Prosta i szybka masa papierowa krok po kroku

Moje dzieci bardzo lubią lepienie z plasteliny i innych mas. Przerobiłyśmy już masę solną, ciastolinę i przyszedł czas na masę papierową. Szukałam w sieci prostego przepisu na nią ale nie bardzo mogłam znaleźć. Brudzenie trzech garnków i gotowanie papki papierowej nie bardzo mi się uśmiechało. W końcu jednego dnia spontanicznie wzięłyśmy się do pracy i jak się okazało wcale nie było to takie trudne.

Co jest potrzebne:

– trochę makulatury – wzięłyśmy Nowości – gazeta codzienna, miękki papier

– mąka, woda

– miska do namoczenia papieru, sitko, garnek, blender

1. Podrzeć gazetę na mniejsze części i wkładać ją do miski z ciepłą wodą. Następnie „memłałyśmy” ją tak żeby cała nasiąkła i rozdrabniałyśmy na mniejsze kawałki. Musi powstać taka grubsza papka papierowa.

2. Jeśli maci blender/shaker to przełożyć papkę do niego dolać wody i zmiksować, powstanie taka gęsta papka. Jeśli nie macie to można palcami gazetę rozdzielać do uzyskania porządanej konsystencji albo spróbować zmiksować ją mikserem.

3. Przelać papkę na sitko i odsączyć. Im mniej wody w masie tym lepiej. Jak będzie jej za duzo masa będzie spływać.

4. Do garnka wsypać 3/4 szklanki mąki, tyle samo lub mniej wody. Wymieszać, zagotować. Chodzi o to aby mąka się rozkleiła, powstanie coś na podobnego do sosu.

5. Do sosu dołożyć masę z sitka, wymieszać. Przełożyć ponownie na sitko i zostawić na chwilę aby odciekło.

Przygotowanie maasy

W czasie gdy masa się odsącza przygotowujemy przedmioty które będziemy obklejać.

Do zrobienia miseczki potrzebna jest np. plastikowa miseczka, czytałam też o porcelanowej/porcelitowej. Prawdopodobnie łatwiej schodzi z niej masa po zaschnięciu. Można obklejać wewnątrz, jak i na zewnątrz. Ja z obawy, że nie wydobędę masy z środka obklejałam plastikową miseczkę, wywróconą do góry dnem. Masa bez problemu z niej zeszła i w ostatnim etapie schnięcia była zaskakująco plastyczna – gumowa. W miseczkę jak była mokra, wgniatałam kulki z masy solnej.

Do zrobienia wazonika wzięłyśmy plastikową butelkę po śmietanie – odcięłyśmy tylko górną część. Masa ładnie się przyklejała i nie zjeżdżała.

Można również zrobić konstrukcję z drucików owiniętych papierem, obklejać nadmuchany balon i po zaschnięciu spuścić z niego powietrze, lepić figurki. Przy figurkach trzeba wziąść pod uwagę, że po wyschnięciu taka masa się kurczy i figurka wyjdzie tak o 1/3 mniejsza.

Czas schnięcia: lepiłyśmy wczesnym popołudniem, postawiłyśmy nasze „dzieła” obok grzejnika na tackach i rano mogłyśmy już malować. Malowałyśmy farbkami plakatowymi.

Po wyschnięciu masa ładnie zachowuje kształt i córka po obklejeniu wazonika robiła  w nim dla ozdoby dołeczki palcem. Niektórzy przed malowaniem jeszcze szlifują powierzchnię aby była gładka. Masy są różne: z mąką ziemniaczaną, mąką pszenną, klejem do tapet, lub bez dodatków. Wydaje mi się, że każda masa zachowuje się podobnie. Może po wyschnięciu różnice są zauważalne, trudno mi powiedzieć. Nasza masa po wyschnięciu jest sztywna, nie kruszy się i miseczka po malowaniu nie zmieniła kształtu, ani się nie rozpadła.

Wazonik

Miska

Reklamy

Czy warto myśleć za dzieci? Czy chcesz mieć marudzący cień?

