A może spojrzeć na to tak: Pokreślone, i co z tego?

W ostatnim wpisie umieściłam linki do fragmentów zeszytów z kartami pracy. Ostatnio ta pomoc dydaktyczna jest bardzo modna i dużo się o nich mówi i często korzysta. Statystycznemu rodzicowi może się przez to wydawać, że on nie zna sie na uczeniu dzieci, że nie ma do tego predyspozycji, że sam by nigdy nie wymyślił takich zadań, że ma za małą do tego wyobraźnię. Nie jest to jednak prawdą. Kto zna lepiej swoje dzieci jak nie rodzic? Kto tłumaczy im świat?

Dzisiejszy wpis jest podyktowany reprymendą jaką odczułam po przeczytaniu artykułu pani Aliny Kalinowskiej pt.” Czysty zeszyt”. Zwróciła mi uwagę na kilka aspektów w pracy z dziećmi. Muszę się szczerze przyznać, że w jej artykule zauważyłam moje błędy, błędne myślenie jeśli chodzi o ocenę pracy mojej córki- czystość wykonania. Weronika jeśli pracuje w zeszycie z zadaniami do matematyki, wokół kratek do wpisania rozwiązania i na marginesach przeprowadza swoje obliczenia, kreśli kreski, szlaczki i tym podobne. Zawsze zwracamy jej uwagę, że tak nie należy robić, że przez to zeszyt wygląda okropnie, że  jeśli potrzebuje coś rozwiązać niech weźmie dodatkową kartkę.

Chyba nigdy nie pomyślałam tak jak autorka artykułu, a może pomyślałam ale nie dopuściłam tej myśli do siebie, że :

„Trzeba jednak zdawać sobie również sprawę z istnienia słabości pracy z zeszytem ćwiczeń. Wśród tych ostatnich można wymienić przede wszystkim następujące mankamenty:
– uzupełnienia muszą być poprawne od razu – dzieci nie powinny wpisywać, jeśli nie są pewne wyniku. Taki wymóg jest możliwy do spełnienia wówczas, gdy dziecko już potrafi rozwiązywać dobrze zadania, którymi ma się zajmować (po co więc ma to robić?) lub w sytuacji, gdy nauczyciel poda gotowy i szczegółowy wzór postępowania (uczeń nie ma więc szansy na samodzielne odkrywanie zależności matematycznych);
– wypełniając gotową kartę pracy uczeń skupia się przede wszystkim na formie zapisu a mniej na poprawności myślenia;
– wiele proponowanych ćwiczeń jest odtwórczych, w małym zakresie rozwijających myślenie matematyczne (uczeń nie ma możliwości rozwijania umiejętności twórczego rozwiązywania problemów matematycznych). W efekcie mamy zwielokrotnienie w czasie podobnych ćwiczeń.”

„Prowadzenie badań stwarza szansę na zauważenie prawidłowości oraz na wyjaśnianie jej sensu.”

„W kontekście pokazanych przykładów należy wyraźnie wskazać wyższość zeszytu tradycyjnego, jako naturalnego miejsca samodzielnego tworzenia przez dziecko wiedzy matematycznej, nad gotową kartą pracy. Musi on stanowić osobiste narzędzie dziecka, za które ono ponosi odpowiedzialność oraz decyduje w sprawie sposobu jego wykorzystania. Tak jak tablica stanowi miejsce prób zapisywania z możliwością szybkich zmian, tak zeszyt powinien stanowić osobistą pomoc, po którą dziecko może sięgać zawsze, gdy odczuwa taką potrzebę. Jego wygląd nie powinien podlegać żadnej ocenie nauczyciela, a treść merytoryczna mogłaby stanowić punkt wyjścia dla dyskutowania nad ciekawymi aspektami prowadzonych przez ucznia badań.”

W końcu przecież chodzi oto, żeby dziecko zrozumiało jak się osiąga wynik danego działania. Dopiero w późniejszym etapie nauki dziecko nabiera biegłości w liczeniu i możemy ocenić poprawność wykonanego działania, szybkość liczenia. Ciekawym aspektem pracy z kartami co nie dotyczy zeszytów ćwiczeń jest to, że nie zawsze dziecko może wrócić do tego co było poprzednio. Zadania są drukowane na luźnych kartkach i nie zawsze wpinane w jakiś segregator aby w momencie natknięcia się na jakiś problem dziecko mogło wrócić kilka stron, dni do tyłu. Taki sposób archiwizowania zrobionych zadań daje równiez rodzicowi lepszy ogląd na to co już dziecko przerobiło. Z czym miało problem – myślę, że tam gdzie wiecej skreśleń i poprawek tym intensywniej dziecko przerabiało materiał.

Link do artykułu: TU Alina Kalinowska „Czysty zeszyt”.

Musimy dać dzieciom eksperymentować, dochodzić do prawidłowych rozwiązań po swojemu. Jak zapewne zauważycie, dzieci mają swój własny sposób myślenia i jest on zupełnie inny niż byśmy się w danej chwili spodziewali. Teraz sobie nie mogę przypomnieć konkretnego przykładu ale kilka dni temu taka sytuacja przydarzyła się mi. Weronika doszła do poprawnego wyniku w sposób zupełnie zaskakujący i według mnie o wiele bardziej skomplikowany. Niestety my dorośli jesteśmy spaczeni przez skołę, przez schematyczny sposób myślenia.

Musimy odróżnić estetykę wykonania zadania od badania nad jego rozwiązaniem i jego zapisem. Najważniejsze co mi się nasuwa na myśl to to, że my byliśmy tresowani w czystym i ładnym prowadzeniu zeszytu. Podkreślone tematy, kształtne pismo, śliczne szlaczki pod koniec każdej strony – nie ważne do jakiego przedmiotu zeszyt był. Chyba nie skłamię jak stwierdzę, że kazdy z nas przeszedł przez wyrywanie kartek z zeszytu aby przepisać lekcję raz jeszcze. Jakby sie nad tym zastanowić tak głębiej to zapewne wiele indywidualności zostało w ten sposób zabitych – przecież wszyscy muszą być tacy sami.

Nie róbmy tego naszym dzieciom. Uczmy ich staranności i dokładności, estetyki. Zostawmy to na czas kiedy uczymy je pisać, ucząc kaligrafii – motywujmy to w ten sposób, że jasne i czytelne przedstawianie swoich myśli pozwoli osobie czytającej np. list lepiej nas zrozumieć. Zwracajmy uwagę na staranność przy pracach plastycznych, przy robieniu kartki dla babci czy zaproszeń na urodziny. Jeśli dzieci mają coś do rozwiązania – zadanie z matematyki, fizyki czy chemii dajmy im poeksperymentować, dojść do prawidłowego rozwiązania w swój własny indywidualny sposób. Dajmy im zrobić mapę myśli. Niech ten zeszyt czy kartka wygląda jak by przeszło po nim małe tornado. Przecież sztuką nie jest wkucie np. dodawania do 10 na pamięć, tylko zrozumienie zależności, wizualizacja, tak aby świadomie wiedziały skąd coś się bierze. Korzystajmy z gotowych kart ale z rozsądkiem.

Niestety nasuwa mi się smutne acz prawdziwe podsumowanie tego wpisu: Dzisiejsza szkoła jest nastawiona na rozwiązywanie testów na zaznaczanie: A, B lub C i nauczycieli w większości i tak nie obchodzi jak myślą nasze dzieci tylko żeby zaznaczyły prawidłowy kwadracik. Pytanie jest czy chcemy coś z tym zrobić? Czy zamknąć oczy i sprawić aby nasze dzieci były bezmyślnymi automatami?

Jeśli chcecie poszerzyć swoje horyzonty i odkryć jak myślą dzieci zapraszam na tę stronę KLIK.

Edukacja naszych dzieci – pisanie

Ze względu na to, że jestem pełno etatową mamą wysiłki związane z zarabianiem pieniędzy skupiam na działalności w internecie. Kiedyś Wam o tym opowiem i zaprosze do miejsca gdzie podziele się swoimi doświadczeniami. Jest wiele ogłoszeń o pracy w domu i zarabianiu wielkich pieniędzy ale wiele z nich to poprostu oszustwo i naciąganie ludzi. Szukanie różnych rzeczy w internecie mimo tego, że ma swoje minusy ma też  swoje plusy. Jakiś czas temu znalazłam bardzo wartościowego chomika z edukacyjnymi materiałami (dla tych którzy pomyśleli o zwierzątku małe sprostowanie – chodzi o miejsce w sieci gdzie można „chomikować” różne pliki i dzielić się  nimi z innymi). Ze względu na to, że moja córcia ma niespełna cztery latka często szukam jej kolorowanek i materiałów dzięki którym nauczy się literek i cyferek.  Będe sukcesywnie dzieliła się z Wami moimi znaleziskami w zakładce „Dla dzieci”. Postaram się zebrać tam różne materiały:  ćwiczenia, ebooki  do nauki  literek, karty do ćwiczenia ręki przed pójściem do szkoły, a w przyszłości zamieszcze tam moją obronioną już  prace licencjacką na temat dojrzałości szkolnej dzieci sześcioletnich.

Dziś karty do nauki pisania literek. Karty to jakby strony w trzy linie, każda literka występuje w wersji dużej i małej. Przypomnijcie sobie swoje „zeszyty” z podstawówki lub ostatniej klasy przedszkola. Dla lepszego zorientowania się o co chodzi, podaje przykładową stronę. Po kliknięciu w nią, można pobrać cały plik. (Jest on spakowany, ale bez problemu można go rozpakować na dysk) Niestety nie jest podany autor tych materiałów.

Nauka pisania

Nauka pisania

E-biznes jako sposób na sukces

W dzisiejszych czasach coraz więcej czasu spędzamy przed monitorami naszych komputerów. Nowe pokolenia nie przerzucają kanałów w telewizorze w ramach relaksu tylko strony www. Nasuwa się pytanie: Czy to musi być jałowe, nic nie dające marnotrawienie czasu? Odpowiedź brzmi: NIE

Internet daje nam ogromne możliwości. Założenie sklepu nie jest teraz większym problemem, co rusz powstają nowe programy partnerskie, serwisy działające na zasadzie win-win. Ja coś kupię, polecę sklep a w zamian otrzymam prowizję od zakupów moich i osób którym ten sklep poleciłam.  Pani na kasie w markecie nie ma takich możliwości a przecież tyle czasu w nim spędza i zapewne na niejednym spotkaniu niekoniecznie rodzinnym zachwala jakie to pyszności lub jakie świetne perfumy ostatnio kupiła. Niestety jej sytuacja finansowa od tego się nie zmienia choć jest chodzącą reklamą „swojego” sklepu.

Wiecie, że w ten sposób między innymi działa firma Amway, Złote Myśli, Nexto.pl ? O ile te dwie ostatnie firmy są czysto internetowe to dla odmiany Amway ma swoje wirtualne sklepy ale dostęp do nich i towarów tej firmy można mieć tylko od osób które z nią współpracują.  Firmie zależy na tym aby klient mógł się poradzić, zobaczyć jak np. płyn do naczyń działa, jak pachnie ( o szczegóły możesz zapytać mnie poprzez e-mail lub gg).  W przypadku Złotych Myśli czy Nexto.pl książki nie trzeba dotknąć, powąchać, wystarczy przeczytać recenzję, zadać pytanie e-mailem. Książki  i publikacje w/w firm znajdziecie też w sprzedaży na Allegro.  Powiecie teraz pewnie, że produkty firmy Amway też są. Są, ale jest to łamanie kodeksu etycznego firmy, tak poprostu nie wolno robić ( o szczegóły możecie zapytać na moim gg lub poprzez e-mail).

Jak widzicie jest wiele możliwości współpracy w sieci i dorobienia przysłowiowych „kilku groszy”…

Zapytacie pewnie skąd taki dzisiejszy wpis. Wpis jest inspirowany męża  prezentem na Boże Narodzenie.

Jestem właśnie w trakcie czytania ” E-biznes jako sposób na sukces” Jolanty Gajda. Autorka książki to: fascynatka e-biznesu, kobieta która uciekła z klatki stałego etatu, twórca serwisu SuperKid.pl – to serwis edukacyjny dla dzieci od 4-10 lat, autorka wielu książek edukacyjnych, spełniona kobieta sukcesu.

Kliknij aby przejść dalej

Swoje rady w tej książce dają i dzielą się swoją historią następujące osoby:

Kamil Cebulski człowiek instytucja. Prowadzi on zbyt dużo projektów, żeby je tutaj wymienić. Powiem tylko o tych największych, takich jak cykl ogólnopolskich konferencji „Myśleć jak milionerzy” czy sklepy internetowe (Aragon.pl, Kokanie.pl). Od lat propaguje zdrowe myślenie o przedsiębiorczości oraz uczy innych, jak osiągnąć niezależność finansową.

Mateusz Chłodnicki współzałożyciel wydawnictwa Złote Myśli, specjalista od marketingu internetowego. To między innymi dzięki niemu w ciągu 5 lat Złote Myśli zmieniły się w tak dużą firmę.

Małgorzata Dwornikiewicz – Opalińska autorka znanego bestsellera „Ja i cele” . Kobieta, która stara się pomóc i uświadomić innym kobietom, że też mogą osiągnąć sukces, i to bez poświęcania tego, co ważne w ich życiu.

Anna Grabka – współtwórczyni i jedna z inicjatorek powstania serwisu Artelis.pl (największej bazy artykułów do przedruku). Zajmuje się relacjami międzyludzkimi (Relacje.net) i jest dyrektorem wydawniczym w wydawnictwie Złote Myśli.

Tomek Kapelak – z wykształcenia i zamiłowania programista. Współzałożyciel i twórca księgarni, sklepów, magazynów internetowych, takich jak Escape Magazine, Aragon.pl czy Mentis.pl. Jest chodzącym dowodem na to, że można połączyć naukę na studiach dziennych z rozwijaniem własnego biznesu.

Patrycja Kierzkowska – dziennikarka, autorka książki „E-biznes. Relacje z klientem” oraz osoba, która ma zupełnie inne podejście do sukcesu niż większość ludzi. Niedawno została magistrem pedagogiki, ale studia nie przeszkodziły jej w zarządzaniu kilkoma sprawnie działającymi biznesami. Jest właścicielem wydawnictwa Escape Magazine oraz różnych sklepów internetowych.

Beata Kołodziejczyk – współtwórczyni takich serwisów, jak EnergiaKobiet.pl czy Kobieta.pl. Pomaga matkom z dziećmi realizować się zawodowo i jednocześnie rozwijać się w roli matki. Założyła również sklep dla matek „U Beaty”.

Paweł Królak – twórca najpopularniejszej księgarni internetowej, która skupia się na sprzedawaniu wartościowej literatury katolickiej, Tolle.pl. Potrafił z mało popularnego pomysłu na biznes stworzyć tętniący życiem serwis, który skupia pasjonatów dobrej książki oraz daje czytelnikom coś więcej niż tylko książki.

Robert Majcher – jak sam o sobie mówi, jest „truskawkowym milionerem” (napisał nawet książkę w naszym wydawnictwie – „Truskawkowy milioner”). Jako osoba wywodząca się z biednej rodziny – był teoretycznie bez szans na stanie się bogatym. Jednak już w wieku 26 lat stał się milionerem i od tego czasu postanowił pomagać także innym.

Janusz Maruszewski – współtwórca serwisu StrefaInwestorów.pl, jednej z najpopularniejszych stron, na których możesz znaleźć rady na temat tego, jak inwestować swoje pieniądze. Znajdziesz tam również społeczność aktywnych inwestorów, a także mnóstwo praktycznej wiedzy zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych inwestorów.

Piotr Michalak – młody e-biznesmen, założyciel agencji copywritingowej Ententa.pl oraz agencji interaktywnej Efnetica.pl. Niedawno w wydawnictwie Onepress ukazała się jego książka „Sztuka pisania perswazyjnych tekstów”. Pomaga rozwijać się zarówno małym biznesom, jaki i dużym firmom, które zatrzymały się w rozwoju i potrzebują „czegoś więcej”.

Sebastian Schabowski – założyciel Osiagacz.pl oraz Osiagacz.tv (serwis z videoporadami) – są to jedne z największych w Polsce serwisów motywacyjnych. Sam Sebastian na co dzień zajmuje się pomaganiem ludziom w osiągnięciu finansowej niezależności oraz rozwoju osobistym. Wraz z Witoldem Wójtowiczem prowadzi szkolenia oraz uczy innych, jak czerpać dochód z pasji.

Aneta Styńska – pierwsza psycholog, która przeniosła swoją działalność do Sieci poprzez serwis Psychorada.pl. Jest także menagerem programu partnerskiego Złotych Myśli, gdzie odpowiada za relacje z partnerami oraz pomaga im się motywować do działania i zarabiać więcej.

Mateusz Romanowski – twórca takich portali, jak Odpowiedź.pl czy ZadajPytanie.pl. W krótkim czasie stworzył sprawnie zarządzane i działające biznesy, które teraz cieszą się dużymi sukcesami i wielką popularnością.

Tomasz Urban – zajmuje się programami partnerskimi. Opiekuje się jednym z największych systemów partnerskich w Polsce – ProPartner.pl, oraz prowadzi najpopularniejszy blog o zarabianiu w sieci. Dodatkowo ma kilkanaście popularnych serwisów internetowych.

Książka jest kopalnią wiedzy i myślę, że jako mama skorzystam z niektórych linków zawartych w tej książce. Jak dobrze, że najbliżsi dostają tak wartościowe prezenty.

%d blogerów lubi to: