Przenośny materiałowy domek

Kilka lat temu znajomej mama przesłała jej zdjęcie fajnego domku z rozpinanym dachem.

Nie miała innych zdjęć ale bardzo chciała żeby taki domek jej uszyć. W tamtym okresie szyłam tylko z filcu więc po konsultacjach on-line powstał domek, który miał zostać apteczką lub „pudełkiem” na przydasie. Niestety nie pamiętam jakie miał wymiary.

 

Przód

Tył

Bok

Bok

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Otwierany od góry wedle życzenia.

W zeszłym tygodniu koleżanka z Anglii przysłała mi paczkę z instrumentami dla dzieci ze scholi (pisałam o nich TU) a przy okazji mnóstwem różnych pięknych zabawek dla moich córek. Elka mając synka postanowiła rozpieścić moje księżniczki i wśród zabawek znalazł się właśnie materiałowy domek z rozpinanym dachem. Teraz już wiem, że to co szyłam kilka lat temu zapewne powinno wyglądać tak:

Dach jest zapinany na rzepy, ścianki zamykane na suwaki częściowo obejmują jedną stronę dachu. Drzwi się otwierają a w środku mieszka rodzinka króliczków.

Wymiary podstawa 17 cm na 21 cm, wysokość ścian 19, do czubka dachu koło 24 cm. Mierzone bez rączki. Mam straszną ochotę uszyć takie domki, tym bardziej, ze w rodzinie mamy dziewczynki, którym by się takie domki spodobały. Widziałam też wersje chłopięcą. Ciekawe czy mali fani motoryzacji wzięliby chętnie garaż na plażę.

Wyszperane w sieci, szyte przez inne mamy:

Jak tylko zgromadzę jakieś ładne materiały i dowiem się co powinno usztywniać ścianki, biorę się od roboty. Kiedyś czytałam, że niektórzy używają plastikowej siatki do wyszywania krzyżykami, ale nasz domek jest mięciutki więc to nie to. Jak myślicie czy lepiej się sprawdzi owata czy coś innego?

Trzymajcie kciuki i jak macie doświadczenie z szyciem domków za wszystkie rady pozostawione w komentarzach będę wdzięczna.

Reklamy

Etui na słuchawki – pokrowiec, etui żółw

W zeszłą niedzielę w najbliższej nam wsi odbyły się Jasełka. Organizowane są przez Koło Gospodyń Wiejskich w Czyżeminku już od ponad 30 lat. Nasza córka brała w nich udział 3 raz i co roku z niecierpliwością czeka na kolejny występ. Oprócz występów dzieci, poczęstunku – ciasta pieczone są przez członkinie koła – stałym punktem programu jest wizyta Mikołaja który rozdaje prezenty. Panie się dwoją i troją aby coś w paczkach było, a przygotowują ich około 60ciu. Niestety znaleźć sponsora jest dosyć ciężko.

Postanowiłam dołożyć małe co nieco do radości dzieci i im coś uszyć. Pytanie było tylko co? Czasu miałam niewiele – nie ma to jak wpaść na pomysł na kilka dni przed imprezą. Chciałam aby to było coś praktycznego a nie coś co dzieciaki zaraz szurną w kąt szybko zapomną o tym. Wymyśliłam sobie filcowe etui na słuchawki. Większość dzieciaków ma swój telefon a słuchawki często są w nieładzie i przez to szybko się psują. Pierwszy pomysł jaki miałam to słoń – niestety nie mam zaciskarki do zatrzasków a bez niego słoń po włożeniu słuchawek nie układał się ładnie. Kolejnym pomysłem była sówka – mój projekt byłby do zrealizowania gdybym miała więcej czasu – za dużo wycinania i klejenia no  i kwestia zatrzasku. Stanęło na żółwiu. Uszyłam kilka prototypów i moje dzieci zgodnie stwierdziły, że ten jest najfajniejszy. Wymiary skorupki to 10,5 na 10,5 cm.

IMG_20160130_084847

Słuchawki chowa się do żółwia poprzez rozcięcie na skorupie.

1 2

4

A tak wyglądała cała ich gromadka. Każdy żółwik ma inną skorupkę, część ma czarne brzuszki a część szare. Na maszynie leży biedroneczka zrobiona przez moją córkę, jak mama siada do szycia to córki też.

IMG_20160130_085108