Dzieciaki rosną i ostatnio są coraz bardziej rozbrykane, rozpiera je energia. Czasem podsuwam im jakiś pomysł, zadanie do wykonania aby w domu choć na chwilę zapanowała cisza.Szczerze Wam powiem, że specjalnie nie robię tego codziennie aby nie stały się bierne.   Po co się wysilać i trochę pomysleć, przecież mama pomyśli za nas. Niestety moje drogie czytelniczki i czytelnicy nasze dzieci są do tego przyzywczajane. W szkole mają przekazywaną wiedzę metodami podającymi, gotowe karty pracy, gotowy plan na plastykę. Przynieść to i to i z tego zrobimy to i to, zadania z matematyki muszą być rozwiązane takim  i takim sposobem inaczej nie wolno, ponieważ tego będziecie się uczyć za jakiś czas.

Czy świat się zawali jak dziecko narysuje krzywy domek albo zielonego konia? Czy rysunek dla babci musi zawsze być idealny i taki jaki sobie my wymarzyliśmy? To praca dzieci i ich wprawki w bycie coraz lepszym. Zwracajmy oczywiście uwagę na to, aby kartka była równo wycięta, nie była poplamiona i wybrudzona drugim śniadaniem, aby to co robią robiły starannie i sumiennie. Rozwijajmy logiczne myślenie u dzieci, dajmy im eksperymentować. Wszelkiego rodzaju wykreślanki, kalambury, krzyżówki jeśli nawet wydadzą się nam zatrudne dla dziecka to dajmy mu je. Pobudzi to mózg do pracy, do poszukiwania wiadomości. Jeśli dziecko marudzi, że nie da rady, że nie umie to nie dawajmy dziecku gotowych odpowiedzi. Naprowadzajmy je na rozwiązanie, niech kojarzy fakty. W ten sposób poszukiwane  rozwiązanie zostanie lepiej zapamiętane. Jaką macie pamięć do imion? Zawsze pamiętacie jak Wam się ktoś przedstawi? Czy może są takie sytuacje, że mimo wielokrotnego przedstawienia się i tak ich nie pamiętacie? Zapewne jedne jak i drugie. Zależy to od tego, jakie skojarzenia zostały wytworzone przez nasz mózg. Jeśli zapamiętacie skojarzenia osób, imion z konkretami np. przychodzi do pracy w czerwonej bluzce to Marta, zapach zapiekanek – Piotr,  to nawet po 30 latach będziecie to pamiętać. Jeśli natomiast ktoś by Wam pokazał serię zdjęć, czystych portretów bez znaków szczególnych mówiąc imiona, to szansa na zapamiętanie tych imion jest rzędu kilku procent. Tak samo jest z nauką naszych dzieci.

Nie liczmy na dobre wyniki w nauce a szczególnie w naukach ścisłych jeśli dziecko nie będzie potrafiło sobie wyobrazić pewnych „rzeczy”.  Liczenie na palcach czy liczmanach, liczenie na liczydle, kamykach nie jest złe. Wyobraźmy sobie np. 4*5 jako dwie nogi i dwie ręce na każdej po 5 palcy czyli 20. Czy nie łatwiej skojarzyć potem, że 2*5 to 10 niż wkuć tabliczkę mnożenia?

Wyobraźnia, no właśnie… W kioskach, księgarniach, sklepikach dużo jest książeczek z nalepkami czy naklejkami. Czy to dobry wybór? Sądze, że nie bardzo. Z moich obserwacji wynika, że dzieciaki dążą do jak najszybszego ponaklejania wszystkich naklejek na właściwe miejsca. Treść ksiażeczki to drugorzędna sprawa, zapamiętanie przekazywanych treści? Jakich treści? Może i takie książeczki ćwiczą zdolności manualne, linię oko-ręka, ale czy nie ma lepszych sposobów?

Kartki, kredki, nożyczki, klej, gałganki, włóczki, w naszym wypadku wycięta z bloku technicznego płaska postać lalki. Co z tego powstało?

Podsumowując: poobserwujcie swoje dzieci i wyciagnijcie wnioski. Może warto dać czasem dziecku się pobrudzić czy usmarować klejem? Czasem przeciągajmy moment naszej reakcji na kolejne: Mamo, a ja nie wiem! Mamoooooooooo!. Czasem wystarczy pół minuty aby dziecko wpadło na dobry pomysł. Niestety jak dzieci mają nas „pod ręką” często wyłączają myślenie i dlatego tak ważne jest nie myślenie za dziecko i już od momentu stawiania pierwszych kroków brak nadmiernej asekuracji… ale przecież ono jest jeszcze takie małe.

%d blogerów lubi to: