Kostka sensoryczna

Uwielbiam wyzwania, pochłaniają masę czasu ale są mega satysfakcjonujące. Zamieniłam mojego starego Łucznika w hafciarkę, co prawda efekt nie jest powalający ale zadowalający. Ćwiczyłam już tę funkcję podczas wymyślania prezentu na rocznicę ślubu dla znajomych ale ostatecznie zrobiłam coś innego.

Dziś przedstawiam wam kostkę sensoryczną, dla małej Ani. Kostka ma ściankę o wysokości 14 cm. Wyszła spora. Jak wiadomo niemowlęta nie widzą pastelowych kolorów tylko kontrasty, dlatego takie a nie inne zestawienie ścianek.

Pingwinek na lepsze skupienie wzroku.
Imię wyhaftowane na moim starym, dobrym Łuczniku.

Minky dla poznawania faktur.

Słonia można ciągnąć za trąbę a uszami poszeleścić.

Kawałek zebry do ćwiczenia oczu.

Królik z długimi uszami do tarmoszenia.

Ogólne zdjęcia kostki:

Afrykańskie zwierzątka są? Są. No to zgłaszam kostkę na wyzwanie Szuflady:

 

 

Reklamy

Kreatywnie i z pasją

DSC09865

Postanowiłam się rozwijać, uczyć nowych rzeczy i nie odpuszczać. Nie jest to łatwe. Gdy dzieci były niemowlakami uzależnionymi ode mnie – opieka, karmienie piersią – myślami wybiegałam w przód i marzyłam, co to ja nie zrobię jak już „będe wolna”. Piszę w cudzysłowie bo chodziło o samodzielność dzieci, o to, że dłuższy czas będą mogły obyć się bez mamy. A mama bez nich? Hmmm mentalnie trudne, fizycznie łatwiejsze.

Kocham i uwielbiam moje dzieci. Jestem mamą pełną parą, bez pomocy babć, cioć, opiekunek. No ale… zawsze jest jakieś ale.  Tym ALE jest wolny czas, nasze życie, dane nam talenty, samorealizacja. Trzeba czymś się zająć, nie zostawiać swoich  pasji na potem, nie marnować talentów tylko to wszystko jakoś skleić w całość, zschynchronizować z potrzebami dzieci i dbaniem o nie.   Czytaj więcej

%d blogerów lubi to: