Hello Kitty, Monster High i inne zagrożenia

W dzisiejszych czasach sklepy z zabawkami wyrastają jak grzyby po deszczu. Półki uginają się od lalek, kucyków, misiów, puzzli, zwykłych zjadaczy kurzu, edukacyjnych zabawek, piłek, klocków i nie wiadomo jeszcze czego. Mody na pewne zabawki przychodzą i odchodzą.

Kilka dni temu zgadałam się  z pewną mamą dwójki dzieci na temat Hello Kitty i Monster High. Ona nie widzi nic w nich  złego. Pozwala dzieciom oglądać bajki, kupuje ubrania, dzieciaki kolekcjonują karteczki itd. Inna mama z kolei twierdzi, że dzieci inaczej patrzą na te bajki niż my, także mają inne emocje i myśli. Kolejny sezon to nowa bajka i o tych „starych” zapomną.

Ja mam co do nich mieszane uczucia. Kotek może i robi wrażenie słodkiego i niewinnego ale np. nie ma ust, lalki mają np. nienaturalne kolory, postacie bajkowe mają otwierające się szwy i odpadające części ciała. Oba typy zabawek łączy podejrzana, dziwna geneza ich powstania min. ze względu na to, że nie powstały w naszym kraju cięzko dojść skąd się tak naprawdę „wzięły”.

Postanowiłam porozmawiać na ten temat ze znajomymi i poszukać informacji w sieci. Zdania są różne. Przytoczę Wam te argumenty, które są przeciwko kupowaniu dzieciom tych zabawek i dają naprawdę dużo do myślenia.

——————————————-

Wypowiedź nauczyciela wychowania przedszkolnego:

„Zabawki pełnią funkcję wspomagająca i stymulującą rozwój dziecka, stwarzają również okazję do rozumienia ról dorosłych. Dlatego rolą dorosłych jest wybór tych przedmiotów z ogromną uwagą i odpowiedzialnością. W placówkach typu szkoły, przedszkola z dużą pieczołowitością dba się o estetykę zabawek, ich funkcję dydaktyczną oraz jakość. Niedopuszczalnym byłoby przyzwolenie na to by dzieci mogły bawić się zabawkami wzbudzającymi ogólną odrazę ,będącymi wzorami brzydoty i wywołującymi swoim wyglądem strach ,lęki oraz zachwianie poczucia bezpieczeństwa.

W takim razie czy słuszną ideą jest pomysł zakupów lalek z serii Monster High? Samo słowo „monster” oznacza w języku angielskim „potwora, poczwarę”. Filmy – „bajki” z udziałem postaci Monster High dla części dzieci stają się już „rzeczywistością” oswojoną a inne reagują stanami lękowymi ,koszmarnymi snami. Można spotkać się z opiniami, że dzieci oglądające te filmy stają się bardziej agresywne(dzieci uczą się przez naśladowanie, odwzorowują więc zachowania swoich „bohaterek”).

Niech konkluzją będzie pytanie: czy brzydota, zło, agresja, lęk to wymarzone przez Ciebie Drogi Rodzicu wzorce ,które chciałbyś „zaszczepić” swojemu dziecku? Jeśli nie ,proponuję zamiast kupowania lalek Monster High inne ,mądre zabawki, które uczą tego co dobre, piękne ,szlachetne . Nadal są dostępne lalki, które niczym nie przypominają świata upiorów. Istnieje cała gama zabawek, pomocnych w kształtowaniu cennych cech ,m. in. takich jak dobroć ,odpowiedzialność, poczucie piękna ,myślenie logiczne, dobra pamięć. Jest wiele wspaniałych gier planszowych, które nie dość ,że kształtują inteligencje matematyczne, językowe i wiele innych, to granie w nie sprawia ,że spędza się wspólnie z dziećmi czas, stwarza okazję do umacniania więzi rodzinnych, spędzania radosnych chwil razem, w poczuciu bezpieczeństwa i bliskości.

Innym drogocennym (ale niekoniecznie drogim) prezentem dla dzieci są zawsze aktualne baśnie, opowiadania, które czytane razem, ubogacają świat dzieci i dorosłych, sprawiają ,że nasze dzieci mają w sobie spokój ,poczucie bezpieczeństwa, wzrasta ich wiedza, kształtuje się dobroć, oraz wrażliwość na takie wartości jak przyjaźń i miłość.

Warto zastanowić się kupując zabawki swoim dzieciom. Polecam roztropne rozeznanie by nie paść ofiarą chwilowej mody ,której skutki mogą okazać się bardzo groźne .”

——————-

Wypowiedź dr Andżeliki Albińskiej, psycholog pracującej w jednym z warszawskich przedszkoli :

„Ponieważ dzieci w dużej mierze stają się tym, z czym obcują i w co się bawią, postanowiłam się zjawisku potwornych lalek przyjrzeć – opowiada dr Albińska. Ponieważ nie ma jeszcze badań, które mówiłyby o wpływie lalek monster na dzieci, dr Albińska posłużyła się innymi popularnymi lalkami – typu Barbie. – Lalka typu Barbie jest nienaturalnie chuda, ma zaburzone proporcje ciała. Nawet bardzo szczupła kobieta, gdyby wyglądała tak jak Barbie, nie mogłaby chodzić – mówi dr Albińska. – Wiadomo, że coraz więcej małych dzieci wykazuje zaburzenia odżywiania, czy wręcz ma obsesję odchudzania. Nie można wykluczyć, że jest to powodowane również wpływem lalek na dziecięcą psychikę. Bo przecież dzieci chcą upodobniać się do ulubionej postaci: świadomie lub nieświadomie. Ciała Monster High wyglądają jak anorektyczki w ostatniej fazie choroby, z gigantycznymi głowami, dużym biustem i mocną lordozą lędźwiowego odcinka kręgosłupa. W przypadku fascynacji przyjaciółką-potworem dziecko może przyjąć również jej cechy i zachowania.

– Lalki monster rywalizują w dość prymitywny sposób: będę fajna, gdy nałożę mocny makijaż. Będą mnie lubić, gdy założę modny ciuch lub zdobędę chłopaka. Jeśli dziecko przyjmie taki tok rozumowania: ktoś mnie polubi za coś, grozi mu kryzys tożsamości, braku własnej wartości – twierdzi Albińska. Niepokojące jest też, że małe dzieci, śledząc poczynania swoich bohaterek, poznają szkołę i jej funkcjonowanie w mocno wypaczony sposób: życie ucznia w Straszyceum to głównie dbanie o wygląd, uganianie się za płcią przeciwną, walka o wpływy. A chociaż w scenariuszu na lalkowe życie, stworzonym na potrzeby filmów czy książek, postaci dojrzewają i „pozytywnie się zmieniają”, czyli np. przestają rywalizować, to owe „pedagogizmy” sprawiają wrażenie na siłę dorobionej przykrywki wartości zgoła odwrotnych.”

—————————————–

Ksiądz Marek Bałwas „Hello kitty i inne zagrożenia”

—————————————-

Ciekawa jest też wypowiedź księdza Marcina Wiśniewskiego, egzorcysty pracującego w diecezji kaliskiej,  o zagrożeniach duchowych związanych z niektórymi zabawkami i bajkami dla dzieci.

————————————

Zdania rodziców z forum: 

„Ja z Hello Kitty podaję argument, który mnie również przekonuje. Bo nie wiem, czy akurat tak do końca sama jestem przekonana do demonicznego aspektu tych lalek. Ale prawda jest, że istnieje cały przemysł erotyczny oparty o tę markę. I pytanie brzmi: czy chcę, by moje dziecko tak się przywiązało do marki (a wiadomo, ze dzieci przywiązują się szybko), by później korzystało z tych gadżetów.

Z Monster High podobnie – można pokazać zdjęcia, albo nawet przyjrzeć się dokładnie młodzieży ulicy i zobaczyć, jak wyglądają dzieci-wampy. I pytanie brzmi: czy ja chcę, by moje dziecko za kilak lat tak wyglądało? Bo jeśli dam mu taki wzorzec, to zwiększam prawdopodobieństwo, ze tak się właśnie stanie.”

„Ja też bym pokazała tej koleżance efekt, który może niechcący uzyskać, akceptując u corki zabawę lalkami MH: chęć upodobnienia się córki do ulubionych lalek, których strój i makijaż podobny jest do stroju i makijażu prostytutek. Czy byłaby w stanie wyobrazić sobie swoją córkę w takiej stylizacji?”

„Ksiądz Bałwas który ma wiedzę na ten temat i doświadczenie, którym dzielą się księża, do których przychodzą nastolatkowie np z myślami samobójczymi napisał mi tak o monster high, hello kity itp. ” trzeba ratować dzieci przed zalewem tego diabelstwa. Wielu bagatelizuje i się śmieje…ale ten się śmieje kto się śmieje ostatni, jak im szatan zniszczy dzieci to się nie pozbierają…Błogosławcie codziennie dzieci módlcie się z nimi razem oddawajcie je w opiekę Jezusa i Maryi błogosławię+. Z doświadczenia co mówią znajomi, jaki to wpływ miało na ich dzieci, co się działo z nimi jak próbowali to wyrzucić … NIE MOŻNA TEGO BAGATELIZOWAĆ szatan tylko czeka na to-o to właśnie mu chodzi-że to niby nie szkodliwe. A czy normalne jest to, że dziecko w wieku 10 lat po zabawie tym diabelstwem i obejrzeniu kilku filmów idzie do księdza i prosi żeby mu pomógł, bo słyszy myśli, że ma sobie coś zrobić?????i wiele innych…można by książki pisać-i to dzieje się naprawdę dookoła nas….
i czy nie lepiej korzystać z doświadczenia tych, którzy na co dzień mają takie przypadki i ostrzegają, bo wiedzą czym to grozi???? czy lepiej kupować to dzieciom i patrzeć…na razie nic się nie dzieje, to ok, A owoce tego będą , tylko nieco później. Właśnie nie jednakowo działa to na każde dziecko, ale DZIAŁA, w dziecku najpierw zasiewa-kupując im to diabelstwo, potem stopniowo rośnie-bo dziecko przyzwyczaja się do brzydoty-brzydota przestaje być brzydotą i w końcu….zaowocuje… i nie chciałabym być wtedy na miejscu rodziców tych dzieci. Bo będzie wielkie zdziwienie…”

———————————-

Każdy rodzic ma inne podejście do wychowania, inny cel, priorytety, wartości. Gdy jesteśmy z kimś emocjonalnie związani ciężko nam obojętnie przejść obok wyżej omówionego tematu. Poprostu zasiać wątpliwość,  nie naciskać i zostawić sprawę. Chcielibyśmy ochronić najbliższych, a zasadniczo niewinne dziecko przed czychającym zagrożeniem, złem, które może je dosięgnąć. Niestety naszym obowiązkiem -jako wierzącą osobę/jako dobrego człowieka/jako kogoś kto wie „czym to pachnie”/jako osobę wierzącą – jest przestrzeganie a nie przekonywanie na siłę.

Od kilku lat obserwuję co się dzieje z dzieckiem, które niewinnie czytało Harrego Pottera, potem zafascynowało się Salą Samobójców, mangą i pokrewnymi tematami. Na moich oczach z niewinnej nastolatki, dziewczyna przerodziła się w kobietę noszącą przesmiewczo różaniec na szyi, unikającą osób w rodzinie, które nazywają rzecz po imieniu – w tym własnego Ojca. Niestety teraz gdy jest już osobą pełnoletnią, zasadniczo nie można nic zrobić aby sytuację zmienić. Dlatego gdy wiemy, że jakaś zabawka jest potencjalnie niebezpieczna dla duchowości naszych dzieci, nie idźmy za modą i chrońmy tych, którzy sa dla nas najważniejsi. Dzieci potrafią naprawdę dużo zrozumieć. Gdy w dyskusji przytoczymy „porządne” argumenty, a gdy dodatkowo jesteśmy osobami wierzącymi i możemy podeprzeć się autorytetem Boga, z pewnością nas zrozumieją, mimo tego, że zapewne na początku nie będzie się im to podobać. Lepiej czasem burzliwiej podyskutować z dziećmi niż za kilka lat pluć sobie w brodę, że ulegliśmy i teraz nie możemy sobie z czymś poradzić.

Reklamy

Nie wiem jak to „powiedzieć”

Od kilku dni układam sobie w głowie ten post i żadna forma mi się nie podoba, nie pasuje mi. Nie zawsze tak jest, że dziecko rodzi się zdrowe, ale nie zawsze tak jest, że dziecko rodzi się chore. Nie zawsze tak jest, że już w ciąży słyszymy straszny wyrok. Nie zawsze tak jest, że chorobę można wyleczyć, ale też nie zawsze tak jest, że wyleczyć się nie da.

W Polsce kilkanaścioro dzieci choruje na chorobę Niemanna-Picka, Eliza jest jednym z nich. Do tej pory nikt z tym schorzeniem nie dożywał dorosłości (Eliza straciła już starszego brata).

Od niedawna dostępne jest lekarstwo (Zavesca), pozwalające powstrzymać rozwój choroby. Koszt terapii to około 12 000 złotych tygodniowo (przeszło 600 000 złotych rocznie). Rodzice Elizy z całych swoich sił szukają funduszy.

Pisałam kiedyś Wam o niej TU – rodzicie wpadli na pomysł szycia i sprzedawania lalek i wten sposób gromadzenia funduszy na lek.

Chyba to było w zeszłym tygodniu, albo 2 tygodne temu – nie pamiętam. Ten czas leci ostatnio jak szalony, przyleciał do mnie pocztą przepiękny Anioł, a zasadniczo Anielica. Nie jest to taka zwykła lalka, bo po pierwsze wygrana w konkursie, a po drugie te lalki – Anioły – pomagają uzbierać fundusze na leczenie Filipa. Filip cierpi na tę samą chorobę co Elizka. Jego świat wywrócił się do góry nogami gdy miał 9 lat. Wtedy zaczął odczuwać pierwsze symptomy choroby, a jego rodzicie dowiedzieli się co dolega ich dziecku.

Pierwsze siedem aniołów uszyła babcia Filipa i pomysł chwycił, teraz zastępy aniołów, szyją i ubierają anioły.

Mój wygląda tak i ma 61 cm. Jest bardzo starannie uszyty, mocno wypchany, zginają się mu nogi w kolanach, strój ma dopracowany w najmniejszym szczególe. :

Anioł

Zajrzyjcie na Facebook tam mam odnośnik do Filipowego Aniołowa gdzie jest cała galeria Aniołów, które można kupić.