Ryt, rylec, rycina to potrafi każda dziecina

Miałam się z Wami podzielić pomysłem jaki wybrałam do zabawy z dziećmi. Już to robię.  Zamawiacie czasem jedzenie na wynos? Kupujecie w marketach np. włoszczyznę czy jakieś mięso na styropianowych tackach? Los każdej tacki jest taki sam. W domu zdejmujemy folię, wyjmujemy żywność i często prawie czystą tackę wyrzucamy, a może być inaczej. Wystarczy ją umyć i wykorzystać do zrobienia matrycy obrazków.

Trochę teorii:

Ryt – rysunek wykonany w twardym materiale za pomocą rylca.

Rylec – narzędzie do rytowania używane w niektórych technikach graficznych. Składa się z ostrza stalowego o przekroju rombowym lub kwadratowym, osadzonego w uchwycie o zakończeniu półkulistym. W domowych warunkach może to być ołówek czy jakiś zaostrzony patyczek.

Rycina — każda odbitka graficzna (z matrycy, czyli płyty graficznej), np. drzeworyt, miedzioryt, litografia; określenie może być używane w odniesieniu do wszystkich technik.

Druk wypukły, wypukłodruk – jedna z podstawowych, oprócz druku wklęsłego i płaskiego, technik graficznych, w której odbitka powstaje poprzez odbicie farby nałożonej na częściach wypukłych formy drukowej. Jest to najstarsza technika graficzna. W tradycyjnych technikach graficznych formę drukową (matrycę) przygotowuje się w drewnie (drzeworyt), linoleum (linoryt), metalu (metaloryt) czy płycie gipsowej (gipsoryt). Jednak zastosowanie znajdują też płyty paździerzowe, tektura, rozmaite tworzywa sztuczne, np. szkło akrylowe (pleksi). W poszukiwaniu nowych efektów stosuje się różne metody opracowania matrycy dla wypukłodruku – zamiast wycinać, wypala się lub wytapia płaszczyzny i linie (jak np. w technice pirografii).

Oto co mnie zainspirowało:

W domowych warunkach potrzebne są: opakowanie a zasadniczo wieczko od opakowania od jedzenia lub styropianowa tacka, ołówek lub zaostrzony kijek, kartki, farby plakatowe, pędzelek, wałek (niekoniecznie).

Kilka rad:

– powierzchnia do rycia musi być czysta i odtłuszczona

– ryty głębokie i najlepiej robione na raz

– farba nakładana musi być gęsta i nakładana jednym pociągnięciem pędzla – jeśłi nie mamy takiego szerokiego to kilkoma pociągnięciami lub wałeczkiem. Najważniejsze jest aby farba nie powchodziła w rowki ponieważ odbitka się nie uda tak jak planujemy. My najpierw korzystałyśmy z jakiś farb, które mimo że plakatowe, zachowywały się dosyć dziwnie i obrazki wcale się nie udały. Dopiero po zmianie farb na inne zaczęło coś nam wychodzić.

–  po nałożeniu kartki przejechać wałkiem Dobry efekt w przypadku mniejszych obrazków przynosi również nałożenie matrycy na kartkę i jej dociśnięcie.

Nasze obrazki zapewne nie zwalą Was z kolan – są tylko próbą tej techniki. Obiecałyśmy sobie, że następnym razem określimy temat pracy i stworzymy coś fajnego, a może zrobimy tak kartkę z życzeniami dla najblizszego solenizanta? Któż to wie.
No, to do dzieła:

Pierwsza próba niezbyt udana

W każdym bądź razie zabawa była przednia i nasza trzylatka poradziła sobie z takim zadaniem. Pierwsze próby nie wychodziły zbyt dobrze ale następne obrazki już było widać. Ostatni obrazek:

Reklamy

Laurki motylki dla Babci i Dziadka

Dziś przedstawiam efekt pracy Weroniki (5 lat). Znalazłyśmy  w sieci szablon motyla, odrysowałam go – bez czułek – na kartce z bloku technicznego a Weronika go wycięła. Niestety nie wszytskie motylki udało się wyciąć idealnie – niestety prawie odpadało skrzydło i musiałyśmy pociąć dwa motylki na 3 części – 2 skrzydła i tłów. Kolejny etap pracy to wybór kolorów farb i malowanie. Dziś nie używałyśmy pędzelka tylko według wcześniejszego wpisu Weronika malowała motyle palcami.

Zabawa jest o tyle ciekawa, że po wyłożeniu farb na talerz- tackę dzieci  muszą popróbować ile farby wziąść palcem, co się stanie jak za mocno farbę się rozrzedzi a co się stanie jak będzie za gęsta. Jaki efekt będzie jak zmiesza się w naszym przypadku żółtą farbę z niebieską i różową z zieloną.

Jak już skrzydła wyschły, Weronika miała napisać życzenia – przepisać z karteczki bo za bardzo nie wiedziała co powinno się napisać. Niestety z matczynego punktu widzenia popełniła kilka błędów – niektóre literki napisała w złą stronę, którąś przekreśliła, coś dodała od siebie ale ogólny efekt jak na 5 latkę całkiem niezły.  Ostatni krok to złożenie motylka w całość – sklejenie i przyczepienie mu czułków. Zrobiłam je z cieniutkiego miedzianego drucika – przedziałam drucik przez dziurkę w głowie motylka i zakręciłam. Na zdjęciach słabo widać ten drucik. Złożyłyśmy motylki na pół, wzdłuż tłowia no i siedzą nieboraki w kopertach czekając na lot do dziadków.

A oto gotowe motylki:

Motyl

Motyl 1

Motyl 2 - składany

Motyl 2 - składany

Motyl 3 - składany

Motyl 3 - składany

%d blogerów lubi to: