Czego Wam życzę w 2014 roku?

W trzecim dniu Nowego 2014 Roku życzę Wam: ciekawości świata, odwagi do wyłamywania się ze schematów, nie zatracenia własnego JA. Nie ważne czy macie lat 15, 35 czy 50, bądźcie sobą i realizujcie się. Jedynie człowiek wolny może być szczęśliwy!

Ciekawość

Mój Nowy Rok zaczął się bardzo optymistycznie. O 1 w nocy piekłam rogaliki krucho-drożdżowe z konfiturą z mirabelek i cynamonowe ślimaczki bo w pierwszy dzień nowego roku spodziewaliśmy się gości. Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Spotkaliśmy się pierwszy raz w życiu i chyba nie skłamie jeśli powiem, że my dorośli rozmawialiśmy ze sobą na zupełnym luzie, a dzieciaki szalały w pokoju obok – co akurat nikogo chyba nie dziwi. Dzieci są tak cudownie bezpośrednie i otwarte a my- dorośli gdzieś to gubimy i stresujemy się przed pierwszymi spotkaniami jakbyśmy mieli zdawać najważniejszy egzamin w życiu.

A dziś cóż, porządkuje materiały do nauki z moją córką, planuje co by tu uszyć i co by upiec, bo styczeń będzie bardzo wesołym miesiącem, obwitującym w spotkania ze znajomymi i rodziną.

Na dobry początek Nowego Roku polecam Wam lekturę króciutkiej książeczki „Próba błękitnego wazonu” autorstwa Petera B. Kyne. Możecie dokonać wszytskiego, tylko musicie wytrwać i w to uwierzyć.

Powodzenia i do następnego postu!

Reklamy

Poradnik dla rodziców wycofany z rynku – stop cenzurze!

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem FB a dokładniej bardzo ciekawej dyskusji na grupie edukatorów domowych. Dyskusja była bardzo burzliwa i nie myślcie, że się już zakończyła. Spowodowana była tą informacją: „Jak trenować dziecko” wycofana z obiegu – Polska – Informacje – portal TVN24.pl – 22.02.2012

Padały pytania: Czy cenzura jest dobra? które przeszły do Czy bicie, karcenie dzieci coś daje?. Zażarta walka na argumenty, przedstawienie swoich opinii, nagle otwarty podział na zwolenników nauki wypływającej z Bibli i na tych którym ta cytuje „książka jest obojętna bo mają inne autorytety”. Tak naprawdę może to być dyskusja bez końca, bo każdy z nas ma inne podejście do wychowania dzieci, zdanie na temat słuszności lub nie karcenia czy bicia – w szerokim , a nawet bardzo szerokim tego słowa znaczeniu.

Głosy w dyskusji były różne, od:

 „…książeczka jest kontrowersyjna ale bynajmniej nie jest gniotem! to rewelacyjny opis bezpośredniej metody warunkowania behawioralnego, swego czasu szalenie popularnego, moim zdaniem powinna być fragmentami zalecana do czytania studentom pedagogiki. Ku przestrodze. Bo każde warunkowanie behawioralne i każdy przymus uprzedmiotawia dziecko.”

„Ja o tej książce dowiedziałam się dopiero przy okazji pojawienia się linku do niej tutaj, nikt z moich znajomych rodziców tej książki nie czytał i nie posiada, i myślę, że gdyby nie cała ta akcja, niewiele osób by w ogóle o niej usłyszało. A poradniki łatwo dostępne i bardziej znane typu „Język dwulatka” itp.- jak sie przypiąć to też mają kilka kontrowersyjnych momentów, ja na przykład nie doczytałam do końca, bo się zirytowałam w połowie- zupełnie to nie przystawało do mojej wizji rodzicielstwa. Więc również wygląda mi to na cenzurę i traktowanie ludzi jak nierozgarniętych, nie potrafiących myśleć samodzielnie i odpowiedzialnie… Przecież ludzie inspirują się w życiu także beletrystyką- ile tu tytułów trzeba by wpisać na indeks?”

„Wrzuciliśmy do jednego worka patologię i przemoc dzieci z kochającymi, wierzącymi w Boga rodzinami, które wychowują swoje dzieci zgodnie z Pismem Świętym. Przeoczamy fakt, że w centrum fundamentu kultury zachodniej stoi chrześcijaństwo z Jezusem, UKARANYM za nasze winy. Może przyjdzie czas na Biblię? Ona też namawia przecież do używania rózgi. STOP CENZURZE. Niech państwo zajmie się w końcu praca na rzecz ludzi- żywych ludzi i pomocy im, zamiast tworzyć pozór robienia czegokolwiek. Zabraniamy karania dzieci ale mordowanie dzieci w łonie matki uważamy za prawo każdej kobiety- co za ohydna obłuda”

„Pani Marto to że się cieszę że taka publikacja została usunięta przez wydawcę z polskiego rynku to nie jest radość, że w Polsce jest tendencja by iść za modelem szwedzkim. Jestem przeciwny przemocy w rodzinie i przeciwny przemocy państwa nad rodziną, to się chyba nie wyklucza. Państwo niech realnie zajmie się patologiami w rodzinach, zaś rodzina (począwszy ode mnie i mej rodziny) niech się rozwijają w pokoju i miłości wspierane przez państwo. (…)”. Myslę że większości z nas leży na sercu dobro dzieci. Pozdrawiam.”

do tego, że niektórym puściły nerwy i opuścili dyskusję a raczej odpuścili sobie dyskutowanie:

 „A mnie szlag trafia i powiem krótko i ostro. Cenzurowanie jest traktowaniem społeczeństwa jak bandy nieodpowiedzialnych głupców, niezdolnych do myślenia i decydowania co czytać i jak postępować a siebie jak mądrzejszych upoważnionych do podejmowania decyzji w myśleniu za innych. Postulujemy tu o mądrość wychowania dzieci na odpowiedzialnych członków społ. a tymczasem chcemy dorosłych traktować jak głupców? Wstyd proszę państwa. Tak to widzę. I opuszczam dyskusję. Stop cenzurze.”

Jedna z osób podeszła do sprawy z innego konta: „mam wrażenie, że nie czytaliście wyjaśnienia wydawcy. Jeśli czytaliście i nadal się cieszycie, to Ok. Macie prawo. Ja się nie cieszę. I nie dlatego, że jestem fanką książki, bo jej nie czytałam. Zastanawiające jest jednak dla mnie to, dlaczego akurat ten model wychowawczy wywołał taką reakcję. Dlaczego jednocześnie nie zakazuje się innych pewnie równie szkodliwych książek? Książka została wycofana, bo nie pasuje do promowanego obecnie modelu wychowawczego pt. róbta, co chceta. Nie mówiąc o tym, że nie życzę sobie żeby ktoś za mnie decydował, co mogę czytać a co nie”

Wydawca zamieścił na swojej stronie, komentarz co do usunięcia tych pozycji z rynku:

„Szanowni Państwo,

Po przeanalizowaniu sygnałów, jakie napływają do naszej Oficyny w związku z książkami:
1. Mądra miłość
2. Jak trenować dziecko
zdecydowałem o wycofaniu ich z obiegu.

Pragnę jednak podkreślić, że zarzuty stawiane publicznie tym książkom nie odpowiadają faktycznemu ich przesłaniu, którym jest mądre i świadome wychowanie dzieci w miłości i dyscyplinie, o jakiej mówi Pismo Święte. Biblijne nauczanie jest w tej mierze jednoznaczne: dzieci powinny być nie tylko wychowywane z miłością w poszanowaniu Bożych zasad, Bożej moralności, właściwych granic, ale i właściwie przygotowane przez trening, by osiągać stawiane im cele wychowawcze. Trening ma kluczowe znaczenie w osiąganiu celów, tak jak to ma miejsce choćby w szkoleniu sportowców, lekarzy, policjantów czy sędziów. Biblijne zasady nauczania dzieci samokontroli i samodyscypliny (zwane w języku biblijnym karceniem) nie mają nic wspólnego z powszechnie rozumianym karaniem. Karanie bowiem nosi w sobie element odwetu, odegrania się czy zemsty, a biblijne karcenie jest motywowane miłością i zorientowane na rozwój dojrzałego charakteru i zbudowanie pozytywnej przyszłości osoby poddanej temu procesowi. W jednym i drugim wypadku może występować element bezpośredniego przymusu, ale jego źródło, motywacja, kontekst a także intensywność będą całkowicie różne. Inny też będzie tego wychowawczy wpływ na dzieci. Dzieci znakomicie potrafią odróżnić przysłowiowy klaps otrzymany od rodzica, który je kocha i koryguje z miłością, od bicia czy pastwienia się zdenerwowanego rodzica, który bez miłości chce spacyfikować swoje dziecko. Wspomniane wyżej książki zostały wydane przez naszą Oficynę w celu uświadomienia rodzicom tych fundamentalnych różnic i nauczeniu ich pełnego mądrości i godności przeprowadzenia swych pociech przez właściwie pojęty i zdrowy proces wychowawczy, który zbuduje w nich miłość do Boga i poszanowanie dla innych ludzi. Wydaliśmy je po to, by chronić dzieci przed wybuchami przemocy w rodzinach, poprzez uświadomienie rodzicom ich błędów oraz ich edukowanie.” Czytaj dalej

Podczas tworzenia tego wpisu naszła mnie taka refleksja. Przecież dokładnie w ten sam burzliwy sposób można skomentować każdy sposób wychowania, odnieść się do „pedagogów” teorii wychowania. Dlaczego tego nie robimy?

Ponieważ nikt w telewizji nie trąbi, że w Sparcie tak strasznie znęcano się nad dziećmi i nie wywołuje ogólnego zamętu. Tak samo krytycznie i burzliwie można skomentować i odebrać wychowanie spartańskie, wychowanie ateńskie czy metody wychowawcze Doroty Zawadzkiej, Tracy Hogg, Marii Montessori, teorie wychowania, które przedstawiali np. John Locke, Mikołaj Rej, J. J. Rousseau, John Dewey i wielu inych. Dlaczego nikt nie zakazuje nam czytać tego jak wychowywano dzieci kiedyś, a przecież ktoś może chcieć dziś wychowywać dzieci w ten sposób.

 Historia wychowania dla chętnych.

Ktoś napisał, że dopóki nie rozpętała się ta dyskusja nie wiedział o istnieniu tej książki – to tak jak. Nie dajmy się zwariować.

Książka „Jak trenować dziecko” Michael i Debi Pearl jest faktycznie dosyć interesująca i kontrowersyjna. Pewne rzeczy już z samego początku nie bardzo mi się spodobały, niektóre są zgodne z tym co uważam. Ciężko wyrazić opinię po przeczytaniu 50 stron. Każdy z nas osądzi ją według własnego uznania, poglądów i zasad panujących w domu.

Bardzo mi się spodobał ten akapit:

„W moich rękach

Ręce garncarza zgniotły glinę ukształtowaną w koślawe naczynie, aby przerobić ją na piękną czarę, godną stołu pana. Jeśli Bóg jest garncarzem, a dziecko gliną
w Jego ręku, rodzic jest kołem garncarskim, na którym obraca się glina. Tak jak Adam i Ewa otrzymali ogród w Edenie, aby go uprawiać i doglądać, rodzice otrzymali w dzierżawę młode serce, aby je wychowywać i strzec.
Nadejdzie czas, gdy dziecko będzie musiało samo stanąć przed drzewem poznania dobra i zła. Zgodnie z Bożą decyzją dziecko nieuchronnie skosztuje zakazanego owocu. Teraz, w latach jego rozwoju, rodzice mogą poprzez swój wkład i zaangażowanie wpłynąć na to, jaka będzie reakcja dziecka po „zjedzeniu owocu”.
Czy zdecyduje się, jak Adam z Ewą, zasłonić listkiem figowym, i skryć przed Bogiem, czy przyjmie odkupień­czy ratunek Boga? Czy będzie ukrywać swój grzech, czy raczej będzie żałować i się nawróci?
Każde doświadczenie dziecka, czy to powstałe na skutek zaspokajania swoich pragnień, czy będące wynikiem samokontroli narzuconej przez rodziców, przygotowuje dziecko na dzień, gdy wyrośnie na odpowiedzialną duszę, wyposażoną w rozwinięty zmysł moralny. Gdzieś na drodze tego rozwoju każde dziecko osiąga dojrzałość i wchodzi w okres pełnej odpowiedzialności. Takie dziecko staje samotnie w obliczu Boga, „bez żadnego usprawiedliwienia”. Dzień ów jest dla niego początkiem czasu odpowiedzialności.”

Zostawiam temat otwarty i jeśli znacie metody Pearl’ów i możecie podsunąć jakieś linki abym mogła wyrobić sobie szerszy pogląd na temat ich metod, zapraszam do zostawiania ich w komentarzach.

“Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków” (Hbr 10, 24)

%d blogerów lubi to: