Czwartkowo, pączkowo, radośnie, bajkowo

Oj długo nie pisałam. Jakieś choróbsko próbowało mnie rozłożyć i oprócz walki z nim, nie miałam na nic siły. Totalnie nic mi się nie chciało, miałam dosyć zimy i tej szarówki i wszystko mnie bolało i i i …. Ale całe szczęście jest już dobrze, optymistycznie i radośnie. Będzie to brzmiało strasznie ale to napiszę. Byliśmy w zeszłą niedzielę z dzieciakami na zakupach i chyba ten długi, spokojny spacer naładował moje akumulatorki i smutki zgubiły się po drodze. Dlaczego piszę, że brzmi to strasznie? Ponieważ, niedziela w naszym domu jest dniem dla rodziny i są ważniejsze sprawy niż zakupy. To już ostateczność. Dlaczego ta wyprawa naładowała moje akumulatorki? Ponieważ, zdałam sobie sprawę (po raz kolejny) jakie mam wspaniałe dzieci. Maszerują bez marudzenia mimo, że było trochę zimno. W sklepie pytają o to czy o tamto, ale nie ma scen histerii, że coś chcą a nie mogą dostać (nigdy ich nie było). Starsze troszczą się o młodsze i razem prowadzą wózek. Są kochane, uśmiechnięte, po prostu sielanka.

Dziś tłusty czwartek. Upiekłyśmy pączki, razem je turlałyśmy, ćwiczyłyśmy ułamki, śmiałyśmy się i nawet najmłodszy berbeć, który na wszystko i o wszystko woła „mama” swoim słodkim głosikiem, poczuł atmosferę i był bardzo grzeczny. Ostatnio jak mama znika z pola widzenia to jest straszna tragedia. Całe szczęście z tego wyrośnie i pewnie nie raz jeszcze do tego zatęsknię.

Jak macie ochotę to przyłączcie się do zabawy u Margarytki (kliknijcie w zdjęcie). Znajdziecie tam również linki do sprawdzonych przepisów na pączki, faworki, gniazdka, oponki i wiele wiele innych.

DSC07672

A jak już wrzucicie swoje zdjęcia to zapraszam do przeczytania bajki na dobranoc.

Bajka 262. Izabela Mikrut

Raz słowik zaprosił słonicę na pączki.
Słonica z wrażenia dostała gorączki
i trąbą już macha, oczami też błyska
i marzy o pączkach zjadanych z półmiska.
W cukierni zrobili tych pączków bez liku,
stos pączków i słowik są już na stoliku.
Słonica gna szybko i jeszcze przyspiesza
i płaszcz swój po drodze odrzuca na wieszak.
Nie może iść z gracją, dostojnie, powoli,
bo pączki czekają! I słowik! I stolik!
U celu hamuje nogami czterema.
Jest stolik i słowik. A pączków… cóż… nie ma.
I stoi słonica, i nie wie, co teraz,
a słowik swój dziobek serwetką wyciera
i widzi słonica to już jak na dłoni,
że przed nią był słowik, a siedzi już słonik,
co tak się tych pączków przepysznych dziś najadł,
że chudnąć on będzie najpewniej do maja.
A jeśli do maja nadwaga nie minie,
słonica za niego zaśpiewa w jaśminie.

A dodatkowo buzia mi się śmieje, bo kilka dni temu przyszła przesyłka z tkaninami i jutro zasiądę do maszyny i w końcu uszyję coś o czym pisałam TU słuchając ciekawego audioboka.

Reklamy

„USZYJ JASIA” cokolwiek by to znaczyło

Każdy z was ma inny sposób na życie. Kierujemy się różnymi wartościami, ideami, religią. My wybraliśmy ED i  od momentu przyjścia na świat pierwszego dziecka, praktycznie całe dnie spędzam z nimi. Oczywiście zdarza mi się wyjść bez nich, co prawda na krótko, ale zdarza. Wiem, że nie każdej kobiecie taki sposób życia odpowiada i nie widzi się „zamknięta w czterech ścianach”. Zawsze mnie zadziwia to określenie. Najczęściej są to wyolbrzymione obawy o to, jak będzie wyglądało moje życie po urodzeniu dziecka. Jeśli w związku jest wszystko dobrze poukładane i nie oszukujmy się, finansowo damy radę wyżyć z jednej pensji czy zarobków mężczyzny, to prawie każda mama jest szczęśliwa i zadowolona, że nie musi gnać co rano do pracy, wyciągać zaspanych dzieci z łóżek, żeby wstały do szkoły czy przedszkola i żyć w ciągłym pośpiechu. Każda z obranej drogi ma swoje zalety i wady, plusy i minusy. Każda wymaga troski i dbania o nasze dzieci. Jakiej drogi by nie wybrać to mianownik jest wspólny, troska o rozwój intelektualny i duchowy dziecka.

W czasach internetu łatwiej znaleźć rozmaite wskazówki, pomysły, jak zrobić z dziećmi coś ciekawego, kreatywnego. Nawet jak czegoś nie potrafimy zrobić są różne samouczki /tutoriale, które można wykorzystać wspólnie z dzieckiem. Nie bójcie się, że czegoś nie potraficie. To nie umniejszy waszej pozycji, was, w oczach dziecka. Fajnie jest odkrywać coś razem. My tak uczyłyśmy się robić papierową wiklinę i skręcać do niej rurki. Skręcić rurkę z papieru, niby to takie proste, ale w praktyce nie na wszystkim i nie z wszystkiego się to udaje. Uwierzcie, nie było to proste. Jak znajdę filmiki i strony na których się wzorowałyśmy zamieszczę na blogu.

Zaczynają się ferie zimowe i dzieciaki więcej czasu będą spędzać w domu. Dla niektórych to czas wyjazdów, a dla niektórych bezproduktywnego gapienia się w ekran monitora i telewizora. Mam dla Was propozycję zabawy z dziećmi, a przy okazji możecie przyłączyć się do ciekawej akcji. Jeśli ktoś jest z Krakowa to odpadnie Wam element wysyłki. Chociaż w ramach przyjemności wysłania listu, możecie nie omijać tego kroku. No to do rzeczy.

Na blogu EkoUbranka  mama Bruna rozpoczęła akcję „USZYJ JASIA”.

„Szyjemy dla Szpitala Jana Pawła II w Krakowie dla Oddziału Neuroinfekcji i Neurologii Dziecięcej. Dlaczego właśnie tam? Po pierwsze, ponieważ tam potrzebują od zaraz poszewek na jaśki, a po drugie spędziłam tam z B.B. cudowny tydzień. Oni nam pomogli, my pomożemy im.
Wytyczne:
Rozmiar poszewki: 40 cm x 40 cm (plus zakładka do środka (może być np. 15 – 20 cm).
Materiał: najlepiej gdyby była to bawełna pościelowa, aplikacje mogą być z różnych materiałów np. polar. „
Poduchy na akcje

Na stronie jest tutorial/samouczek jak krok po kroku uszyć taką powłoczkę. Myślę, że wspólne szycie będzie mile spędzonym czasem. A może ta akcja przyczyni się do wyjątkowego Dnia Babci? Nie mam tu na myśli prezentu w postaci powłoczki. Mam na myśli dzień wnuczki z babcią, spędzony na szyciu powłoczek, może nauce haftowania, cerowania, przyszywania guzików. Takie typowo „dziewczeńskie” zajęcia.

%d blogerów lubi to: