Życie po życiu czyli rzeczy z rzeczy.

Kilka dni temu weszłam na stronę: Życie rzeczy – Czyli jakie rzeczy można zrobić z rzeczy. Prawdziwa kopalnia pomysłów. Pomysły są: świetne, fajne, nie fajne… dla każdego coś miłego. Idea zamieszczanych pomysłów jest taka aby rzeczy, przedmioty już niepotrzebne otrzymywały drugie życie. Nie ważne czy to pusta puszka po groszku która stała się pojemnikiem na kredki, walizki które stały się półkami, ramka i kawałek swetra jako miejsce do zawieszania kolczyków, narzuta z kwadratów z ulubionych koszulek, czy poszewka na podusię – jaśka zatrzymująca wspomnienia. Liczy się kreatywność, otwartość umysłu i wychodzące cuda.

Idzie jesień za nią zima i długie wieczory. Prawie każdy z nas ma piwnicę, garaż lub schowek i zgromadzone różne „przyda się”. Moja propozycja jest następująca:

Zamiast kolejny raz gapić się w telewizor, zejdźcie z dzieciakami do schowków, przynieście kilka rzeczy i zastanówcie się co można z tego zrobić. Nie trzeba wszystkiego robić naraz, nawet myślę, że to jest niewskazane. Podzielcie zabawę na etapy: pierwszego dnia przynieście materiały i zróbcię burzę mózgów, drugiego narysujcie projekt, kolejne dni to tworzenie i wykańczanie dzieła.

Jeśli nie bardzo wiecie co to by mogło być, to poniżej kilka moich faworytów:

1. Tuba na rysunki zrobiona z dwóch butelek PET i pasków. Proste a jakie funkcjonalne. Na podobnej zasadzie stworzono również kołczan na strzały.

2. Kalendarz z ważnymi datami np. urodzinami członków rodziny. Bardzo fajny pomysł i co ważne, taki kalendarz często się nie dezaktualizuje więc długo może powisieć na ścianie.

3. Kolejnym pomysłem jest piętrowa patera na ciasteczka. Sama idea jest fajna ale gdyby użyć talerzyków i kieliszków o podobnym lub tym samym wzorze i dodatkowo nie wykańczać jej filiżanką to moim zdaniem patera prezentowała by się o wiele lepiej. Takie „studenckie” rozwiązanie.

Jaki pomysł wykorzystałam do zabawy z dziećmi pokażę Wam już jutro.

Reklamy

Czy warto myśleć za dzieci? Czy chcesz mieć marudzący cień?

Dzieciaki rosną i ostatnio są coraz bardziej rozbrykane, rozpiera je energia. Czasem podsuwam im jakiś pomysł, zadanie do wykonania aby w domu choć na chwilę zapanowała cisza.Szczerze Wam powiem, że specjalnie nie robię tego codziennie aby nie stały się bierne.   Po co się wysilać i trochę pomysleć, przecież mama pomyśli za nas. Niestety moje drogie czytelniczki i czytelnicy nasze dzieci są do tego przyzywczajane. W szkole mają przekazywaną wiedzę metodami podającymi, gotowe karty pracy, gotowy plan na plastykę. Przynieść to i to i z tego zrobimy to i to, zadania z matematyki muszą być rozwiązane takim  i takim sposobem inaczej nie wolno, ponieważ tego będziecie się uczyć za jakiś czas.

Czy świat się zawali jak dziecko narysuje krzywy domek albo zielonego konia? Czy rysunek dla babci musi zawsze być idealny i taki jaki sobie my wymarzyliśmy? To praca dzieci i ich wprawki w bycie coraz lepszym. Zwracajmy oczywiście uwagę na to, aby kartka była równo wycięta, nie była poplamiona i wybrudzona drugim śniadaniem, aby to co robią robiły starannie i sumiennie. Rozwijajmy logiczne myślenie u dzieci, dajmy im eksperymentować. Wszelkiego rodzaju wykreślanki, kalambury, krzyżówki jeśli nawet wydadzą się nam zatrudne dla dziecka to dajmy mu je. Pobudzi to mózg do pracy, do poszukiwania wiadomości. Jeśli dziecko marudzi, że nie da rady, że nie umie to nie dawajmy dziecku gotowych odpowiedzi. Naprowadzajmy je na rozwiązanie, niech kojarzy fakty. W ten sposób poszukiwane  rozwiązanie zostanie lepiej zapamiętane. Jaką macie pamięć do imion? Zawsze pamiętacie jak Wam się ktoś przedstawi? Czy może są takie sytuacje, że mimo wielokrotnego przedstawienia się i tak ich nie pamiętacie? Zapewne jedne jak i drugie. Zależy to od tego, jakie skojarzenia zostały wytworzone przez nasz mózg. Jeśli zapamiętacie skojarzenia osób, imion z konkretami np. przychodzi do pracy w czerwonej bluzce to Marta, zapach zapiekanek – Piotr,  to nawet po 30 latach będziecie to pamiętać. Jeśli natomiast ktoś by Wam pokazał serię zdjęć, czystych portretów bez znaków szczególnych mówiąc imiona, to szansa na zapamiętanie tych imion jest rzędu kilku procent. Tak samo jest z nauką naszych dzieci.

Nie liczmy na dobre wyniki w nauce a szczególnie w naukach ścisłych jeśli dziecko nie będzie potrafiło sobie wyobrazić pewnych „rzeczy”.  Liczenie na palcach czy liczmanach, liczenie na liczydle, kamykach nie jest złe. Wyobraźmy sobie np. 4*5 jako dwie nogi i dwie ręce na każdej po 5 palcy czyli 20. Czy nie łatwiej skojarzyć potem, że 2*5 to 10 niż wkuć tabliczkę mnożenia?

Wyobraźnia, no właśnie… W kioskach, księgarniach, sklepikach dużo jest książeczek z nalepkami czy naklejkami. Czy to dobry wybór? Sądze, że nie bardzo. Z moich obserwacji wynika, że dzieciaki dążą do jak najszybszego ponaklejania wszystkich naklejek na właściwe miejsca. Treść ksiażeczki to drugorzędna sprawa, zapamiętanie przekazywanych treści? Jakich treści? Może i takie książeczki ćwiczą zdolności manualne, linię oko-ręka, ale czy nie ma lepszych sposobów?

Kartki, kredki, nożyczki, klej, gałganki, włóczki, w naszym wypadku wycięta z bloku technicznego płaska postać lalki. Co z tego powstało?

Podsumowując: poobserwujcie swoje dzieci i wyciagnijcie wnioski. Może warto dać czasem dziecku się pobrudzić czy usmarować klejem? Czasem przeciągajmy moment naszej reakcji na kolejne: Mamo, a ja nie wiem! Mamoooooooooo!. Czasem wystarczy pół minuty aby dziecko wpadło na dobry pomysł. Niestety jak dzieci mają nas „pod ręką” często wyłączają myślenie i dlatego tak ważne jest nie myślenie za dziecko i już od momentu stawiania pierwszych kroków brak nadmiernej asekuracji… ale przecież ono jest jeszcze takie małe.

Wyszywana kartka

Jakiś czas temu haftowałam obrus i moja pięcioletnia córka zainteresowała się szyciem, a raczej wyszywaniem. Pierwsze jej próby były na materiale. Wiadomo niezbyt udane, igła nie chciała słuchać, nitka się plątała. Kilka dni temu narysowałam jej na kartce z bloku technicznegi zarys kwiatka. Dostała igłę, nici i ochoczo wzięła się do pracy.  Igły mam samozaciskowe i nie trzeba przedziewać nitki przez oczko, dzień wcześniej córcia nauczyła się robić supełki więc praca była bardzo samodzielna. Wyszywanie na papierze jest o tyle niewdzięczne, że papier lubi się przerywać jak za mocno się ściągnie nitkę lub raz za razem wkłuje się za blisko siebie igłę. A to efekt pracy:

Kwiatek

Kwiatek

Jak widać dziecko doskonale sobie poradzi z takim zadaniem. Robiąc prezent np. dla cioci czy kuzynki z okazji urodzin uczy się cierpliwości i dokładności, do tego jest to zadanie kreatywne, rozwijające wyobraźnię. Rodzic może lekko narysować kształt ale cała reszta należy do dziecka. Można do takiej kartki wykonać ramkę:  z pasków papieru, metodą origami lub metodą wydzieranki. Wybór należy do Was.

%d blogerów lubi to: