , jakby wszyscy mieli zostać profesorami uniwersyteckimi. A co z osobami, które będą kiedyś pisać piosenki, zakładać ogrody, pomagać ludziom starym i chorym, co z talentami tych, którzy zostaną fryzjerkami, mechanikami samochodowymi czy kreatorami mody? Czy ich talenty nie zasługują na to, by mogły być rozwijane w szkołach? Czy można kształcić wszystkich, w taki sam sposób i wymagać od wszystkich tego samego w takim samym czasie?”

„Sukces odniosą w życiu tylko ci, którzy w siebie uwierzą. Dlatego powinniśmy przestać zachęcać młodych ludzi do zbierania samych szóstek i piątek, a skupić się na tym, by w szkole mogli odkryć i rozwijać swoje pasje i talenty. Wtedy i jako nauczyciele i jako rodzice będziemy mogli odejść od roli nadzorców, którzy wciąż muszą pokazywać marchewki lub kijki.
Rozumie to coraz więcej nauczycieli, a efekty innego podejścia widoczne są bardzo szybko. Głównie dotyczy to motywacji.”

Pani Marzena Żylińska swój artykuł okrasza wieloma przykładami z życia wziętymi. Przeczytajcie, wyciągnijcie wnioski, może zmieni on wasze podejście w przyszłym roku szkolnym, a może utwierdzi was w tym, że dobrze myślicie.

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi

Zrodziła się we mnie potrzeba zrobienia podsumowania, zamieszczenia kilku wskazówek dla młodych mam. Blog ten w założeniu miał być taką skarbnicą linków do fajnych miejsc, do tego co warto polecić. Ewoluował w stronę edukacji dzieci wraz z pojawianiem się na świecie kolejnych członków rodziny. Teraz dzieciaki posiadły już podstawowe umiejętności do radzenia sobie z podstawowymi zadaniami, więc jest chwilowa blogowa cisza, nia ma fajerwerków. Nie odkrywamy jak narazie jakiś super metod do nauki pisania czy czytania. W zasadzie z młodszą córką powielam to co robiłam ze starszą. Choć tak do końca się nie da bo każde dziecko jest inne.  Read more of this post

Dlaczego warto uczyć w domu

Czytałam wczoraj na stronie Polonia Christiana ciekawy artykuł na temat ED. O to fragment, który polecam pod rozwagę osobom zastanawiającym się nad tą formą nauki dla swoich dzieci.

Dzięki nauczaniu domowemu możemy:

1.  Zweryfikować zawartość materiałów naukowych dziecka.

2. Przekazać dzieciom prawdy Wiary oraz związany z nią system wartości, którym będzie się kierować przez całe życie.

3. Pokazać, że nauka nie musi być nudna, a może być zabawna i ekscytująca.

4. Dopasować sposób nauczania do potrzeb dziecka.

5. Poświęcić więcej uwagi na problemowe zagadnienia, oraz umożliwić zgłębienie interesujących go tematów.

6. Stworzyć plan dziecka dopasowany do zajęć rodziny, co nie jest możliwe przy powszechnym nauczaniu.

7. Ochronić swoje dziecko przed negatywnymi wpływami występujących patologii, jakie mogą ich napotkać w publicznej szkole.

8. Poświęcić więcej czasu na rozwój indywidualnych talentów dzieci (muzyczne, artystyczne, matematyczne etc.).

9. Poruszać „delikatne problemy” kiedy dziecko będzie na to gotowe, a nie kiedy system edukacji tak uważa.

10. Pokazać sposób zastosowania zdobytej wiedzy w życiu codziennym, np. przy drobnych naprawach, konstruowaniu karmników, poprzez zwiedzanie miejsc związanych z literackimi bohaterami powieści, etc.  

11. Efektywniej wykorzystać czas nauki z dzieckiem, gdyż nauka przebiega indywidualnie lub w kilku osobowych grupach.

12. Umożliwić dziecku swobodne zadawanie pytań, na które zawsze uzyska odpowiedź, nawet w przykładowej sytuacji: „nie znam odpowiedzi na twoje pytanie, ale poszukajmy jej razem”.

13. Pogłębić indywidualną relację z dzieckiem oraz czuwać nad jego prawidłowym rozwojem.”

Całość artykułu TU.

Nowości i zmiany na blogu

Od dłuższego już czasu, kilku dobrych miesięcy, aktywnie uczestniczę w rozmowach na Facebooku w grupie o edukacji domowej. Wynikiem tego są różne informacje o imprezach, ciekawych miejscach do odwiedzenia, linki do różnych stron, blogów, portali. Pamięć ludzka jest ulotna i stąd powstały dwie zakładki:

EDUKACJA DOMOWA – POLSKA – będę w niej umieszczać linki do wystąpień, artykułów, audycji, programów radiowych i telewizyjnych traktujących o edukacji domowej, oraz linki do  stron stowarzyszeń i sympatyków ED.

EDUKACJA DOMOWA – ŚWIAT – tu będę zamieszczać linki do blogów, stron anglojęzycznych homeschoolersów. Jest wiele bardzo ciekawych stron, gdzie mamy dzielą się swoim doświadczeniem i gdzie są bardzo inspirujące informacje. Ostatnio nawet znalazłam mamę, która napisała książkę – e-book – jak poradzić sobie z uczeniem dzieci w domu.

W przyszłości być może powstanie kolejna zakładka, z linkami do miejsc gdzie się można czegoś nauczyć, znaleźć materiały do pracy z dziećmi. W chwili obecnej takim miejscem są odsyłacze w treści wpisów i mój Chomik.

Na blogowym koncie na Facebooku zamieszczam co jakiś czas różne ciekawe linki, nowinki, zaproszenia, tutoriale – zaglądajcie i tam.

Biżuteria dla małych i dużych – broszka.

Czasami mam głowę pełną pomysłów i sama nie wiem co pierwsze zrobić z dzieciakami a czasem taki dzień, że najchętniej naciągnęła bym na głowę koc i przespała cały dzień. Niestety nie ma takiej mozliwości, jak zostaje się mamą to już na cały etat. Tej roli nie możemy spełniać w 1/4, 1/2 czy 3/4. Cały etat i już. Jeśli macie kilkoro dzieci to zadanie jest bardziej skomplikowane a z drugiej strony czasami łatwiejsze. Wykorzystując przypły weny twórczej i to, że dzień był w miarę harmonijny zrobiłyśmy broszki. Na początku jako prezent dla babci i prababci. Dziewczynki rzadko się z nimi widują z racji dzielących nas kilometrów, ale bardzo chętnie robią dla nich prezenty. Czasem jest to rysunek, czasem laurka a dziś broszki.

Co potrzebujemy do wykonania broszki? Używałyśmy:

  • kartonik
  • agrafka – my używałyśmy zwykłej, a może być specjalna do broszek
  • cyrkiel, ołówek
  • guziczki, koraliki, jakieś małe elementy do odciskania
  • masa plastyczna

Masa plastyczna – my użyłyśmy coś jak ciastolina, pisze na tym „dough, masa plastyczna”. W dotyku faktycznie jak ciastolinia „Play Dough”. Ładnie wysycha i twardnieje jak sie coś z niej zrobi i zostawi nie przykryte. Może być to modelina, może masa solna (znajdzcie na blogu, kiedyś podawałam sprawdzony przepis).

Najpierw należy wyciąć kształt jaki potrzebujemy, zrobić na środku dwie symetrycznie dziurki aby przedziać agrafkę. Przedziewajcie agrafkę w kolejności: ostrze, mała pętelka, przez papier i przeciągamy na drugą stronę. Na zdjęciu moja próbna tarcza.

Sprawdzcie czy można przypiąć kartonik do bluzki i od strony widza widać tylko kreseczkę od agrafki. Uffff.

1 krok

Drugi krok to oblepienie naszej tarczy masą plastyczną. Żeby ładnie się prezentowała późniejsza broszka, masa musi być dobrze wyrobiona, miękka. Robimy dosyć dużą kulkę, kładziemy na środku i rozgniatamy symetrycznie w każdą stronę jak pizzermen pizzę. Ważne jest aby masa wyszła po za tarczę. Można tarczę przekręcić agrafką do góry i lekko nacisnąć, to ładnie się nam wklei w masę. Myślicie pewnie, po co? Chodzi o to, aby założyć ją z drugiej strony tarczy, żeby nie było widać papierowego rantu.

2 krok

Podstawę mamy gotową. Teraz zostaje część najprzyjemniejsza, wolna twórczość. Można wciskać małe koraliki, odgniatać wzorki, robić składanki wielokolorowe i napisy.

3 krokNajważniejsze żeby niei poprawiać, nie wyjmować elementów bo zostaną brzydkie ślady. Z takim sposobem na zrobienie broszki poradzi sobie nawet 3 letnie dziecko. Pilnujcie tylko aby koraliki trafiły na broszkę a nie do nosa czy ucha. Te nasze maluchy naprawde potrafią wymyśleć różne rzeczy, ale o tym zapewne nie muszę Wam przypominać.

Wrzucajcie na moją tablicę na fb wasze prace, chętnie zobaczę co udało się Wam zrobić. Macie doświadczenie z masą papierową, taką z dartych gazet? Jeśli tak, to podzielcie się przepisem i doświadczeniami, chodzi za mną to od kilku lat ale nie mam odwagi się za to zabrać.

Locomotiv GT czyli węgierski powiew

W ciągu mojego życia słuchałam różnej muzyki – od Fasolek przyniesionych przez Św. Mikołaja jak byłam dzieckiem, przez Vader i Black Sabbath w okresie buntu do Anny Marii Jopek  jak już złagodniałam. Ostatnio zafascynował mnie Locomotiv GT a naszą córkę Slash. Oglądała z nami koncert i bardzo jej muzyka przypadła do gustu.

 Locomotiv GT – węgierska grupa rockowa. Okres największej popularność zespołu przypadł na lata 70. dwudziestego wieku. Nagrania z koncertu w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie zostały wydane w 1975 roku na płycie pt. „Locomotiv GT in Warsaw”. Płyta osiągnęła nakład 750 000. Zespół został założony w Budapeszcie 6 kwietnia 1971 roku. Jego założyciele byli muzykami znanymi z innych zespołów: Gábor Presser i József Laux – Omega; Károly Frenreisz – Metro; Tamas Barta – Hungária.

Wczoraj słuchałam jednej ich płyty po angielsku ale poprostu to nie pasuje. Musi być węgierski i już. Bardzo podoba mi się płyta Mindenki. A może zacząć się uczyć węgierskiego? Takie hobby, ciekawostka? Znalazłam nawet w sieci słownik on-line w dwie strony i kurs węgierskiego.

A teraz news z ostatniej chwili nie wiem czy wiecie: Co wydarzyło się nad Hutt River  i co to wogóle jest?