Torebka słoń

Torebka słoń, szyta z filcu, zapinana na rzep, pasek na klamrę, regulowana długość paska.

Wymiary:

wysokość 28 cm, szerokość 27 cm – mierzone bez trąby
długość paska- dłuższa część 80 cm, krótsza część 20 cm.
długość trąby 26 cm

Torebka ma kieszonkę na klapce, otwór pod klapką ma 11,5 cm szerokości, spokojnie wejdzie damska dłoń.
Pojemna filcowa torba z bardzo dobrego jakościowo filcu.
Szara z kolorowymi dodatkami.
Ucho z jednej strony szare z drugiej kolorowe.
Kolory rzeczywiste jak na zdjęciu z czarnym tłem.

Reklamy

Kostka sensoryczna dla dziewczynki.

Spodobało mi się szycie kostek. Strasznie czasochłonne jest wycinanie i komponowanie ścianek, samo zszycie to już chwilka.Wczoraj skończyłam dwie, jedną kolorystycznie dla dziewczynki, drugą kolorystycznie dla chłopca.

Dla dziewczynki – dostępna TU.

Każda ścianka jest inna:




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Kostka sensoryczna

Uwielbiam wyzwania, pochłaniają masę czasu ale są mega satysfakcjonujące. Zamieniłam mojego starego Łucznika w hafciarkę, co prawda efekt nie jest powalający ale zadowalający. Ćwiczyłam już tę funkcję podczas wymyślania prezentu na rocznicę ślubu dla znajomych ale ostatecznie zrobiłam coś innego.

Dziś przedstawiam wam kostkę sensoryczną, dla małej Ani. Kostka ma ściankę o wysokości 14 cm. Wyszła spora. Jak wiadomo niemowlęta nie widzą pastelowych kolorów tylko kontrasty, dlatego takie a nie inne zestawienie ścianek.

Pingwinek na lepsze skupienie wzroku.
Imię wyhaftowane na moim starym, dobrym Łuczniku.

Minky dla poznawania faktur.

Słonia można ciągnąć za trąbę a uszami poszeleścić.

Kawałek zebry do ćwiczenia oczu.

Królik z długimi uszami do tarmoszenia.

Ogólne zdjęcia kostki:

Afrykańskie zwierzątka są? Są. No to zgłaszam kostkę na wyzwanie Szuflady:

 

 

Pasja, hobby, zajęcie, samorealizacja

Oprócz tego, że jestem mamą na 100% i 24 godziny na 24 godziny, czasami uda mi się znaleźć trochę czasu i weny żeby sobie podłubać przy maszynie do szycia. Nie, nie… mechanika to nie jest to co lubię, nie ślęczę czyszcząc, dokręcając tylko spędzam czas szyjąc. Szyję z filcu, szarego i kolorowego. Zdarza mi się zrobić coś z materiału, ale filc jest łatwiejszy w obróbce i bardziej mi przypadł do gustu.

Co szyję?

Hmmm to zależy od pomysłu, weny, natchnienia :-). Nie jestem zawodową krawcową tylko samoukiem, więc dużo rzeczy zajmuje  mi więcej czasu niż fachowcowi. Ale ma to tez swój plus. Każda rzecz ma w sobie pierwiastek niepowtarzalności.  Przyznaję, się po cichu, że czasami zbieram się do czegoś, realizacji jakiegoś pomysłu, bardzo długo, właśnie z tego powodu, że brak mi umiejętności i odrobiny wiary, że się uda, no ale efekty oceńcie sami.

Sówki: 9-10 cm

Sówki: 9-10 cm

Torebka jeż

Torebka jeż

Torebka słoń

Torebka słoń

Układanka - tangram

Układanka – tangram

Przybornik

Przybornik

No to takie próbki. Jak macie ochotę na więcej to zajrzyjcie na Facebook -> odnośnik w prawym menu -> w albumach poszukajcie „Moje szycie”.  Szybsza  i łatwiejsza droga – kliknijcie w banerek Centrum rękodzieła- dziele sie tam moją pasją.

Zapraszam do wzięcia udziału w  KONKURSIE  (zostały już 2 dni).

Czwartkowo, pączkowo, radośnie, bajkowo

Oj długo nie pisałam. Jakieś choróbsko próbowało mnie rozłożyć i oprócz walki z nim, nie miałam na nic siły. Totalnie nic mi się nie chciało, miałam dosyć zimy i tej szarówki i wszystko mnie bolało i i i …. Ale całe szczęście jest już dobrze, optymistycznie i radośnie. Będzie to brzmiało strasznie ale to napiszę. Byliśmy w zeszłą niedzielę z dzieciakami na zakupach i chyba ten długi, spokojny spacer naładował moje akumulatorki i smutki zgubiły się po drodze. Dlaczego piszę, że brzmi to strasznie? Ponieważ, niedziela w naszym domu jest dniem dla rodziny i są ważniejsze sprawy niż zakupy. To już ostateczność. Dlaczego ta wyprawa naładowała moje akumulatorki? Ponieważ, zdałam sobie sprawę (po raz kolejny) jakie mam wspaniałe dzieci. Maszerują bez marudzenia mimo, że było trochę zimno. W sklepie pytają o to czy o tamto, ale nie ma scen histerii, że coś chcą a nie mogą dostać (nigdy ich nie było). Starsze troszczą się o młodsze i razem prowadzą wózek. Są kochane, uśmiechnięte, po prostu sielanka.

Dziś tłusty czwartek. Upiekłyśmy pączki, razem je turlałyśmy, ćwiczyłyśmy ułamki, śmiałyśmy się i nawet najmłodszy berbeć, który na wszystko i o wszystko woła „mama” swoim słodkim głosikiem, poczuł atmosferę i był bardzo grzeczny. Ostatnio jak mama znika z pola widzenia to jest straszna tragedia. Całe szczęście z tego wyrośnie i pewnie nie raz jeszcze do tego zatęsknię.

Jak macie ochotę to przyłączcie się do zabawy u Margarytki (kliknijcie w zdjęcie). Znajdziecie tam również linki do sprawdzonych przepisów na pączki, faworki, gniazdka, oponki i wiele wiele innych.

DSC07672

A jak już wrzucicie swoje zdjęcia to zapraszam do przeczytania bajki na dobranoc.

Bajka 262. Izabela Mikrut

Raz słowik zaprosił słonicę na pączki.
Słonica z wrażenia dostała gorączki
i trąbą już macha, oczami też błyska
i marzy o pączkach zjadanych z półmiska.
W cukierni zrobili tych pączków bez liku,
stos pączków i słowik są już na stoliku.
Słonica gna szybko i jeszcze przyspiesza
i płaszcz swój po drodze odrzuca na wieszak.
Nie może iść z gracją, dostojnie, powoli,
bo pączki czekają! I słowik! I stolik!
U celu hamuje nogami czterema.
Jest stolik i słowik. A pączków… cóż… nie ma.
I stoi słonica, i nie wie, co teraz,
a słowik swój dziobek serwetką wyciera
i widzi słonica to już jak na dłoni,
że przed nią był słowik, a siedzi już słonik,
co tak się tych pączków przepysznych dziś najadł,
że chudnąć on będzie najpewniej do maja.
A jeśli do maja nadwaga nie minie,
słonica za niego zaśpiewa w jaśminie.

A dodatkowo buzia mi się śmieje, bo kilka dni temu przyszła przesyłka z tkaninami i jutro zasiądę do maszyny i w końcu uszyję coś o czym pisałam TU słuchając ciekawego audioboka.

%d blogerów lubi to: